Ciemna strona mediów
Piątek, 9 listopada 2012 (12:17)Początek XXI w. to czas niebywałego rozwoju technologicznego mediów. W dzisiejszym świecie komunikacja i informacja jest, obok materii i energii, trzecią najważniejszą strukturą naszej cywilizacji. Jej rola jest jednak o tyle szczególna, że w sposób zasadniczy determinuje wszelkie organizacyjne formy życia współczesnych ludzi: określa sposoby zachowań, wytycza horyzonty myślowe i relacje międzyludzkie, narzuca wyobrażenie świata i nasze rozumienie rzeczywistości.
„Potęga środków przekazu jest tak wielka - czytamy w instrukcji duszpasterskiej „Aetatis novae” - że wpływają one nie tylko na to, jak ludzie myślą, ale także o czym myślą. Dla wielu rzeczywistością jest to, co środki przekazu uznają za rzeczywiste; wszystko, czemu nie poświęcają uwagi, wydaje się pozbawione znaczenia” (Papieska Rada ds. Środków Społecznego Przekazu, Instrukcja Duszpasterska „Aetatis novae”, nr 4). Ta diagnoza dowodzi, że Kościół otacza świat mediów duszpasterską troską, a sytuację ocenia realistycznie.
Ku dobremu czy ku złemu?
Osiągnięcia techniczne i technologiczne są bowiem słusznym powodem do dumy człowieka. Same media nie stanowią rzecz jasna zagrożenia dla człowieka, to zagrożenie mogą jednak powodować ludzie, którzy ich używają do celów ideologicznych, politycznych, a nierzadko do zniewalania całych społeczeństw. Komunikacja społeczna może stać się wtedy instrumentem nieograniczonej manipulacji, której są poddani odbiorcy świata mediów, czyli my wszyscy.
Czy wszystkie współczesne media, a zwłaszcza te tak zwanego głównego nurtu (mainstreamowe), spełniają kryteria, które przypisuje się ich prawidłowemu funkcjonowaniu? Czy są wierne prawdzie, rzetelnie informują i służą społeczeństwom? Czy nie doświadczamy sprzeniewierzenia się duchowi służby przez świat mediów i komunikacji, ich instrumentalizację i praktyki wykorzystywania jako środka dominacji jednych nad drugimi? W jednym z pierwszych dokumentów Soboru Watykańskiego II – w dekrecie o środkach społecznego przekazu „Inter mirifica” przyjętym 3 grudnia 1963 roku, będącym dowodem refleksji Kościoła nad tym wymiarem życia społecznego - czytamy: „Macierzyńskie serce Kościoła boleje z powodu szkód, jakie zbiorowość ludzka ponosi zbyt często wskutek złego korzystania z tych środków” (DSP, 4).
Istnieje przecież bezsporny i wyraźny związek przyczynowo-skutkowy między nasilającą się patologizacją coraz szerszych obszarów życia społecznego a eskalacją manipulacji, przemocy, agresji, brutalności i pornografii w dzisiejszych środkach przekazu. Nastawione często, niestety, antyewangelizacyjnie media przyspieszają procesy laicyzacyjne i wykorzeniają ludzi z ich dziedzictwa religijnego i kulturowego. Nie mówiąc o dziedzictwie Ewangelii, wypierają prawdę z życia współczesnego człowieka, bo skoro nie uznają tego dziedzictwa wyraźnie, to wydaje się ono współczesnemu człowiekowi, poddanemu naciskowi mediów, nieważne… Dlatego w dekrecie „Inter mirifica” zwrócono uwagę, że „aby właściwie posługiwać się tymi środkami, jest rzeczą zgoła konieczną, by wszyscy, którzy ich używają, znali zasady porządku moralnego i ściśle je w tej dziedzinie wcielali w życie” (DSP, 4).
Pierwsza władza?
Znawcy tematu zdają sobie sprawę, że zagrożenie z powodu oddziaływania środków przekazu stanowi obecnie jeden z najbardziej istotnych problemów, przeciwko któremu niełatwo jest podjąć środki zaradcze. „Specyfiką kultury masowej jest to, że na nowo określa ona ludzkie potrzeby: materialne, seksualne, definiuje brutalność, ze wzrastającą siłą lansuje, co jest modne na całym świecie. I mówi się ludziom nie to, co jest do zaakceptowania, lecz to, czego powinni oczekiwać. Potęga środków przekazu polega na tym, że to one wskazują nam, co ma być normalne” - mówił Michael Medved podczas Kongresu Rodzin w Warszawie w 1994 roku. Kościół, zdając sobie sprawę z tych uwarunkowań, proponuje środki zaradcze: „szczególnie konieczną jest rzeczą, by wszyscy zainteresowani [odpowiedzialnym korzystaniem z mediów] urobili sobie prawe sumienie co do właściwego korzystania z tych środków - przede wszystkim gdy chodzi o niektóre zagadnienia, gwałtowniej dyskutowane w naszych czasach” (DSP, 5). Zwłaszcza młodzież należy otoczyć ochroną przed szkodliwymi treściami, jakie mogą być przekazywane poprzez środki komunikacji.
Często mówi się za Thomasem Macaulayem, że media stanowią czwartą władzę - po władzy ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej. Przyglądając się obecnym praktykom świata mediów, można zweryfikować tę dziewiętnastowieczną diagnozę i dojść do wniosku, że czwarta władza stała się pierwszą władzą. Jest ponad pozostałymi, mówi się nawet: czyja informacja, tego władza. Przemawiające ex cathedra współczesne media ustalają prawa dla władzy i opinii publicznej, sprawują władzę poprzez propagandowy rząd dusz, często wyręczają sądy: wystawiają cenzurki i ferują wyroki. A orzeczenia środków przekazu są niejednokrotnie ostateczne i nieodwołalne.
Oczywiście środki masowego przekazu nie są bytem samym w sobie. Stanowią przedłużenie sposobów działania ich dysponentów, którym mimo wszystko łatwiej jest zdobyć wpływ na media, niż kontrolować tak szerokie sektory życia publicznego, jak władza ustawodawcza, władza wykonawcza, władza sądownicza. Zawsze proces informacyjny warunkował zbiorowe działanie człowieka. Dlatego ludzie władzy, dysponując środkami społecznego przekazu, rozwiązują ten problem z drugiej strony: starają się tak wpłynąć na opinię publiczną, aby kierowała się ona w swoich poglądach i postępowaniu kryteriami zasugerowanymi przez media.
Środkiem zaradczym jest, aby ludzie mediów w sposób właściwy i odpowiedzialny podchodzili do swojej pracy. „Szczególny obowiązek moralny odnośnie do właściwego korzystania ze środków przekazu społecznego ciąży na dziennikarzach, pisarzach, aktorach, reżyserach, producentach, nakładcach, dystrybutorach, wynajmujących lokale, agentach i sprzedawcach, na krytykach i w ogóle na wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób uczestniczą w przygotowywaniu i przekazywaniu programów. Zupełnie bowiem jasną jest rzeczą, jakie i jak ważne obowiązki mają oni wszyscy w obecnych warunkach, skoro mogą przez informację oraz propagandę prowadzić rodzaj ludzki ku dobremu lub ku złemu” (DSP, 11).
Jan Maria Jackowski