• Piątek, 10 kwietnia 2026

    imieniny: Michała, Makarego

Dziś w „Naszym Dzienniku”

Możemy odbudować Polskę

Sobota, 24 października 2015 (02:14)

Z Andrzejem Gwiazdą, współtwórcą Wolnych Związków Zawodowych i NSZZ „Solidarność”, rozmawia Małgorzata Rutkowska

Jak krytyk III RP, którym jest Pan od początku, patrzy na honorowanie winnych zbrodni Grudnia ’70?

– Pogrzeb Kociołka na Powązkach, Jaruzelskiego z asystą wojskową to wynik tego, że nie potrafiliśmy skorzystać z wolności. A jeżeli się nie chce korzystać z wolności, to nie można powiedzieć, że jesteśmy wolni. Nowe pokolenia weszły w rolę zniewolonych w przekonaniu, że to jest akurat wolność. W odróżnieniu od komuny, która za pomocą morderstw i represji na patriotach zdobywała władzę i podporządkowywała sobie społeczeństwo, system, który mamy teraz, jest akceptowany. I to jest najgorsze. Gierek zadłużył Polskę na 26 mld dolarów, a z odsetkami na blisko 40 mld. Po 1989 roku mogliśmy powiedzieć: to nie są nasze długi, ściągajcie je z partii. Natomiast te długi, które zaciągała III RP, mamy obowiązek spłacać. Ale teraz mówimy o 1000 miliardów. Nikt nie może powiedzieć, że nie jesteśmy za nie odpowiedzialni.

Młodzi, emigrując, pokazują władzy czerwoną kartkę. Nie chcą żyć w państwie wydrenowanym z miejsc pracy, zawłaszczonym przez grupy interesu.

– W stoczni w Gdańsku ubyło 17 tys. miejsc pracy, w Elmorze, gdzie pracowałem – 2 tys., w fabryce samochodów w Lublinie – 40 tys., w Nowej Hucie – 22 tys., w Hucie Katowice – kilkanaście tysięcy. To wszystko składa się na utratę warsztatów. Gdzie mamy tych ludzi zatrudniać? W marketingu? W zarządzaniu „zieloną wyspą”? Po prostu zlikwidowaliśmy warsztat pracy, w którym młodzi mieliby możliwość zatrudnienia. Sprzed wojny pamiętam opowieść o szewcu, który przepił kopyto. A myśmy przejedli cały majątek narodowy. Gdzie są pieniądze z tej sprzedaży? Cały czas lansowana jest teza o likwidacji państwa. Jeżeli likwidujemy państwo, to trudno mówić o wolności.

A odwracając problem: czy komuś może zależeć, by państwo istniało tylko w teorii?

– W 1988 roku, gdy byłem w Stanach Zjednoczonych, koledzy zorganizowali spotkanie z kongresmanem z Zachodniego Wybrzeża. W rozmowie postawiłem sprawę niepodległości Polski, na co odpowiedział: „Bardzo chętnie poprzemy sprawę waszej niepodległości, tylko powiedz, co zrobić z waszym przemysłem”. Zbaraniałem. Tłumaczył, że na japoński atak ekonomiczny przygotowywali się 22 lata i okazało się, że nie byli gotowi. „Wy z waszym wykształceniem i waszym przemysłem w ciągu dwóch lat zdestabilizujecie rynki światowe i my wiemy, że nie mamy na to żadnej obrony” – mówił.

Szczerze ujawnił plan kolonizacji Polski. I co Pan na to?

– Skończyłem rozmowę.

Neoliberalna „terapia szokowa” wymyślona przez Sachsa i Sorosa została bez sprzeciwu przeprowadzona przez Leszka Balcerowicza.

– Balcerowicz ograniczył przemysł, obecnie dezawuowane jest pojęcie wykształcenia. Gdy dzieci emigracji solidarnościowej nauczyły się trochę bałakać po angielsku, biły na głowę swoich amerykańskich rówieśników w szkole. A teraz czytam, że Polska jest w UE na 22. miejscu pod względem wiedzy uczniów. Ile więc straciliśmy! A do utrzymania wiedzy niepotrzebne były inwestycje, mieliśmy wystarczającą liczbę szkół i nauczycieli.

Dziękuję za rozmowę.

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym