• Środa, 13 maja 2026

    imieniny: Ofelii, Roberty, Serwacego

Kolejny „bul” z Komorowskim

Wtorek, 6 października 2015 (12:54)

Z dr. Witoldem Waszczykowskim, posłem PiS, wiceprzewodniczącym sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych, byłym wiceministrem spraw zagranicznych, rozmawia Rafał Stefaniuk

Co byli prezydenci mogą robić w Stanach Zjednoczonych?

– Z tego, co się dowiadujemy, promują kantor. Natomiast powinni robić coś o wiele innego. Oczywiście powinni promować polskie marki, ale takie, które wpływają na rozwój naszej gospodarki. Mogą promować akcje polonijne, albo zabiegać o zwiększenie naszego bezpieczeństwa poprzez budowę baz NATO. To powinna być główna aktywność. To, co zrobili, skojarzy nazwę „cinkciarz” z Polską. A było to slangowe określenie człowieka, który przed laty wymieniał nielegalnie pieniądze w Polsce. Wydaje mi się to, używając języka młodzieży, bardzo obciachowe.

Robienie sobie zdjęć z cheerleaderkami czy ściskanie się z klubową maskotką Chicago Bulls to rzeczy, które wypada robić głowie państwa?

– W niektórych sytuacjach tak. Wtedy gdy w grę wchodzi gra polskiej drużyny o wysoką stawkę. Wtedy przymyka się na to oko. Ale zabawa z obcymi drużynami? Nie wiem, jaki to mogło mieć pozytywny cel. A może obaj byli prezydenci są w takiej desperacji, że nie pozostaje im robić nic innego?

To brak taktu, wyczucia? Staram się znaleźć powody, które stały za decyzją byłych prezydentów…

– Lech Wałęsa był już wszędzie, więc najbardziej prawdopodobnym powodem udziału w promocji była nuda i chęć zabawy. Z kolei Bronisław Komorowski jeszcze nie zaczął istotnej pracy po prezydenturze i być może nikt nie chce go zatrudnić do innych wydarzeń. Może być tak dlatego, że Komorowski nie ma za dużo do powiedzenia na tematy międzynarodowe czy w kwestii bezpieczeństwa. Uznano więc, że stanie się maskotką jednej z drużyn koszykówki w Stanach Zjednoczonych, ale wydaje mi się to wątpliwe.

Promocja w Stanach wpisuje się w prezydenturę czekoladowego orła? Prezydent Komorowski otacza się słabymi ludźmi od wizerunku?

– Dokładnie tak. To wygląda na ciąg dalszy dziwnych wypowiedzi i zachowań. Akcja jest nietrafiona. A pech Komorowskiego potęguje koszulka drużyny, którą przymierzał. Do tej pory napis „bul” kojarzył się nam z wpadką w ambasadzie Japonii, a teraz dodatkowo z Chicago. Przy tym utrwali to jego obraz słabego i nieporadnego prezydenta. Zwykło się mawiać, że jak Bóg chce ukarać, to rozum odbiera.

Taka aktywność czołowych polityków zdarza się w Europie?

– Nie wśród prezydentów. Pamiętamy dziwaczne zachowania aktorów przy Władimirze Putinie. Chociażby Gérard Depardieu czy Steven Seagal. Zdarzało się to też wśród sportowców. Diego Maradona jeździł na Kubę i robił sobie zdjęcia z jej przywódcami. To dopuszczalne jest wśród artystów czy sportowców, a nie prezydentów czy premierów. Wyjątek może stanowić Kazimierz Marcinkiewicz, który w ostatnich latach nieco odszedł od powagi wymaganej od byłego premiera.  

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk