• Środa, 13 maja 2026

    imieniny: Ofelii, Roberty, Serwacego

Wiecznie żywe ideały

Piątek, 2 października 2015 (20:31)

Z dr. Jerzym Bukowskim, rzecznikiem Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie, rozmawia Rafał Stefaniuk

71 lat temu upadło Powstanie Warszawskie. Historia odnotowuje opór wobec najeźdźcy na taką skalę jak zbrojny zryw stolicy Polski z 1944 r.?

– Powstanie Warszawskie było bezprecedensowym wydarzeniem militarnym w najnowszych dziejach. Dwumiesięcznych walk na tak dużą skalę w wielkim mieście nie da się z niczym porównać. Również ogromne straty w ludziach, żołnierzach Armii Krajowej i cywilach, oraz gigantyczne zniszczenia struktury miejskiej czynią je czymś wyjątkowym.

Od lat toczy się spór o zasadność Powstania.

– Zarówno powstańcy, jak i ludność Warszawy była i jest podzielona w ocenie zasadności wybuchu i tak długiego kontynuowania walk. Różnice w historycznych i w politycznych osądach nigdy nie wpływały jednak na wielki szacunek, jakim niezmiennie cieszyli się i cieszą uczestnicy sierpniowego zrywu z 1944 r. Powstanie zawsze funkcjonowało jako jeden z symboli polskiego bohaterstwa i gotowości poświęcenia życia dla niepodległości Ojczyzny.

Po wyzwoleniu z okupacji niemieckiej przyszła sowiecka. Wiele osób zdecydowało się na kontynuowanie walki. Idea Powstania nie upadła z datą 2 października 1944 r.?

– Powstanie Warszawskie było częścią ogólnopolskiej akcji „Burza”, która miała dwa aspekty: militarny – walkę z Niemcami oraz polityczny – demonstrowanie wkraczającym od wschodu na terytorium II Rzeczypospolitej od stycznia 1944 r. Sowietom, że prawdziwymi gospodarzami kraju są struktury Polskiego Państwa Podziemnego, w tym Armii Krajowej. Idea walki o wolność, całość i suwerenność Rzeczypospolitej nie upadła ani w momencie zakończenia walk o Warszawę, ani 8 maja 1945 r., kiedy większość krajów zachodniego świata cieszyła się odzyskaniem niepodległości. Antysowiecka konspiracja trwała w Polsce jeszcze przez wiele lat i często brali w niej udział oraz ginęli także powstańcy warszawscy, by wspomnieć tylko rotmistrza Witolda Pileckiego i Jana Rodowicza „Anodę”.

W zeszłym tygodniu na Łączce uroczyście pochowano 35 bohaterów zamordowanych przez komunistyczny aparat bezpieczeństwa. Ilu z nich czeka jeszcze na przywrócenie ich pamięci Polaków?   

– Mam nadzieję, że Instytut Pamięci Narodowej zdoła ustalić pełną listę Żołnierzy Niezłomnych, którzy ponieśli śmierć z rąk sowieckiego reżimu. Co pewien czas dowiadujemy się o znalezieniu kolejnych grobów bądź dołów, do których – jak na powązkowskiej Łączce – anonimowo wrzucano zwłoki bohaterów walki podziemnej z sowieckimi organami bezpieczeństwa oraz z wysługującymi się im rodzimymi zdrajcami. Każdy pogrzeb ekshumowanych Żołnierzy Niezłomnych powinien być wielką patriotyczną manifestacją, a z alej i z kwater zasłużonych polskich cmentarzy należy usunąć groby ich oprawców – zdrajców polskiej racji stanu.

Gdy obserwuje Pan scenę polityczną, a także społeczeństwo, to mógłby Pan stwierdzić, że pozostało nam coś z ideałów, które przyświecały powstańcom Warszawy i Żołnierzom Wyklętym?

– Te ideały są wiecznie żywe, ponieważ narodowe imponderabilia są nieśmiertelne, a przelana w ich obronie krew gromko woła z przeszłości, wzywając nas do nieustającej pracy (w każdych warunkach) dla dobra Polski.

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk