Atak paniki
Środa, 30 września 2015 (20:32)Atmosfera w sztabie Ewy Kopacz staje się coraz bardziej nerwowa. Świadczą o tym niestosowne, werbalne ataki premier wymierzone w Andrzeja Dudę. Prezydent zdalnie sterowany, który biega po instrukcję do prezesa. W taki sposób premier wypowiada się o wybranej wolą Narodu głowie państwa. Abstrahując od tego, że przesłanki, na jakich opiera swoje sugestie o niesamodzielności Andrzeja Dudy, są mizerne, to jako szef rządu powinna zachować większą powściągliwość w formułowaniu tego typu zarzutów.
To, że Platforma Obywatelska nie ma absolutnie nic do zaoferowania, zarówno w warstwie programowej, jak i wizerunkowej, staje się już widoczne nawet dla dotychczasowych jej wyborców. Dlatego co jakiś czas sztabowcy Ewy Kopacz doradzają jej, aby odwołała się do starego motywu dyskredytowania oponentów poprzez czarny PR.
Co prawda Andrzej Duda nie stanowi dla niej obecnie wyborczej konkurencji, ponieważ wybory prezydenckie wygrał już cztery miesiące temu, a od zaprzysiężenia za chwilę miną dwa miesiące. Okazuje się jednak, że kampania wyborcza PO, nacechowana niekonsekwentnym, chaotycznym przekazem, musi również opierać się na bezpardonowych atakach na głowę państwa jako reprezentanta opozycji.
Rzecz jasna, Prawo i Sprawiedliwość również jest często powtarzającym się motywem w wypowiedziach premier, ponieważ jak brakuje tematów i pomysłów, to zawsze można próbować wmówić Polakom, że powrót tej partii do władzy oznacza katastrofę dla kraju. W narracji Ewy Kopacz jej polityczni rywale to ksenofobiczni, antyeuropejscy, chcący z Polski uczynić drugą Grecję ludzie, wszyscy jak jeden mąż sterowani oczywiście przez Jarosława Kaczyńskiego. Szefowa partii rządzącej krajem niezmiennie od ośmiu lat, premier mianowana na to stanowisko przez Donalda Tuska (i kto tu tak naprawdę jest sterowany?) nie chce zrozumieć, że Bronisław Komorowski przegrał również dlatego, że w kampanii wyborczej w dość siermiężny sposób atakował kontrkandydata.
Dziś mamy powtórkę tego w kampanii Ewy Kopacz. Straszy ksenofobią, wyolbrzymia do niebotycznych rozmiarów dyktat prezesa PiS, atakuje prezydenta. Platforma Obywatelska próbuje wciągnąć Andrzeja Dudę w utarczki słowne i bezproduktywne spory, wierząc, że tym uderzy w partię opozycyjną. Te wszystkie podchody stają się jednak nazbyt przewidywalne, żeby nie powiedzieć – nudne. Poza tym doradcy premier nie przestrzegają jej przed tym, że czarny PR jest tak naprawdę mieczem obosiecznym. Być może sztabowcy w popłochu zatracili resztki zdrowego rozsądku. A wraz z nimi cały rząd.
Paulina Gajkowska