Polityczny wniosek
Wtorek, 29 września 2015 (03:02)Z dr. Markiem Dobrowolskim, konstytucjonalistą z KUL, rozmawia Paulina Gajkowska
Nie udało się przegłosować wniosku o postawienie przed Trybunałem Stanu byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Robert Kropiwnicki, szef sejmowej komisji odpowiedzialności, stwierdził, że Ziobrze udało się uniknąć odpowiedzialności politycznej, jednak ma nadzieję, że nie uniknie on odpowiedzialności karnej. Materiały dotyczące zarzutów ma przekazać prokuraturze.
– Na początku należy uściślić, że Trybunał Stanu nie służy do realizowania odpowiedzialności politycznej polityka. Jest instytucją odpowiedzialności konstytucyjnej. Nie można ich ze sobą mylić. Odpowiedzialność polityczna dotyczy kierunku polityki prowadzonej przez na przykład ministra i konsekwencją pociągnięcia do odpowiedzialności politycznej jest uchwalenie wotum nieufności. Odpowiedzialność konstytucyjna jest to odpowiedzialność prawna. Ponoszą ją określone kategorie osób pełniące określone urzędy, m.in. osoby sprawujące urząd ministra za naruszenie Konstytucji RP i ustaw w związku ze sprawowaniem urzędu. Jest to odpowiedzialność obejmująca również odpowiedzialność karną. Jeżeli zarzuty dotyczą sposobu piastowania urzędu, jedynie właściwym jest Trybunał Stanu, a nie prokuratura. Te dwie drogi się wykluczają. Ewentualne przekazanie sprawy do prokuratury stanowi działanie niezależne i nie należy tego interpretować jako następnego kroku w procesie postawienia polityka przed Trybunałem Stanu. Jeśli Sejm przyjąłby ten wniosek, wówczas uchwała Sejmu staje się aktem oskarżenia, w tym wypadku nie ma zatem podstaw, aby kierować sprawę do prokuratury. Wygląda to tak, jakby Platforma próbowała wyjść z twarzą z całej tej sytuacji. Prawdopodobnie nie chodzi wcale o to, żeby skierować sprawę do prokuratury, ale aby pokazać wyborcom czy opinii publicznej, że jeszcze są jakieś możliwości działania.
Mamy więc do czynienia z działaniem czysto politycznym?
– Tak to właśnie wygląda. Platforma Obywatelska nieprzypadkowo wybrała akurat czas kampanii wyborczej.
Politycy PO zapowiadają, że w Sejmie nowej kadencji będą chcieli zakończyć procedurę postawienia przed Trybunałem Stanu prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Jakie widzi Pan szanse na to?
– Teoretycznie przyszły Sejm mógłby podjąć tę sprawę, jednak obserwując sondaże i prognozując, jak mógłby wyglądać rozkład sił politycznych w parlamencie, można domniemywać, że nie będzie zainteresowania tematem oraz że będzie inna ocena działań ministra Zbigniewa Ziobry i prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Owszem, były próby w różnych momentach rządów Platformy postawienia zarzutów Jarosławowi Kaczyńskiemu, jednak również było to podyktowane przesłankami politycznymi. Należy podkreślić jedną niezwykle ważną sprawę: otóż różne aspekty działalności byłego ministra sprawiedliwości były już badane przez m.in. komisje śledcze i ich prace niczego nie wykazały. Wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia z próbą wykorzystania procedury prawnej do celów politycznych.
Platforma ostatecznie w tej politycznej przepychance poniosła porażkę.
– Być może gdyby we wniosku rzeczywiście były twarde zarzuty, co do których nie ma wątpliwości, wówczas łatwiej byłoby postawić Zbigniewa Ziobrę przed Trybunałem Stanu. Pamiętajmy jednak o tym, że w procedurze odpowiedzialności konstytucyjnej zasadniczą rolę odgrywają politycy, więc przy ocenie kwestii naruszenia Konstytucji przez ministra zawsze dochodzą do głosu przesłanki natury politycznej.
Dziękuję za rozmowę.
Paulina Gajkowska