Dziś w „Naszym Dzienniku”
Lekcja na korytarzu
Piątek, 11 września 2015 (02:03)Dantejskie sceny w szkołach: dzieci są przerażone tłokiem i rozgardiaszem. Płaczą, nie chcą zostawać na lekcjach.
Szkoły w dużych miastach nie są przygotowane na przyjęcie ogromnej liczby zarówno pierwszaków, jak i dzieci w zerówkach. Rodzice, których na to stać, przenoszą swoje pociechy do szkół prywatnych. W Warszawie są szkoły, które liczą po nawet 18 klas pierwszych. Nie lepiej wygląda sytuacja w klasach 0. W jednej z ursuskich placówek maluchy, którym rodzice odroczyli obowiązek szkolny, niezależnie od pogody, na zajęcia muszą chodzić do sali wynajmowanej w zewnętrznym obiekcie. Mama jednego z dzieci opisała tę sytuację w liście do Stowarzyszenia Rzecznik Praw Rodziców.
Pięciolatki, które chodzą do zerówek w najbardziej zatłoczonych szkołach, obowiązuje często system zmianowy. Rodzice przesyłają do stowarzyszenia zdjęcia planów zajęć, z których wynika, że większość najmłodszych uczniów zajęcia rozpoczyna po południu (nawet o godz. 14.00) i kończy po godz. 18.00. Nierzadko następnego dnia pierwsze lekcje są już o godz. 8.00.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym