• Wtorek, 12 maja 2026

    imieniny: Pankracego, Dominika

Ruszyła propagandowa machina

Czwartek, 10 września 2015 (13:20)

Wielkie poruszenie wywołała decyzja władz Warszawy o niewyrażeniu zgody na sobotnią manifestację „Polacy przeciw imigrantom”. Myślę, że ciężar odpowiedzialności za nią spoczywa na Hannie Gronkiewicz-Waltz. Manifestacja była szeroko nagłaśniana za pomocą internetu i portali społecznościowych. Dzięki temu udało się skrzyknąć ponad 40 tys. osób i wydawało się, że będzie to wielki marsz.

Dużo narzeka się, że Polacy są bardzo pasywni i nie wykazują należytego zaangażowania w sprawy społeczne. Jednak, gdy sprawa jest poważna, nie ma mowy o jakiejkolwiek bierności, wręcz przeciwnie. Jak na to reagują władze Warszawy? Bardzo negatywnie.

Widzimy, że ktoś to bardzo łatwo podchwytuje. W tym wypadku warszawska gazeta „Metro”. Jest to taka „Gazeta Wyborcza dla ubogich”, bo jest za darmo. Co jej trzeba oddać to to, że ma duże oddziaływanie. I co się dzieje? Tekst o decyzji władz Warszawy zaczyna się od zdania: „Ratusz nie pozwolił na sobotnią manifestację nazistów przeciw uchodźcom”. To jest zupełne horrendum!

W tej chwili każdy, każdy kto ma wątpliwości co do tego, aby uchodźcy pojawili się w Polsce, jest nazistą! W tej chwili nie mamy wypracowanej żadnej koncepcji sprowadzenia tych osób. Wszelkie wątpliwości są jak najbardziej na miejscu. Każdy odpowiedzialny człowiek powinien myśleć, zanim coś zrobi. Tym bardziej w tak poważnej i skomplikowanej sprawie.

Widzimy, że wokół tych wszelkich wątpliwości środowisko Agory zaczyna szerzyć propagandę. Każdego rodzaju pytania odnoszące się do losu uchodźców w Polsce są nazizmem. Przypomina mi to lewacką ideologię. Kiedy zabrakło proletariuszy, to ściągnięto pole zainteresowania na kobiety, co objawiło nam się w postaci gender. Teraz mamy uchodźców jako pożywkę dla lewicowych, żeby nie powiedzieć lewackich ideologii.

Wokół tego zaczyna narastać nowy prąd. Nie jesteś za uchodźcami, jesteś nazistą. Jest to bardzo dziwna rzecz, a zarazem niebezpieczna. Ten, który pisał to zdanie, to albo nie wiedział, o co chodzi, albo z otrzymanych wytycznych wiedział, jak ma być.   

Dr Hanna Karp