Bez szacunku wobec obywateli i prezydenta
Sobota, 5 września 2015 (05:06)Z Maksem Kraczkowskim, posłem Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia Rafał Stefaniuk.
Senat podjął decyzję, o niewyrażeniu zgody na referendum, o które wnioskował Andrzej Duda. Jest Pan zaskoczony?
– Nie jest to dla mnie zaskoczenie. Poziom upolitycznienia Senatu, a także zastraszania są znane od dawna. Mówiło się, że spośród grona senatorów ci, którzy wyłamują się z głosowań narzuconych politycznie przez Ewę Kopacz i jej pomocników z PO, nie znajdą miejsca na listach.
Wnioski o rozpisanie referendum poparło ponad 6 mln osób. Jak w kontekście decyzji Senatu brzmią słowa Ewy Kopacz z bilbordów: „Słucham, Rozumiem Pomagam”?
– Jest to ewidentna nieprawda. Ewa Kopacz mówi jedno, robi drugie. Na bilboardach znalazły się słowa, które mogą wyglądać na obietnicę wyborczą, ale ja uważam, że są to dowody na złamane obietnice. 6 mln obywateli opowiedziało się za dyskusją nad trzema zagadnieniami. Gdy w przeszłości Senat obradował nad wnioskiem o referendum Bronisława Komorowskiego, w którym pytania są nieprzemyślane, Platforma poparła wniosek. Teraz gdy Andrzej Duda chciał poruszyć istotne problemy, nie znalazło to uznania. Senat postawił się w bardzo złym świetle. Pokazał, że głos Polaków, a także dyskusja, która jest elementem demokracji, się nie liczą.
Może warto wrócić do pomysłu obowiązku rozpisania referendum, gdy poprze je odpowiednia liczba obywateli?
– Moim zdaniem jest to bardzo mądra propozycja. Parlamentarzyści nie są w Sejmie i Senacie jako wolne elektrony. Każdy z posłów i senatorów, bez względu na to, w której części Polski zdobył mandat, ma obowiązek reprezentować suwerena, czyli Naród. Oderwanie demokracji w dzisiejszej formie od ludzi powoduje, że ta jest kulawa, niepełna, wypaczona. Na taką demokrację patrzy się z ubolewaniem. Z jednej strony mamy piękne zapowiedzi płynące z plakatów, swoją drogą pochodzących z publicznych pieniędzy, z drugiej strony mamy pracę Senatu w pełni upolitycznioną i bez szacunku dla obywateli i nowego prezydenta, który zwyciężył wolą większości Polaków. Po owocach ich poznacie.
W październiku najprawdopodobniej zmieni się rząd. Kwestia referendum powróci do Senatu?
– Jest to możliwe, ale jest to decyzja prezydenta. Natomiast jeżeli rząd utworzy Prawo i Sprawiedliwość, temat prywatyzacji Lasów Państwowych odejdzie w zapomnienie. Na pewno w pracach nad nową Konstytucją będziemy starać się umocnić pozycję tego przedsiębiorstwa tak, aby gdy w perspektywie czasu doszło do zmiany władzy, to ta nie mogłaby odebrać Polakom własności nad Lasami.