• Wtorek, 12 maja 2026

    imieniny: Pankracego, Dominika

Umacniające świadectwa

Środa, 2 września 2015 (10:13)

„Szczęście tylko wtedy jest prawdziwe, kiedy się nim dzielimy”. Słowa napisane kiedyś przez podróżnika Christophera McCandlessa są prawdą, którą codziennie na nowo odkrywają nasi rowerzyści. Wiedzą, że dzięki wspólnocie są w stanie prawdziwie cieszyć się życiem, razem weselić w chwilach radości oraz nawzajem wpierać w chwilach zwątpienia. Dzielenie się z drugim człowiekiem swoim życiem: przemyśleniami, doświadczeniami czy nawet rzeczami, jest niezwykle umacniające i skutkuje prawdziwym szczęściem.

5.00 rano. Wśród porannej ciszy rozlegają się szybko przerywane melodyjki komórkowych budzików. Noc minęła spokojnie, choć niska temperatura rowerzystów nie rozpieszczała. W takim chłodzie poranne zbieranie się jest wyjątkowo energiczne i sprawne. Pierwsze kilometry dzisiejszej trasy witają cyklistów rozgrzewającym podjazdem. Widać musiał on być wyjątkowo oszałamiający, skoro na jego widok z roweru spada Marlena, a następnie w efekcie domina wywrotkę zalicza Ola ;). Dzisiejsze warunki jazdy są zdecydowanie cięższe od tych z dnia poprzedniego – jest zimno, wieje prosto w twarz, a do tego przed drużyną co chwilę wyrastają górki do pokonania. Po 50 km grupa organizuje przerwę na stacji paliw ze względu na brak sklepu w okolicy. Kolejne większe miasto na dzisiejszej trasie to Sligo, do którego zostaje 65 km. Stąd drużyna planuje podział tego dystansu na dwie części, z krótką przerwą pośrodku. Atrakcjami owych odcinków są lekko kropiący deszcz oraz przebita dętka Kasi. Już w Sligo czas na przerwę obiadową przed marketem. Konsumpcja jedzenia jest śmiałkom wątpliwie umilana przez pewnego pana z gitarą, który, jak podaje o. Tomek, konkursu muzycznego to by nie wygrał .

Po obiedzie grupa obiera drogę wzdłuż wybrzeża. Jak dzieli się Przemek, widoki są fantastyczne! Spomiędzy pięknych masywów skalnych co chwilę wyłania się ocean, by za moment znów schować się za kolejnym klifem. Skały te są bardzo orginalne, wysokie i nieraz obrośnięte trawą. Można powiedzieć o górskim otoczeniu z obecnością oceanu ;). Poza widokiem klifów rowerzystów dziś zachwycają krajobrazy przedstawiające typową zieloną Irlandię. Są tereny rolnicze, mało uprzemysłowione, z niewielkimi, zadbanymi i ukwieconymi miasteczkami oraz z mnóstwem pastwisk. Co ciekawe, rejony te przypominają uczestnikom wyprawy Tour de Mazenod (Joli, Filipowi i Ojcu, a Górnikowi pewnie też;)) Portugalię, gdzie grupa również dojechała nad Ocean Atlantycki.

Finał dzisiejszego dnia ma miejsce w mieście Bundoran, gdzie ekipa zaraz po przybyciu odprawia Mszę św. nad brzegiem oceanu. Chwilę przed rozpoczęciem ceremonii małą przygodę fundują sobie Przemek ze Sławkiem, którzy postanawiają pozwiedzać czeluście Atlantyku. Korzystając z odpływu dwaj śmiałkowie wchodzą w głąb oceanu oddalając się od brzegu o ok. 40 m. Podczas podziwiania pięknych widoków lądu nagle odczuwają dziwną mokrość w butach. Okazuje się, że przypływ jest nieco szybszy niż żądni przygód cykliści, którzy przed dotarciem na suchy ląd brodzą po kolana w wodzie;).

W dzisiejszej Ewangelii ludzie słuchający Jezusa zdumiewali się mocą Jego słów. Zachęceni tym rowerzyści postanawiają również wykorzystać siłę słowa, dzieląc się podczas Mszy św. swoimi świadectwami. Są to doświadczenia osobiste, bardzo poruszające, nieraz związane z ciężkimi sytuacjami życiowymi, a nieraz z niby błahą wiadomością od znajomego, który dziękuje ekipie za podejmowany trud. Są to ulotne wydarzenia, jak szczery uśmiech kierowcy na widok polskiej flagi czy wzruszająca rozmowa z rodakami. Jak mówi Przemek, wszystkie te świadectwa są niezwykle umacniające dla grupy, a dzielenie się nimi zwiększa wartość wspólnoty. Świadomość, że ich pielgrzymka dostarcza innym siły i radości na kolejny dzień, stukrotnie zwiększa motywację do jazdy i chęć jeszcze głębszego przeżywania wyprawy.

Po zakończonej Mszy św. NINIWA Team udaje się na poszukiwanie noclegu. Pierwsze kroki kieruje do kościoła, który jednak jest zamknięty. Zaraz obok znajduje się szkoła, w której grupa dostaje pozwolenie na rozbicie namiotów i skorzystanie z toalety. Zanim jednak rowerzyści rozłożą swe domki, dowiadują się o rychłym przybyciu ks. Romana, co wzbudza nadzieję na nocleg w salkach. Niestety irlandzki duchowny nie przyjmuje podróżników do pomieszczeń, ale za to użycza osłoniętego od wiatru trawnika z dostępem do podwórkowych toalet. A jak na naszych sprytnych rowerzystów przystało, dogadują się w pobliskiej szkole co do możliwości skorzystania z pryszniców. Tym sposobem wykąpani mogą spać spokojnie, mając ocean na wyciągnięcie ręki.
Bilans dnia:
160 km
Śr. prędkość: 20 km/h

Pozdrowienia:
Dla wszystkich uczniów rozpoczynających właśnie nowy rok nauki!
Nocleg:
Bundoran

Justyna/NINIWA Team