PiS chce likwidacji NFZ
Czwartek, 30 lipca 2015 (02:12)Kandydatka PiS na premiera Beata Szydło przedstawiła swój plan na zmiany w służbie zdrowia. Zakłada on m.in. likwidację NFZ i wprowadzenie opieki zdrowotnej dla dzieci w szkołach. Cała uwaga powinna być skierowana na pacjenta - podkreśliła Szydło.
– Mam program, plan naprawy służby zdrowia. Chcemy wprowadzić w życie zasadę, o której mówił śp. minister Zbigniew Religa. Pan profesor mówił, że to, co jest najważniejsze, to jest pacjent, że cała uwaga w służbie zdrowia powinna być skierowana na pacjenta. Lekarze mają mieć prawo do godnej pracy, służby pacjentowi. Pacjenci mają czuć się bezpiecznie. Nie mogą obawiać się tego, że nie otrzymają w odpowiednim momencie pomocy – powiedziała Szydło podczas środowej konferencji przed szpitalem powiatowym w Słubicach (Lubuskie).
– Służba zdrowia musi odejść od tej zasady, którą wprowadziła Platforma Obywatelska, że to jest płaszczyzna, w której liczy się przede wszystkim zysk. Pacjenci traktowani są jako cyfry w bilansie finansowym, a lekarzom została przypisana rola księgowych – dodała.
Szydło podkreśliła, że propozycją PiS jest „odbiurokratyzowanie służby zdrowia” i likwidacja NFZ. – Państwo musi wziąć odpowiedzialność za zdrowie Polaków, stanąć po stronie pacjentów i pracowników służby zdrowia. Trzeba zbudować system, w którym będzie poszanowanie dla ludzi związanych ze służbą zdrowia i przede wszystkim zapewnione bezpieczeństwo i dostęp do bezpłatnej służby zdrowia dla pacjentów – powiedziała.
Kandydatka PiS na premiera zaznaczyła, że jej partia chce przywrócić opiekę zdrowotną dla dzieci w szkołach.
– Nie zgadzamy się na prywatyzację szpitali. Chcemy, żeby w każdej, nawet najmniejszej miejscowości Polacy mieli poczucie tego, że mają bezpieczny i łatwy dostęp do służby zdrowia – kontynuowała.
Zdaniem Szydło, służba zdrowia funkcjonuje źle. – Codziennie słyszymy wiele niepokojących informacji płynących z całego kraju o tym, że Polacy nie otrzymują pomocy wtedy, kiedy tej pomocy potrzebują, miesiącami oczekują w kolejkach do specjalistów. Starsze osoby boją się, że wizyta u lekarza przyjdzie za późno. Boją się, że nie będzie ich stać na wykupienie leków – powiedziała.
Szydło odniosła się także do trudnej – jej zdaniem – sytuacji pracowników służby zdrowia. Pielęgniarkom, które muszą strajkować, żeby walczyć o swoje prawa, grozi zwolnienie – mówiła. – Na lekarza, który upomina się o to, żeby pacjenci byli w godnych warunkach leczeni, nasyła się kontrolę, czyli zostaje zawieszony w swojej funkcji. Tak za czasów PO funkcjonuje służba zdrowia – podsumowała.
Szydło mówiła też o pomysłach PiS na walkę z handlem dopalaczami.
– Dzisiaj słyszymy bardzo dużo zapowiedzi pani premier, codziennie informuje, jakie będzie podejmowała decyzje. Słyszymy o paktach społecznych, o tym, że prawo jest bardzo dobre. Przypomnę, że prawo, które zostało zmienione przez PO, pozwala dzisiaj osoby, które zostały zatrzymane, handlarzy dopalaczami, zwalniać za kaucją. Tej walki w tej chwili nie ma – oceniła.
– Musi być wprowadzone przede wszystkim skuteczne prawo. Ta walka musi być prowadzona rzeczywiście, a nie na papierze – powiedziała. - Jeżeli wprowadzamy zapisy ustawowe, to są odpowiednie służby, instytucje państwowe, które muszą po prostu prowadzić skuteczną walkę z tymi, którzy handlują dopalaczami, którzy doprowadzają do tego, że dzisiaj rzeczywiście ta patologia coraz bardziej się rozprzestrzenia – kontynuowała.
Szydło zaznaczyła, że ważna jest odpowiednia profilaktyka. – Dzisiejsze apele kierowane przez stowarzyszenie Monar są płaszczyzną pokazującą, czego dzisiaj w Polsce potrzeba, jak to powinno być realizowane. Tam bardzo wyraźnie jest powiedziane o tym, że państwo musi skutecznie prowadzić walkę z tymi, którzy dopalaczami handlują – dodała.
RS, PAP