• Poniedziałek, 11 maja 2026

    imieniny: Lutogniewa, Mamerta

Pod patronatem „Naszego Dziennika”

Muzyczne uczty w katedrze warszawsko-praskiej

Czwartek, 23 lipca 2015 (20:23)

Z dr. hab. Janem Bokszczaninem, organizatorem i dyrektorem artystycznym Praskiego Festiwalu Muzyki Kameralnej i Organowej, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Trwa 8. Praski Festiwal Muzyki Kameralnej i Organowej. Jak zrodził się pomysł organizowania tej imprezy?

– Swój pierwszy festiwal stworzyłem w Legionowie, ale ponieważ władze kościelne diecezji warszawsko-praskiej – w tym proboszcz parafii katedralnej, obecnie biskup pomocniczy diecezji Marek Solarczyk podjął inicjatywę,  udało się rozkręcić tę imprezę. Do tej pory nie miałem żadnego wsparcia ze strony władz świeckich. W tym roku dotacja się znalazła i mam nadzieję, że w końcu przyszedł czas, że będzie z tym lepiej.

Z czego wynikała potrzeba zorganizowania tego typu festiwalu?

– Trudno sobie wyobrazić stolicę europejskiego kraju bez tego typu imprezy organowej. Owszem, jest festiwal w bazylice archikatedralnej pw. św. Jana Chrzciciela, ale Warszawa ma dwie katedry – także bazylikę katedralną pw. Świętych Floriana i Michała, i zasługuje na dwa festiwale. Jesteśmy blisko związani z Kościołem oraz kulturą muzyczną, sakralną, i tak jak organiści wielu epok troszczyli się, aby muzyka sakralna jednak towarzyszyła oprawie różnych uroczystości, tak i dzisiaj organista nie powinien się ograniczać jedynie do akompaniowania, ale zadbać także o organizowanie kultury wyższego rzędu związanej z sacrum.

Czym wyróżnia się Praski Festiwal na tle innych tego typu imprez w kraju, jak chociażby w Leżajsku czy Kamieniu Pomorskim, i jakie towarzyszy mu zainteresowanie?

– Wspomniane przez pana festiwale wakacyjne w Leżajsku, Kamieniu Pomorskim czy w innych ośrodkach są to festiwale w dużej mierze przygotowywane pod kątem turystów, którzy odwiedzają te miejsca szczególnie w okresie letnim. Odwiedzając sanktuarium maryjne w Świętej Lipce, trudno ograniczyć się jedynie do zwiedzania obiektu, warto też posłuchać brzmienia organów. Podobnie jest w bazylice OO. Bernardynów w Leżajsku, gdzie są przepiękne pod względem zarówno brzmieniowym, jak i artystycznym organy. Z jednej strony są to bez wątpienia przepiękne instrumenty, ale festiwale i koncerty, jakie się tam odbywają, są adresowane przede wszystkim do turystów. Z kolei organizując festiwal w Warszawie, adresujemy go raczej do mieszkańców stolicy, co nie oznacza, że wśród publiczności brakuje miłośników muzyki spoza Warszawy.

A czym różnią się dwa warszawskie festiwale?

– Festiwal organizowany w bazylice archikatedralnej pw. św. Jana Chrzciciela jest imprezą organową, natomiast podczas naszego festiwalu w bazylice katedralnej pw. Świętych Floriana i Michała oprócz muzyki organowej można usłyszeć także muzykę kameralną.

Jaki jest program tegorocznego festiwalu?

– Tegoroczny cykl koncertów festiwalowych zainaugurował recital organistki z Gdańska, wykładowcy z wyższej uczelni, Hanny Dys. Przed nami kolejne, bardzo ciekawe koncerty: w wykonaniu zespołu Jerycho, specjalizującego się w wykonawstwie muzyki renesansowej średniowiecznej Polski, usłyszymy koncert zatytułowany „Barwy polskiego średniowiecza”. W mojej ocenie, nie do końca będzie to typowy koncert. Ponieważ program jest ułożony w kształcie Mszy, możemy się spodziewać, że będzie to pewnego rodzaju muzyczna Msza ze śpiewami gregoriańskimi z epoki, ale związanymi z liturgią. Zespół Jerycho funkcjonuje już długo na rynku muzycznym i wykonuje muzykę w starym stylu – tak jak się śpiewało kiedyś. Nie usłyszymy zatem głosów operowych, mocnych chóralnych dźwięków, tylko w formie bardziej zbliżonej do modlitwy.    

Jeden z koncertów jest dedykowany powstańcom warszawskim…

– Rzeczywiście 1 sierpnia zapraszamy na wieczór dwóch prawykonań dedykowany powstańcom 1944 r. Rozbrzmiewać będzie muzyka poświęcona tematom patriotycznym: „Rocie”, „Bogurodzicy”, „Z dawna Polski Tyś Królową. Zatem będzie to koncert złożony z dwóch części: patriotycznej i dwóch prawykonań polskich. Autorami koncertu będą dwaj prawie absolwenci Uniwersytetu Muzycznego: Mateusz Toczyski (skrzypce), Michał Kopyciński (organy).


Podczas każdej z edycji festiwalu występują gwiazdy muzyki. Pewnie niełatwo zachęcić je do uczestnictwa w imprezie…?

– Ze środowiskiem muzycznym jestem związany od lat, stąd łatwiej mi zaprosić muzyków, także gwiazdy światowego formatu. Dzięki temu udało mi się zaprosić takich muzyków jak chociażby: Jesse E. Eschbach, Daniel Zaretsky czy Alexey Schmitov. Żeby gościć takie gwiazdy, potrzebne są duże fundusze, dlatego nie jest to takie proste. Zależy nam, aby festiwal był różnorodny, żeby nasza publiczność mogła mieć pełny wachlarz utworów muzycznych i wykonawców możliwie z najwyższej półki.  

Czy istnieje potrzeba organizowania tego typu imprez rozłożonych w czasie?

– Okres, kiedy trzeba było ludzi zapraszać do udziału w koncertach muzycznych naszego festiwalu, powoli mija. Jeżeli na recital organowy z, powiedzmy uczciwie, niełatwym programem kościół jest wypełniony przynajmniej w połowie, to jest to duża frekwencja. Jest coraz więcej ludzi, którzy interesują się muzyką poważną, muzyka organową i dopytują się, kiedy będzie następna edycja, z czyim udziałem itp. Przybywa miłośników naszego festiwalu, miłośników muzyki nie tylko z Warszawy, i nierzadko podczas koncertów świątynia jest wypełniona po brzegi. To dowód, że pomysł jest trafiony.  

Są już pomysły na kolejne edycje tej muzycznej imprezy?

– Oczywiście, że są pomysły. Niebawem będziemy rozmawiać z burmistrzem dzielnicy Praga Północ i mam nadzieję, że otrzymamy kolejne wsparcie, co pozwoli z każdym kolejnym rokiem zapraszać nowe gwiazdy, a wszystko z myślą o miłośnikach muzyki.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki