• Poniedziałek, 11 maja 2026

    imieniny: Lutogniewa, Mamerta

Prezydent ma sumienie?

Środa, 22 lipca 2015 (20:12)

Przeciwnicy ustawy o reprodukcji za pomocą in vitro wysuwali wiele argumentów, które udowadniały, że ta metoda jest szkodliwa, czy też raczej – nieludzka. Nie uszanowuje bowiem człowieka na jego „początku”. Zamiast aktu miłosnego – jedynego czynu mającego funkcję wyrażenia specyficznej miłości malżeńskiej – jako „początku” życia dziecka ma tu miejsce jakieś inne działanie, manipulacja techniczna. Oprócz tego w praktykach in vitro zabija się „nadliczbowe” dzieci.

Prezydent Bronisław Komorowski jednak ustawę o in vitro podpisał. Widocznie z jakichś powodów ta elementarna wiedza nie trafiła do prezydenta.

Jak pamiętamy, podczas kampanii prezydenckiej Komorowski uznał in vitro za swój główny atut. Przekonał się jednak, że to do Polaków nie przemawia. Dlaczego więc prezydent dalej nie opowiedział się za życiem?

Możliwe, że w argumentacji osób, które sprzeciwiają się in vitro, jest jakaś luka czy przeoczenie. Mam wrażenie, że ono od wielu lat funkcjonuje w debacie publicznej. In vitro jest tylko jedną z odmian sztucznego zapłodnienia. Skoro nie podejmujemy tematu sztucznego zapłodnienia, a jedynie sztucznego zapłodnienia in vitro, to nasza argumentacja kuleje i czegoś jej brakuje. Przyszła więc pora na podjęcie debaty nad każdą formą sztucznego zapłodnienia, czy to sztucznej inseminacji, czy to in vitro. Trzeba sprzeciwiać się każdej formie sztucznego zapłodnienia, bo są to metody, które opierają się na nieludzkim sposobie wkraczania człowieka w istnienie.

Dlaczego tak właśnie jest? To nie jest temat dla biologów, medyków, socjologów czy psychologów, tylko jest to temat filozoficzny. Kim jest człowiek i z jaką postawą powinien się zetknąć na samym swoim bytowym początku.

Decyzję prezydenta należy więc oceniać nie inaczej jak bardzo negatywnie. I to nie jest ocena taka sama jak wobec innych jego błędnych decyzji. In vitro jest sprawą najważniejszą! Podpisanie zbrodniczej ustawy to największy błąd, czy raczej występek, prezydenta. Współtworzył państwo, które nie szanuje człowieka od początku życia do samego końca, ale przyłożył rękę do stworzenia totalitarnego państwa (którego obraz mamy w A. Huxleya „Nowym wspaniałym świecie”), który dopuszcza weterynaryjne, nieludzkie metody poczęcia człowieka.

Warto poruszyć też inną istotną kwestię. Gdy prezydent informował społeczeństwo o podpisaniu ustawy, stwierdził że w ten sposób broni sumienia obywateli, mających różne opinie o in vitro. Nie mam zatem pewności, czy prezydent orientuje się, co to jest sumienie. Otóż sumienie to nic innego jak ludzki rozum – moc odczytywania realnego świata – który kieruje ludzkim działaniem. Uszanowanie sumień (rozumu) obywateli w sprawach dotyczących wszystkich oznacza zagwarantowanie im rozumnych działań.

Zadaniem polityków jest pomaganie istotom rozumnym żyć w sposób rozumny. Co to za polityka, w której programowo nie uwzględnia się ludzkiego rozumu? Jest to polityka nieludzka, bo nierozumna. Człowiek to istota rozumna. Także działania polityczne powinny być rozumne, czyli również liczące się z rozumem własnym i rozumem innych. Liczenie się z rozumem własnym i cudzym to wspólne otwarcie się na argumenty rozumu, czyli mocy odczytania realnej rzeczywistości. Ale o tym, wydaje się, prezydent już nie chce wiedzieć. Obrona in vitro to – jak wskazałem – obrona przemocy i zbrodni, a zatem rozumny polityk nie może poprzeć takich działań.

prof. Marek Czachorowski