• Poniedziałek, 11 maja 2026

    imieniny: Lutogniewa, Mamerta

Bez taryfy ulgowej

Sobota, 18 lipca 2015 (04:12)

Z Andrzejem Maciejewskim, ekspertem w obszarze polityki z Instytutu Sobieskiego, rozmawia Rafał Stefaniuk

Według jednego z ostatnich sondaży chęć zagłosowania na PiS wyraża 43 proc. Polaków. To aż o 15 proc. więcej niż na drugą Platformę. PiS może już powoli dzielić teki ministerialne?

– Jest to ważny sygnał i zarazem przyjemna wiadomość dla zwolenników PiS. Na pewno mówimy o pewnej tendencji, która od wyborów prezydenckich się utrzymuje. Rośnie przewaga PiS, PO traci dystans. Co do otwierania szampana to ja bym go jeszcze mimo wszystko chłodził i radził trzymać nerwy na postronku, żeby nie przesadzić, bo od euforii sukcesu do pychy jest bardzo blisko. Dzielenie tortu powinno odbyć się po wyborach, gdy wiadomo, kto, jakimi siłami dysponuje. Póki nie ma się zwycięstwa, trzeba pamiętać o syndromie prezydenta Komorowskiego, który był pewny, że wystarczy mu pierwsza tura, aby uzyskać reelekcję.

Mamy straszenie państwem policyjnym, podróże pociągiem, wyjazdowe posiedzenia rządu i składanie hojnych obietnic. Jak widać, to nie przynosi efektów. Co Platforma musi zrobić, żeby sondaże znowu były korzystne?

– Zakładam, że spotkamy się z kontynuacją polityki wizerunkowej, którą obserwujemy teraz. Będzie bliżej ludzi, więcej jazdy pociągiem i nowe posiedzenia rządu w coraz to mniejszych miastach. Do tego dojdzie przepychanie na siłę obietnic wyborczych z 8 lat. Będzie to się odbywało na zasadzie błyskawicznego złożenia ustaw do Sejmu i mniej lub bardziej rozsądnego głosowania przez posłów. Zrobią to po to, aby nikt nie punktował obietnic nigdy niezrealizowanych.

Według sondażu już tylko 10 proc. osób oddałoby głos na Ruch Pawła Kukiza. Co dzieje się z elektoratem pierwszego wśród antysystemowców?

– Weźmy pod uwagę to, że mamy wakacje i elektorat Kukiza odpoczywa po ciężkim roku akademickim lub jest w pracy za granicą. Ten elektorat jest dynamiczny i bardzo płynny. Studenci wrócą w październiku i wtedy ta siła może być niespodzianką. Ale podkreślmy, że 10 proc., choć Kukiz nie ma partii, nie ma struktur, to jest to sukces.

Jednak zaczęło się od 20 proc., a jest 10. To nie jest mały spadek.

– Wybory prezydenckie są inne od parlamentarnych. Przedstawiciele PiS, PO, SLD i PSL pojawiają się regularnie w mediach. Jak już mówiłem, Kukiz nie ma partii, w związku z tym nie wiadomo, kogo zapraszać poza samym Kukizem. Wybory do parlamentu to jest gra zespołowa. Zobaczymy, na ile muzyk będzie umiał ten zespół zbudować i zaprezentować. W mojej ocenie Kukiz czeka na referendum, które jest dla niego darmową kampanią. Jego sztandarowy postulat – JOW-y stały się głównym tematem dyskusji w kraju. Gdy społeczeństwo opowie się za JOW-ami, to on to sprzeda jako swój sukces i to będzie jego lokomotywa. Nie stawiałbym na Kukiza jako tego, który rozpuścił swój elektorat, ale czekałbym. Zobaczymy, co stanie się po wakacjach.

W Sejmie znalazłyby się SLD i PSL z 5 proc. poparciem.

– PSL już przyzwyczaiło, że ciągle balansuje na granicy progu i jest niedoszacowany. To, że SLD balansuje, to oznacza, że odrabia straty. Informacje o projekcie Zjednoczona Lewica są sygnałem dla ich elektoratu, że zaczynają ze sobą rozmawiać. Nawet w sytuacji ustawienia progu wyborczego dla koalicji na poziomie 8 proc. to lewica ma szansę go przeskoczyć. Sam fakt, że znajdą się w parlamencie, będzie dla nich sukcesem. Bez względu na to, czy tych posłów będą mieć 2, 3 lub 5, to i tak będzie sukces.

Typowano, że wybory odbędą się 18 października. Prezydent zarządził inaczej. Oddamy swój głos 25 października. Przez tydzień dużo się może zdarzyć?

– Każdy dzień kampanii może być tym na wagę złota. Pamiętajmy, że na jesień odłożono wiele decyzji co do śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej. To jest czas, kiedy domykamy budżet państwa. Tydzień to jest bardzo dużo. Przy tym mamy do czynienia z bardzo długą kampanią wyborczą i partie muszą podejść do tego strategicznie. Kluczowe będzie mądre rozłożenie sił. Zadaniem każdej partii będzie dowiezienie jak największego poparcia do końca kampanii z jak najmniejszą liczbą wpadek medialnych i wizerunkowych. Jak widzimy, Platforma nie składa broni i walczy dalej. Nie będzie więc żadnej taryfy ulgowej.   

Dziękuję za rozmowę. 

Rafał Stefaniuk