• Piątek, 10 kwietnia 2026

    imieniny: Michała, Makarego

Skok na NIK

Piątek, 2 listopada 2012 (19:26)

Koalicja rządząca PO - PSL chce dokonać ewidentnego skoku na Najwyższą Izbę Kontroli. W Senacie został złożony projekt Platformy Obywatelskiej mający na celu przesunięcie wejścia w życie przepisów wprowadzających kadencyjność dyrektorów i wicedyrektorów o jeden rok, tak aby zmiany na tych stanowiskach nastąpiły po zakończeniu kadencji obecnego prezesa NIK i wyborze w 2013 r. nowego prezesa.

- Najwyższa Izba Kontroli jest ostatnią instytucją państwową, którą kieruje powołany na ten urząd nie przez tę koalicję rządzącą prezes Jacek Jezierski w 2007 roku, tuż przed objęciem władzy przez Platformę. A teraz trwają już przygotowania do obsadzenia tego urzędu przez nominata rządzących, a stanowiska dyrektorów to bardzo ważne funkcje, gdyż proces kontrolny zależy głównie do nich i bezpośredni nadzór nad kontrolami do nich należy, tak więc chodzi o to, by powierzyć to „swoim” ludziom. A proponowane zmiany to skok na NIK – wyjaśnił w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl eurodeputowany Janusz Wojciechowski, prezes NIK w latach 1995-2001. Jak dodał, przygotowane projekty mogą mieć na celu całkowite podporządkowanie NIK rządzącym.

Jak czytamy w uzasadnieniu senackiego projektu o zmianie ustawy o zamianie ustawy o Najwyższej Izbie Kontroli: „W art. 1 proponuje się przesunięcie wejścia w życie przepisów wprowadzających kadencyjność dyrektorów i wicedyrektorów o jeden rok. W 2013 roku kończy się kadencja prezesa NIK i Sejm oraz Senat wybiorą prezesa na następną 6-letnią kadencję. Dlatego wprowadzanie kadencyjności dyrektorów warto przesunąć na rok następny. Wejście w życie ustawy w 2011 roku spowodowało nadanie NIK nowego statutu. W wyniku jego wprowadzenia nastąpiły już istotne zmiany personalne na stanowiskach dyrektorów. Dlatego przesunięcie kolejnych zmian na rok 2014 jest zasadne”.

- Platforma zrobiła już fatalne rzeczy, jeśli chodzi o Najwyższą Izbę Kontroli. Zmiany, które zostały wprowadzone w 2011 roku, rozregulowały Izbę, ponieważ na przykład zlikwidowano podstawowy dokument pokontrolny, jakim jest protokół kontroli. Bardzo złe zmiany szkodzące kontroli państwowej zostały już wprowadzone, a teraz dokłada się następne – wyjaśnił Janusz Wojciechowski. 

Jak dodał, manipulacje z kadencjami dyrektorów, które są zawarte w projekcie zmiany ustawy, zmierzają do tego, żeby po skończonej kadencji obecnego prezesa NIK, czyli w 2013 roku, i wybraniu nowego prezesa przez rządzącą koalicję nowo wybrany prezes mógł dobrać sobie sam współpracowników, tj. dyrektorów i wicedyrektorów. – Tylko tak można interpretować intencje tej zmiany – podsumował Wojciechowski.

Były prezes NIK zwraca też uwagę na inny projekt przygotowany przez koalicję rządzącą, który ma pozbawić Najwyższą Izbę Kontroli dostępu do „danych wrażliwych” związanych z danymi osobowymi.

– Niektóre  instytucje, jak na przykład służby specjalne, mogą zbierać takie dane i wskutek wyłączenia NIK z dostępu do tych danych, pod pretekstem, żeby lepiej chronić dane osobowe, pozwoli się je zbierać bez żadnej kontroli. NIK może kontrolować i kontroluje, w jaki sposób wszystkie organy państwowe wykonują swoje funkcje, w związku z tym również, jak zbierają i zabezpieczają „dane  wrażliwe”. Jeśli Izba nie będzie tego kontrolowała, sytuacja będzie dużo gorsza (…) czyli będzie można robić wszystko, bo nie będzie nad tym kontroli – wyjaśnił europarlamentarzysta.

MM