• Poniedziałek, 11 maja 2026

    imieniny: Lutogniewa, Mamerta

Premier Kukiz

Wtorek, 9 czerwca 2015 (05:11)

Z dr. Marcinem Zarzeckim, socjologiem polityki i wicedyrektorem Instytutu Socjologii UKSW, rozmawia Rafał Stefaniuk

Według jednego z ostatnich sondaży nieistniejące jeszcze ugrupowanie Pawła Kukiza zwycięży w jesiennych wyborach parlamentarnych.

Osobiście uważam, że jest to bardziej ruch obywatelski niż partia. Zauważmy, że nie ma jeszcze rozbudowanej struktury, która gwarantuje dla każdego podmiotu politycznego trwałość. Ruch obywatelski, a każdy taki ruch ma taką tendencję, żeby mobilizować się wskutek pewnych wydarzeń. Ruch Kukiza zmobilizował się wskutek braku podmiotowości obywateli, a więc wokół antysystemowości. Ta antysystemowość jest szeroko rozumiana. Był to sprzeciw wobec systemu politycznego, gospodarczego czy także religijnego. Kukiz zgromadził te wszystkie osoby, często różne ideologicznie, i w tej sytuacji, żeby ten ruch przetrwał, to muszą powstać struktury partyjne. Skoro siłą ruchu jest czasowa mobilizacja, to ten poziom napięcia wkrótce musi opaść.

Czego możemy się spodziewać wokół grupy Pawła Kukiza w najbliższych tygodniach?

– Sądzę, że będziemy obserwować próby zagospodarowania tego ruchu dlatego, że wybory pokazały, że on w ogóle istnieje. Ci, którzy go tworzą, mogli się sami policzyć. Będziemy mieli do czynienia z wysypem takich idei, które będą pokazywały, że każda partia jest antysystemowa. W przypadku Platformy będzie to rodzaj obłudy i paradoksu, ale przypuszczam, abstrahując od racjonalności tego typu działań, że takie mechanizmy będą uruchamiane.

Kukiz buduje poparcie na bazie antysystemowości. Ewentualne wejście do Sejmu i współudział w rządzeniu będzie oznaczał jego koniec?

– Oczywiście. Nastąpi to w sposób automatyczny. Kukiz musi teraz uważać, komu podaje rękę, kogo zaprasza i przez kogo jest zapraszany do budowania ruchu. Kukiz w pewnym sensie jest zwycięzcą wyborów prezydenckich, ale to zwycięstwo jest nie do pozazdroszczenia. Dlatego, że nałożyło to na niego zasób odpowiedzialności. Każde jego działanie jest teraz ryzykowne. Musi więc grać nieustannie antysystemowo. Gdy jego program znajdzie wspólne punkty z programem wielkich partii, to Kukiz spotka się z oskarżeniami, że się sprzedał i że ugrywa partykularne interesy, wykorzystując niezadowolonych obywateli.

To jak Pan odbiera jego deklaracje, że na jesieni zostanie premierem bądź wicepremierem?

– To jest deklaracja na kanwie sukcesu, który odniósł. Trudno mi sugerować, że jest to konsekwencja negocjacji, które poczynił. Wydaje mi się, że są to figury retoryczne, którymi się obecnie posługuje. Oczekuje się od niego radykalizmu, a on przejawia postawę buty politycznej. Jest to raczej wynik niedoświadczenia i tego, że oczekuje się od niego zdecydowanych deklaracji, tak jak w tym przypadku, i stał się być może niewolnikiem tych oczekiwań.

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk