Dziś w „Naszym Dzienniku”
Czy to była ustawka
Poniedziałek, 25 maja 2015 (02:15)Z mec. Mariuszem Trelą rozmawia Piotr Czartoryski-Sziler
Prokuratura w Toruniu wypuściła do domu człowieka, którego zachowanie na wiecu wyborczym Komorowskiego oceniała po jego zatrzymaniu pod kątem zamachu na prezydenta. To sytuacja zrozumiała dla Pana?
– Po powrocie z prokuratury miałem zamęt w głowie. Proszę zwrócić uwagę, że z jednej strony stawia się zarzut popełnienia kilku czynów, gdzie praktycznie każdy z nich jest zagrożony surową sankcją, z drugiej zaś wypuszcza się człowieka do domu. W praktyce organów ścigania izoluje się często takie osoby na czas trwania postępowania przygotowawczego, stosując tymczasowe aresztowanie po to, żeby te osoby nie utrudniały śledztwa, a organy ścigania miały większą swobodę w podejmowaniu działań procesowych. Tutaj jednak człowiek zostaje zwolniony, to pierwsza rzecz, której sam sobie nie potrafię wyjaśnić.
Mężczyzna tłumaczył, że chciał tylko wręczyć prezydentowi ulotki antyaborcyjne. Powinien zostać zatrzymany?
– Nie wiem, czy postawiono mu zarzuty, czy może od razu prokurator odmówił wszczęcia dochodzenia, bo z komunikatu prokuratury to nie wynika. Tymczasem oglądałem w mediach powtarzane na okrągło relacje z tego wydarzenia z komentarzami, że ten pan to jest jakiś superprzestępca. Wskazywano na jego rzekomą przeszłość kryminalną, pokazując, że są to działania bardzo niebezpieczne. I tutaj jest ogromna dysproporcja pomiędzy tym, co stało się w prokuraturze, a całą oprawą medialną, która miała miejsce. Proszę zwrócić uwagę na fakt, że jego przesłuchanie zakończono gdzieś około 21.30, czyli w momencie, kiedy już zbliżała się cisza wyborcza. Nie było więc możliwości, by media zamieszczały jakiekolwiek komentarze do tej sytuacji.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym