MSZ za mało stanowcze
Sobota, 23 maja 2015 (19:09)Jak informuje „Nasz Dziennik”, dwa lata temu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych powstał plan wspierania pozwów za określenia „polskie obozy śmierci”. Ale resort zwolnił odpowiedzialnych za to pracowników.
To pokazuje tylko, jaka jest prawdziwa intencja polityczna idąca w kierunku obrony polskiego interesu. Z niewiadomych powodów, albo z powodów, których możemy się domyślać, zaistniała sytuacja, w której polska racja stanu nie jest chroniona w sposób taki, jaki powinna być.
Od niedawna rząd głośno mówi, że próbuje coś w tej sprawie zrobić, a życie pokazuje, że to jednak idzie w całkiem inną stronę. Mam nadzieję, że jesienią zmieni się wszystko, łącznie z polityką w stosunku do sytuacji, w których jesteśmy obrażani na całym świecie.
To jest kwestia do szybkich reakcji i zdecydowanych działań. Siła państwa polskiego ma polegać na tym, aby szybko i sprawnie reagować pozwami sądowymi na wszelkie oskarżenia. Przy Ministerstwie Spraw Zagranicznych musi istnieć zespół, który będzie monitorował te sprawy. To działanie nie może ograniczać się jedynie do reakcji po fakcie, ale powinno być na tyle skuteczne, aby odstraszać wszystkich przed następnymi bezpodstawnymi oskarżeniami. Ale jak widzimy, taką grupę można było rozwiązać.
Ten brak należytej obrony naszego interesu jest skutkiem kulejącej polityki historycznej. Zwróćmy uwagę na to, jak Rosjanie pielęgnują swą tradycję historyczną. To jest co prawda inna cywilizacja niż nasza, ale w tej sprawie działa wyjątkowo sprawnie.
Nie musimy skupiać się jedynie na naszej cywilizacji. Zwróćmy uwagę, że w Europie, do której należymy, dochodzi do bardzo dziwnych rzeczy, jak rozmywania takich pojęć jak tożsamość czy rodzina. To przekłada się na braki w polityce historycznej bądź też prowadzenie jej jednokierunkowo.
Polityka historyczna musi być elementem promocji każdego kraju na świecie. Z prostego względu, pokazuje dotychczasowy dorobek, a zwłaszcza naukowy. Robią to wszyscy, którzy myślą w kategoriach własnego kraju. Nasz dorobek naukowy nie jest sprzedawany opinii publicznej na świecie.
Za chwilę dowiemy się, że Kopernik była kobietą, a Maria Skłodowska-Curie była Francuzką. Podobnie jak Fryderyk Chopin i że jego nazwiska nie czyta się „Szopen”, a właśnie – „Chopin”. To jest kwestia braku polityki historycznej i odcinania Polaków od korzeni oraz tłumaczenia, że jesteśmy głupim narodem mogącym jedynie pracować na zmywaku.
Piotr Pyzik