Komorowskiemu nie wierzymy
Piątek, 22 maja 2015 (20:07)Z Romanem Jakimem, przewodniczącym Sekcji Krajowej Przemysłu Lotniczego NSZZ „Solidarność”, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Dziś przed Pałacem Prezydenckim odbyła się pikieta związkowców z PZL Mielec i PZL Świdnik. Dlaczego związki zawodowe wybrały akurat to miejsce?
– Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej jest zwierzchnikiem Polskich Sił Zbrojnych i jeżeli interesy Wojska Polskiego i naszego przemysłu byłyby mu naprawdę bliskie, to mógłby, gdyby tylko chciał – zakwestionować wybór rządu Platformy Obywatelskiej, z którą łączą go przecież bliskie relacje. Tymczasem zamiast podjąć dialog, a przypomnę, że zgłaszaliśmy taki postulat, wyrażając chęć rozmowy na temat transparentności i przejrzystości przetargu śmigłowcowego, mało tego, że z nami nie rozmawiał, to jeszcze osobiście ogłosił decyzję o wyniku przetargu i odrzuceniu z powodów formalnych ofert PZL Mielec i PZL Świdnik. Nic zatem dziwnego, że nasz protest odbył się dzisiaj w Warszawie przed Pałacem Prezydenckim w miejscu, gdzie urzęduje człowiek, który jest niejako ojcem chrzestnym porażki w przetargu wartym grube miliardy złotych polskich zakładów, gdzie produkowane są śmigłowce najwyższej światowej klasy. Złożyliśmy petycję, którą przyjął podrzędny urzędnik Kancelarii Prezydenta.
Jakie są postanowienia Walnego Zebrania Delegatów Sekcji Krajowej Przemysłu Lotniczego NSZZ „Solidarność”, które dzisiaj się odbywa w sprawie dalszych protestów?
– Jesteśmy w trakcie przyjmowania uchwał i stanowisk. Przyjęliśmy stanowisko, w którym Walne Zebranie Delegatów Sekcji Krajowej Przemysłu Lotniczego NSZZ „Solidarność” wyraziło swoje oburzenie decyzją o odrzuceniu ofert Mielca i Świdnika. Równocześnie przedstawiciele wszystkich organizacji związkowych w zakładach o profilu lotniczym podjęli decyzję o zorganizowaniu ogólnopolskiej akcji protestacyjnej, która będzie polegała na manifestacji pod Sejmem RP w dniu, na który zostanie wyznaczone nadzwyczajne posiedzenie Komisji Obrony Narodowej, gdzie będzie dyskutowana sprawa rozstrzygnięcia przetargu. W proteście wezmą udział przedstawiciele wszystkich zakładów skupionych w naszej sekcji.
Czym podyktowana jest decyzja o proteście ogólnopolskim?
– To niejako kontynuacja, tyle że w znacznie szerszym zakresie protestów, które już odbyły się w Świdniku i Mielcu. Powód naszego niezadowolenia jest jeden, a mianowicie odrzucenie ofert polskich zakładów w przetargu, który wygrała firma francuska i to Francuzi będą dzielić tort wart ok. 13 miliardów złotych między siebie i swoich pracowników. Polscy pracownicy, którzy produkują z pewnością nie gorsze helikoptery – decyzją rządu PO – PSL – będą musieli się obejść smakiem. Podważamy uczciwość i transparentność tego przetargu w związku z tym, że nasi przedstawiciele nie zostali dopuszczeni przez MON do udziału w charakterze obserwatorów, po pierwsze: w sprawie wyboru, a więc samej decyzji przetargowej, a po drugie, nasi piloci – eksperci mimo wcześniejszej deklaracji ministra obrony narodowej wicepremiera Siemoniaka nie zostali dopuszczeni do fazy testów francuskiego śmigłowca Caracal. Dlatego kwestionujemy tą decyzję, uważamy, że jest ona nieuczciwa i żądamy unieważnienia i powtórzenia przetargu.
Na finiszu kampanii prezydent mówi wiele o wspieraniu polskiego przemysłu, dziś gościł np. w zakładach PESA w Bydgoszczy. Tymczasem polskie Siły Zbrojne nie chcą korzystać ze śmigłowców produkowanych w Polsce...
– Szkoda, że prezydent Komorowski nie wsparł polskiego przemysłu kilka tygodni temu, kiedy ogłaszał decyzję wrogą wobec rodzimego przemysłu lotniczego i polskiej gospodarki. Na parę godzin przez ciszą wyborczą i na dwa dni przed decyzją Polaków o tym, kto przez następne pięć lat będzie prezydentem RP, tak naprawdę deklaruje wszystko i wszystkim wedle życzeń. Panie redaktorze, my prezydentowi Komorowskiemu nie wierzymy, bo jak można wierzyć czy ufać człowiekowi, który nie czuje spraw Polski, nie rozmawia z naszymi pracownikami, nie dba o rozwój rodzimego przemysłu, a to, co mówi w ostatnich dwóch tygodniach, robi tylko po to, żeby otrzymać od Polaków mandat na drugą kadencję.
Jak odebrał Pan dzisiejsze oświadczenie Airbus Helicopters w odpowiedzi na słowa Andrzeja Dudy odnośnie do offsetu przy zakupie śmigłowców dla Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Francuzi twierdzą, że zobowiązania offsetowe stosuje się w tylko przypadku zakupu uzbrojenia i sprzętu wojskowego.
– Moja odpowiedź w tej sprawie jest bardzo krótka. Proszę pana o zapytanie firmy Airbus Helicopters w imieniu Sekcji Krajowej Przemysłu Lotniczego NSZZ „Solidarność” o Centrum Obsługi Posprzedażnej dla Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Czy takie centrum, którego utworzenie deklarowano, powstało i gdzie ma swoją lokalizację? Eurocopter Group – dzisiejszy Airbus Helicopters deklarował, że zatrudni w tym centrum ponad 200 osób. Jeżeli Airbus Helicopters poda nazwę tego centrum i jego lokalizację, to ja ich przeproszę.
Czy wiadomo już, jakie są propozycje offsetowe Airbusa związane z przetargiem na śmigłowiec wielozadaniowy dla naszego wojska, bo firmy Sikorsky i Augusta Westland takie zobowiązania przedstawiły?
– Jeśli chodzi o offset, to mimo naszych próśb i nalegań nie doszło do spotkania ani z ministrem gospodarki, wicepremierem Piechocińskim ani z innym przedstawicielem tego resortu. Również podczas wspólnego posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Wojska Polskiego i Parlamentarnego Zespołu Polskiego Przemysłu Obronnego nie było nikogo, kto byłby w stanie kompetentnie odpowiedzieć na pytania zarówno posłów, jak i naszych przedstawicieli w sprawach dotyczących offsetu. Tymczasem z tego co wiemy kwestia offsetu będzie stawiana dopiero po podpisaniu umowy z Airbus Helicopters. To pokazuje naszą pozycję w negocjacjach, gdzie strona polska z góry stawia się na przegranej pozycji. Sprawy offsetu, jego wielkość i umiejscowienie powinny być znane wcześniej. Inne rozwiązanie świadczy o niedojrzałości polskich negocjatorów i osób odpowiedzialnych za sprawy około przetargowe.