Krzyk rozpaczy Komorowskiego
Poniedziałek, 11 maja 2015 (19:59)Z Andrzejem Maciejewskim, ekspertem w obszarze polityki z Instytutu Sobieskiego, rozmawia Rafał Stefaniuk
Kto jest największym przegranym, Komorowski czy sondaże?
– Raczej nikt nie skrzywdził Bronisława Komorowskiego. Pierwszym i jedynym winnym jest on sam. Brak pokory i buta prezydenta jest fundamentem jego klęski. To trzeba wyraźnie powiedzieć.
Pycha to pierwszy powód porażki, a jaki był drugi?
– Prezydenta zgubiła wojenna kampania, czyli straszenie Jarosławem Kaczyńskim. Słynna przed kilku laty retoryka przejęcia władzy przez PiS i szybkiego upadku Polski się nie sprawdza. To jest retoryka złudna, która już się nie sprawdzi. A do tego jest bardzo prymitywna. Myślę, że Komorowskiego i jego sztab stać na bardziej inteligentne działania, a nie straszenie Polaków jak małe dzieci.
Zaraz po sondażowych wynikach Komorowski zaapelował o debatę. Nie odnosi Pan wrażenia, że w jego ustach to brzmi śmiesznie?
– To już jest krzyk rozpaczy. Prezydent do tej pory odrzucał wszystkie propozycje debaty. Co więcej, był pewien, że będzie tylko jedna tura. Jak pamiętamy, startował z poziomem 65 proc. Teraz zostało mu 32 proc. i oczekuje cudów. Jeżeli przez 5 lat się nic nie robi, to jednego dnia nie da się tego odbudować. Podobnie jest z dzisiejszym pomysłem z referendum w sprawie nowej ordynacji wyborczej. Prezydent nagle dostał przyspieszenia inicjatyw ustawodawczych? Coś tu jest nie tak.
Zmęczony Komorowski, po 8 latach rządów PO, jest w stanie wygrać debatę ze świeżym Andrzejem Dudą?
– Nie wiem, jaki będzie wynik, i nie wiem, jaką strategię przyjmą sztaby. Wiem jedno, że Komorowski ma naprzeciwko siebie bardzo poważnego zawodnika, którego nie można zlekceważyć. Duda jest bardzo dobrze przygotowany merytorycznie. W konfrontacji z nim dyskusja na hasło „Zgoda i bezpieczeństwo” to stanowczo za mało. Pierwszym zadaniem sztabu Komorowskiego będzie teraz podniesienie się po klęsce, bo to jest klęska.
Ta klęska musiała być jednak wkalkulowana. Po ogłoszeniu wyników Komorowski przedstawił swoje wystąpienie, czytając z kartki…
– Prawdopodobnie przygotowano dwa scenariusze. Kartkę w razie zwycięstwa i drugą w razie porażki. Teraz potrzebna była ta przygotowana na wariant pesymistyczny.
Wspomniał Pan, że Komorowski zapowiedział referendum w sprawie JOW. Ktoś to kupi?
– Teraz nikt tego nie kupi. Wynik Pawła Kukiza jest imponujący, biorąc pod uwagę wstępne prognozy na poziomie 7-10 proc. Komorowski popełnił błąd, lekceważąc tego kandydata. Kukiz to wypunktował podczas wieczoru wyborczego. Przypomniał, że prezydent i jego kancelaria milczeli w sprawie JOW. Przez wiele miesięcy lekceważono JOW, lekceważono Kukiza i dzisiaj nie da się tego łatwo odkręcić. Komorowski teraz będzie musiał się naprawdę długo i mocno bić w piersi.
Ale czy ta nagła miłość Komorowskiego do JOW nie jest podwójnym błędem? Wydaje się, że elektorat Kukiza głosował przeciwko systemowi, a nie za JOW…
– Dokładnie tak. 20 proc. to były głosy przeciwko temu, co się dzieje w kraju. Całą tę grupę ludzi spina jedna wielka klamra, a więc sprzeciw wobec tego, co społecznie, politycznie i gospodarczo dzieje się w kraju. Teraz każde układanie się z prezydentem będzie odczytywane jako zdrada. Tak że nikt nie zgodzi się na współpracę z Komorowskim w sprawie JOW. Nie wierzę w to, że Kukiz będzie chciał tak łatwo rozproszyć ten elektorat.