Początek drogi dla Polski
Piątek, 8 maja 2015 (11:50)Mam głębokie przekonanie i mocno w to wierzę, że niedzielne wybory prezydenckie będą pierwszym, poważnym, zimnym kubłem wody wylanym na głowy polityków Platformy Obywatelskiej. Od dłuższego czasu obserwuję nastroje społeczne, także na obszarach wiejskich. Takiego wielkiego poruszenia i zainteresowania polityką nie było od czasu pierwszej „Solidarności”.
Na organizowane różnego rodzaju spotkania polityczne przychodzą tłumy ludzi, a wielu z nich nigdy nie interesowało się polityką. Ileż to już razy słyszałem zdania: „Panie pośle, jeżeli szybko nie nastąpi jakaś zmiana, to my już naprawdę nie będziemy mieć co robić w tym kraju. Trzeba będzie wyjeżdżać z Polski…”. To nie jest pojedynczy głos, to mówią już tłumy.
Część chce emigrować w sposób fizyczny, opuszczając granice naszego kraju, niektórzy mówią o emigracji wewnętrznej, porzucając wszystko i skupiając się na sprawach dalekich od zagadnień społecznych.
To, co robiła przez osiem lat Platforma i Bronisław Komorowski, który jest notariuszem PO, jest, mówiąc wprost, niszczeniem Polski. Głęboko w to wierzę, że Naród wystawi Platformie i prezydentowi rachunek przy urnach. Tylko widzimy, jakie siły bronią Bronisława Komorowskiego. To są media, służby specjalne i cały aparat państwa opanowany przez Platformę, a więc urzędnicy.
W tej całej sytuacji nie jest łatwo wygrać wybory, tym bardziej, że mamy przekonanie i mnóstwo danych mówiących o tym, że wybory samorządowe w listopadzie 2014 r. były sfałszowane. Stąd też w pełni uzasadnione wydaje się tworzenie komitetu ochrony wyborów, zaangażowanie tysięcy ludzi, którzy chcą się w to zaangażować. Nie robią tego tylko działacze czy sympatycy Prawa i Sprawiedliwości. Robi to wiele osób związanych ze środowiskami kościelnymi czy solidarnościowymi, chce pilnować rzetelności wyborów.
Mam nadzieję, że niedzielne wybory to będzie początek drogi odzyskiwania suwerenności przez Polskę, a także również początek walki o odzyskanie utraconych szans w gospodarce i na arenie międzynarodowej.
Jan Krzysztof Ardanowski