• Piątek, 10 kwietnia 2026

    imieniny: Michała, Makarego

Dziś w „Naszym Dzienniku”

Światło, które zmieni historię

Wtorek, 14 kwietnia 2015 (02:16)

Najważniejszy znak cudownej interwencji Nieba

Znać Fatimę to coś więcej niż poznać treść wypowiedzianych tam słów. Fatima to nie tylko one. Miejsce, czas, wybór wizjonerów, nawet barwy, w których przychodzi Maryja – nic nie jest tu przypadkowe. Najmniejszy szczegół w objawieniach ma swój sens. Mamy go odkryć, by pełniej zrozumieć orędzie, które ocali świat.

Gdy pytamy, jaki znak fatimski jest najważniejszy, w odpowiedzi jest mowa o świetle. To ono jest podstawowym elementem najważniejszej w historii interwencji z Nieba, które Bóg umieścił pod datą 1917.

Wysłannicy „utkani” ze światła

W Fatimie światło jest wszędzie. Po raz pierwszy pojawia się przy spotkaniach dzieci z Aniołem: „Zobaczyliśmy […] młodzieńca podobnego do światła…” – pisze Siostra Łucja. Potem przychodzi Maryja „cała ze światła”, a wizjonerka dodaje, że „to światło było Bogiem”. Jest ono znakiem, że orędzie pochodzi od Boga, a jego treść jest „jak Ewangelia” (św. Jan Paweł II).

Przynoszący orędzie do Fatimy są „światłem”. Wszystko jest w nich ze światła. Nawet lamówka płaszcza Maryi jest ze światła. To światło dotyka dzieci, przenika je i przemienia. Wypisuje ono w ich sercach i umysłach treść niebieskiego przesłania. Łucja pisze, że już „słowa Anioła wryły się w nasze umysły jak światło, które pozwoliło nam zrozumieć, kim jest Bóg, jak On nas kocha i jak pragnie być przez nas kochany”.

Cała Fatima jest inicjatywą i działaniem Boga! Tu jest strefa nadprzyrodzoności, miejsce, w którym jest Bóg, w którym działa Bóg, w którym Bóg przenika wszystko.

Światło świętości Maryi

Światło i jego moc ukazują się przede wszystkim w Maryi. Ona cała jest „utkana” ze światła, „tożsama” w swoim jestestwie z jestestwem Boga (ulubiony termin Siostry Łucji). Myśli Boga są Jej myślami. Nieprzypadkowo światło wskazuje więc na Jej Serce – istotę tego, czym jest człowiek przed Bogiem. W Maryi jest ono doskonale zjednoczone z Panem, stąd Jego moc i świętość.

To dlatego Łucja z zachwytem pisze, że „Niebieska Posłanniczka jest otoczona światłem Boga, który Ją przemienia”.

Światło przemienia wizjonerów

Z dziećmi dzieje się coś podobnego, co oglądamy w Maryi. Światło dotyka je i przemienia. Najpierw Łucja pisze, że „światło dotarło do naszego wnętrza, do najgłębszej głębi duszy i spowodowało, że widzieliśmy siebie w Bogu, który jest tym światłem, wyraźniej niż w najlepszym zwierciadle”. Potem dodaje, że zanurzenie dzieci w świetle zmieniło w nich wszystko.

W obecności światła w Fatimie dostrzegamy Bożą pedagogię. Jego pierwsze działanie czyni z dzieci zwiastunów „nowego pokolenia”. „Światło miało utwierdzić w nas poznanie i szczególną miłość do Niepokalanego Serca Maryi” – pisze Łucja. Dzieci stają w pierwszym szeregu tych, którzy „najbardziej znają i kochają” Maryję. „To łaska, która oznaczyła nas na zawsze w sferze światła nadprzyrodzonego” – pisze Łucja i dodaje: „Od tego dnia czuliśmy w sercu bardziej płomienną miłość do Niepokalanego Serca”.

Światło i tajemnica Jezusa

W świetle przekazywanym przez Maryję dzieci widzą Jezusa. „Pewnego dnia – wspomina Łucja – Franciszek powiedział do mnie: ’Cieszyłem się na widok Anioła, ale jeszcze większą radość odczuwam na widok naszej Pani. Ale najpiękniejszy był Pan Jezus w tym świetle, które nasza Pani włożyła nam do serca’”.

Łucja wspomina: „Kiedy powiedziałam mu, że w październiku ukaże się nam także Nasz Pan, ucieszył się bardzo. ’Ach jak dobrze. Dopiero dwa razy Go widzieliśmy. Tak bardzo Go kocham’”. Jednak wizja z 13 października okaże się niczym w porównaniu z oglądaniem Zbawiciela w świetle. Franciszek mówi: „Cieszyłem się, zobaczywszy Chrystusa, ale wolałbym Go widzieć w tym świetle, w którym myśmy się znajdowali”. Bo gdy oglądał Jezusa w świetle płynącym z rąk Maryi, widział Jezusa w Bogu, a więc w pełni Prawdy. Znamienne, że wówczas widzi Go smutnego…

Światło dla świata

Tylko Bóg może zmienić historię opanowaną przez siły ciemności. Dlatego w Fatimie mamy pedagogię światła działającego „na zewnątrz”. Łucja pisze, że Maryja, odchodząc do Nieba, wznosiła się „na skrzydłach światła, nie pozwalając, by ateizm ugasił światło wiary, nadziei i miłości”. To pierwszy sygnał roli światła w wymiarze historii. Ludzkość, by przetrwać atak szatana, musi zanurzyć się w „morzu Boskiego światła”.

Koniec objawień sugeruje ostatni etap Boskiej pedagogii. Dzieci nie oglądają już Bożych tajemnic w swoich sercach, ale tam, gdzie patrzą wszyscy inni zebrani w Fatimie. Spoglądają na coś zewnętrznego. W słońce. Maryja odchodzi. Zanim skończą się fatimskie objawienia, „Jej blask odbija się w słońcu” i… uruchamia je. To dotyk Boga przez Maryję, działanie łaski potężniejszej od najbardziej stałych praw natury. Wizjonerzy oglądają w Bożym świetle Maryję, Jezusa, św. Józefa – autorów zmian w historii. Reszta widzi cud Słońca, który ma ich nawrócić. To nawrócenie ma mieć ciąg dalszy: uczynienie ludzi „wizjonerami z Fatimy” – nie w sensie oglądania wizji, ale przyjęcia orędzia w całej pełni aż po świętość. Ludzkie serca staną się jak Niepokalane Serce Maryi – będą żyć nabożeństwem do niego, jak prosił w Fatimie sam Bóg! Zacznie się zwycięstwo Niepokalanego Serca. A wtedy przywołamy swoją modlitwą i cierpieniem światło „na zewnątrz”. Ono odbierze złu jego panowanie. I nastanie czas pokoju. Siostra Łucja dodaje: Po triumfie Serca Maryi nadejdzie czas panowania Serca Jezusowego. Zbawiciel nie będzie już „smutnym Jezusem”.

Dr Wincenty Łaszewski