• Sobota, 9 maja 2026

    imieniny: Grzegorza, Kareny, Beginy

Jezus daje siebie, byśmy przyjęli Jego łagodną obecność

Niedziela, 12 kwietnia 2015 (15:44)

Rozważanie Ojca Świętego Franciszka wygłoszone przed modlitwą „Regina Caeli”

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Dziś jest ósmy dzień po Wielkanocy, a Ewangelia Jana dokumentuje nam ukazania się zmartwychwstałego Jezusa apostołom zgromadzonym w Wieczerniku: najpierw wieczorem w dniu Paschy, gdy Tomasz był nieobecny, i następnie osiem dni później, gdy Tomasz był obecny. Za pierwszym razem Pan ukazał uczniom rany swego ciała, uczynił znak tchnienia na nich i powiedział: „Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam” (J 20,21). Przekazał im swoją misję z mocą Ducha Świętego.

Ale tego wieczoru nie było Tomasza, który nie chciał uwierzyć świadectwu innych. „Jeżeli nie zobaczę i nie dotknę jego ran, nie uwierzę” – powiedział (por. J 20,25). Osiem dni później – czyli tak jak dzisiaj – Jezus ponownie staje pośród swoich uczniów i natychmiast zwraca się do Tomasza, zachęcając go, by dotknął ran Jego rąk i boku. Wychodzi na spotkanie jego niedowiarstwa, aby poprzez znaki męki mógł osiągnąć pełnię wiary paschalnej – to znaczy zmartwychwstania Jezusa.

Tomasz jest człowiekiem, który nie zadowala się i poszukuje, chce zobaczyć na własne oczy, dokonać swego doświadczenia osobistego. Po początkowych oporach i niepokojach w końcu także i on zaczyna wierzyć, choć dokonuje się to z trudem, ale dochodzi do wiary. Jezus cierpliwie na niego czeka i ofiaruje siebie, na jego trudności i niepewności, na ostatniego, który przybył. Pan ogłosił „błogosławionymi” tych, którzy uwierzyli, choć nie widzieli (por. w 29.) – a pierwszą z nich jest Maryja, Jego Matka – choć zaspokaja także potrzeby niedowierzającego ucznia: „Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce... (w. 27). W zbawczym kontakcie z ranami zmartwychwstałego Pana Tomasz ukazuje swoje własne rany, rozdarcia, poniżenie. W znaku gwoździ znajduje decydujący dowód, że był kochany, oczekiwany, zrozumiany. Znajduje się naprzeciwko Mesjasza pełnego łagodności, miłosierdzia, czułości. Był to ten Pan, którego szukał w tajemniczych głębiach swego bytu, bo zawsze wiedział, że taki jest Bóg. Jak wielu z nas w głębi serca poszukuje spotkania z Jezusem, takim jaki jest, łagodnym, miłosiernym, czułym, bo w głębi serca wiemy, że takim On jest.
Nawiązawszy osobisty kontakt z życzliwością i cierpliwym miłosierdziem Chrystusa, Tomasz rozumie głęboki sens Jego zmartwychwstania i przemieniony wewnętrznie deklaruje swoją pełną i całkowitą wiarę w Niego, wołając: „Pan mój i Bóg mój” (w. 28). Jakże piękne jest to wyrażenie Tomasza.

Mógł on „dotknąć” tajemnicy paschalnej, która w pełni ukazuje zbawczą miłość Boga bogatego w miłosierdzie (por. Ef 2,4). Tak jak Tomasz, także my wszyscy w tę drugą niedzielę wielkanocną jesteśmy zaproszeni do kontemplowania w ranach Zmartwychwstałego Bożego Miłosierdzia, które przewyższa wszelkie ludzkie ograniczenia i jaśnieje nad ciemnością zła i grzechu. Czasem intensywnym i wydłużonym, aby zebrać nieskończone bogactwa miłości miłosiernej Boga, będzie najbliższy Nadzwyczajny Jubileusz Miłosierdzia, którego bullę ogłoszenia promulgowałem wczoraj wieczorem tutaj, w Bazylice św. Piotra. Bulla ta zaczyna się słowami, „Misericordiae vultus”: obliczem Miłosierdzia jest Jezus Chrystus. Wpatrujmy się w Niego, tego, który zawsze na nas czeka, poszukuje nas, przebacza nam. Pełen jest miłosierdzia. Nie przeraża się naszymi biedami. W swoich ranach nas leczy i przebacza wszystkie nasze grzechy. Niech Najświętsza Maryja Panna pomaga nam być miłosiernymi wobec innych, tak jak Jezus jest wobec nas.

RS, KAI