• Piątek, 10 kwietnia 2026

    imieniny: Michała, Makarego

Pigułka przeciw życiu – barbarzyńcy świętują Wielkanoc

Niedziela, 5 kwietnia 2015 (19:55)

Rażąca alienacja ministra Bartosza Arłukowicza od wymiaru życia religijnego i moralnego, wrogość wobec nauczania Kościoła katolickiego, zwłaszcza sprzeczność jego decyzji z Ewangelią Życia św. Jana Pawła II, przełożyła się na działanie wymierzone w poczęte życie, zdrowie nastolatek oraz moralność.

Cyniczny komunikat Ministerstwa Zdrowia „w sprawie ograniczenia dostępności produktu leczniczego ellaOne bez recepty”, podpisanego w Wielki Czwartek, wprowadza w błąd, bo sugeruje jakieś realne ograniczenia. Obok, jak na ironię, reklama programu in vitro przewijająca się, chyba nie przez pomyłkę administratora serwisu, przy prawie wszystkich wątkach serwisu. 

Uzasadnienie rozporządzenia „w sprawie wydawania z apteki produktów leczniczych i wyrobów medycznych” opiera się na wielokrotnie złożonym kłamstwie ujętym m.in. zdaniem: „Stosowanie leków antykoncepcyjnych wskazane jest dla osób w wieku rozrodczym, a tym samym zasadne jest ograniczenie wiekowe dostępności do tych leków dla populacji dzieci i młodzieży przed zakończeniem dojrzewania płciowego (…)”. Przecież nie chodzi tu o leki, a środki przeciwpoczęciowe, którym Arłukowicz chce dorobić przyjazną twarz „leku”. Nie ma racjonalnych powodów, aby stosowanie tych środków było „wskazane” dla „osób w wieku rozrodczym”, także osób dorosłych, co sugeruje kompromitujące uzasadnienie. Do tego wedle uzasadnienia ministerstwa istnieje populacja dzieci i młodzieży, dla której środek będzie dostępny i dzieci te nie będą chronione przed poważnymi powikłaniami stosowania ww. środka poza kontrolą lekarską. Co na to Rzecznik Praw Dziecka, milczący jak dotąd w sprawie dotkliwie godzącej w dzieci i młodzież?

„Ograniczenie wiekowe” przywołane w rozporządzeniu jest fikcją, bo trudno by środkiem tym zainteresowane były przedszkolaki, a jednocześnie w myśl intencji rządu nastolatki nie będą miały większego problemu z jego zakupem, o ile sprawy nie wezmą w swoje ręce aptekarze. Jednak nie „średni okres dojrzewania płciowego” oceniony na wiek 15. roku życia, ale inne przesłanki zadecydowały o tej fikcyjnej granicy wieku. Ministerstwo z przyczyn ideologicznych dąży do maksymalizacji dostępu do specyfiku, a z drugiej strony zabezpiecza się przed oskarżeniem o szerzenie pedofilii poprzez udział w zachęcaniu do współżycia płciowego nieletnich. Granica 15. r.ż. nie wynika z troski o zdrowie, ale dyktowana jest zapisem kodeksu karnego, art. 200, który nie przyzwala na obcowanie płciowej poniżej 15. roku życia. Tą granicę przyzwolenia na pedofilię i zachęcania do niej można oczywiście dowolnie dalej obniżać, zgodnie z postulatami środowisk zadowolonych z decyzji upowszechniającej dostęp do „pigułki po”.

Zaskakujące również, że w uzasadnieniu rozporządzenia wymieniono sytuacje prawne w innych krajach, podając np. dla Chorwacji – „trwa debata publiczna, nie podjęto decyzji”. Również taki stan prawny należałoby ująć w przypadku Polski, dla porównania, co całkowicie pominięto celem ucięcia tej dyskusji z góry założonym rozwiązaniem.

W rubryce „podmioty, na które oddziaływuje projekt” wymieniono „kobiety w wieku 15 do 50. roku życia – ok. 11 mln” (szeroki rynek zbytu będą starały się zagospodarować media). W rubryce „lekarze – 162009” wpisano natomiast „brak wpływu”, co przy wyjątkowo poważnych przeciwwskazaniach zdrowotnych i działaniach niepożądanych tego środka wczesnoporonnego jest kłamstwem. Minister Arłukowicz prowadzi do sytuacji, w której kobiety będą mogły kupować szkodliwy środek bez recepty i bez wskazań medycznych, poza kontrolą lekarską, a z powikłaniami zdrowotnymi, będą musiały ustawiać się w kolejki do lekarzy lub co bardziej prawdopodobne, w przypadkach nagłych zajmować innym miejsca na SOR-ach. To lekarze będą obciążeni rozwiązywaniem problemów zdrowotnych, do których prowadzi nieodpowiedzialna decyzja ministra zdrowia.

Również ewidentnym, celowym przemilczeniem jest pominięcie rubryki „wpływ na rynek pracy” oraz „wpływ na pozostałe obszary, w tym demografia” (odhaczono krzyżyk tylko w rubryce „zdrowie”). Dowodzi to krótkowzroczności rządu PO, który nie widzi, albo nie chce zobaczyć, związku przyczynowo-skutkowego między upowszechnianiem permisywizmu seksualnego i środków przeciwpoczęciowych, a wskaźnikami demograficznymi.

Nie wiem, jak osoby współodpowiedzialne za rozporządzenie utrwalające status środka wydawanego bez recepty dla śmiercionośnej pigułki, a przyznające się do związków z Kościołem, mogły przełknąć święcone jajko – symbol życia, dzieląc się nim obficie w zakładach pracy. Ale ważniejsze jest to, że osoby świadomie upowszechniające środki wczesnoporonne podlegają ekskomunice mocą samego prawa i ten fakt musimy przypominać. Czas położyć kres tej barbarzyńskiej demoralizacji. 

dr hab. Andrzej Lewandowicz