System, którego nie ma
Piątek, 3 kwietnia 2015 (19:31)Z Anną Zalewską, poseł Prawa i Sprawiedliwości, członkiem sejmowej Komisji Zdrowia, rozmawia Rafał Stefaniuk.
Pielęgniarki zapowiadają protest. Dlaczego pomimo że wszyscy mamy świadomość, jak ważna i odpowiedzialna jest praca pielęgniarek, resort zdrowia nie zapewnia im dobrych warunków zatrudnienia?
– Jest to problem, który poruszaliśmy wielokrotnie na różnego rodzaju wystąpieniach w Sejmie. Pełnomocnik rządu Libera-Małecka z kolei uważa, że jest wszystko w porządku i nic nie należy zmieniać w systemie zatrudnienia pielęgniarek. Natomiast jest dokładnie odwrotnie. Obiecaliśmy więc pielęgniarkom, że po świętach złożymy projekt zmiany ustawy, która uzależni podpisanie kontraktu przez przychodnię i szpital z NFZ od liczby pielęgniarek na poszczególnych oddziałach.
Pielęgniarki alarmują także, że brakuje kobiet, które chciałyby podjąć edukację pielęgniarską.
– W Polsce jeżeli chodzi o pielęgniarki, ale także o lekarzy, sytuacja jest dramatyczna. Według standardów unijnych, na 1000 mieszkańców powinno przypadać powyżej 9 pielęgniarek, a my mamy połowę tego. Musimy więc zrobić wszystko, aby podwoić obecną liczbę pielęgniarek. Problem leży też w tym, że pielęgniarki są grupą szybko się starzejącą. Średnia wieku wynosi 45-50 lat. Młode dziewczyny nie chcą się kształcić na pielęgniarki i jeżeli to robią, to z zamysłem, że wyjadą za granicę, gdzie mają godziwe warunki pracy i płacy. To jest sytuacja o tyle dramatyczna, że jesteśmy najszybciej starzejącym się społeczeństwem. W najbliższym czasie zabraknie też zakładów opiekuńczo-leczniczych właśnie przez brak pielęgniarek.
Można jeszcze zatrzymać emigrację pielęgniarek?
– Jeżeli zapewni im się stabilną sytuację, chociażby poprzez umowy o pracę, bo rzeczą powszechnie wiadomą jest to, że pielęgniarki w tej chwili pracują na umowach śmieciowych i same muszą się ubezpieczać i dbać o swoją przyszłość. Jeżeli zapewnimy im stabilną pracę i płacę oraz możliwość kształcenia, myślę, że jesteśmy w stanie ich emigrację powstrzymać.
Strajk generalny planowany jest na wrzesień. Są szanse, żeby go uniknąć?
– Zobaczymy, jak Platforma zareaguje na nasz projekt zmiany ustawy, która zagwarantuje pielęgniarkom stabilne zatrudnienie. Wrzesień jest terminem trudnym, bo trochę później będą wybory i będzie to ostatnia okazja, żeby na rządzie wymusić jakąkolwiek zmianę przepisów. Bo jeżeli pielęgniarki napotkają tylko i wyłącznie na deklaracje, to znaczy, że one będą nieprawdziwe.
A dlaczego problemów służby zdrowia nie rozpatruje się całościowo? Od lat pojawia się podział na lekarzy i na pielęgniarki.
– Dlatego że takiego mamy ministra zdrowia. Osobiście odpowiadałam za wotum nieufności w stosunku do Bartosza Arłukowicza. To minister nie widzi wszystkiego w całości. Mówi, że gasi pożary, a w rzeczywistości urządza spektakle telewizyjne, nie zajmując się systemem służby zdrowia. I śmiało można powiedzieć, że pod rządami ministra Arłukowicza systemu służby zdrowia nie ma.