Cudowne pół roku...
Środa, 1 kwietnia 2015 (03:09)Z Andrzejem Maciejewskim, ekspertem w obszarze polityki z Instytutu Sobieskiego, rozmawia Rafał Stefaniuk.
Minęło już pół roku rządów Ewy Kopacz…
– I stał się cud! Okazało się, że Ewa Kopacz potrafi przez pół roku zrobić to, czego Donald Tusk nie zrobił przez 7 lat. To jest kpina i zakłamywanie rzeczywistości. Wychodzi na to, że albo Donald Tusk nie robił nic, albo ktoś tu kłamie…
Mocne podkreślanie faktu, że rząd Kopacz ma dopiero pół roku, jest celowym zabiegiem?
– To jest budowanie nowego licznika. My rządzimy od pół roku, a to, co było wcześniej, to nie my. Premier mówiła także o projektach, które pojawiły się w trakcie funkcjonowania jej gabinetu, a jak wiemy - od idei projektu do jego wykonania jest daleka droga. Uczciwość więc nakazywałaby nazywać rzeczy po imieniu.
Lecz bez wątpienia trafiła na trudny okres protestów…
– Tak, tylko premier mija się z prawdą, twierdząc, że w trakcie jej rządów wszystkie kłopotliwe sprawy rozwiązywano bez większych problemów. Zapomina o proteście lekarzy na przełomie roku, górników i ciągle trwającym rolników. Zapomina także o tym, jaka atmosfera towarzyszyła protestom. Premier Kopacz ma bardzo wybiórczą pamięć, którą w kampanii wypadałoby odświeżyć.
A o swojej propozycji dla opozycji o zakończeniu wojny polsko-polskiej także zapomniała?
– Ewa Kopacz w chwili rozpoczęcia kampanii w myśl zasady „wszystkie ręce na pokład” sama stała się stroną w konflikcie między prezydentem Bronisławem Komorowskim a resztą kandydatów. Dzisiaj premier jest zderzakiem, który stara się neutralizować sprawy, których nie zrobił prezydent, a jednocześnie wykorzystuje do tego cały aparat jej podległy.
Na koniec swojego wystąpienia stwierdziła, że to społeczeństwo jest jej pracodawcą…
– To jest jedyny zwrot, w którym premier powiedziała prawdę. Zgadza się, jedynym jej szefem jest społeczeństwo. Tylko premier zapomniała dodać lub nie chciała tego powiedzieć, że społeczeństwo wie więcej i ma bardzo dobrą pamięć.