• Sobota, 9 maja 2026

    imieniny: Grzegorza, Kareny, Beginy

Czy jest za życiem?

Poniedziałek, 30 marca 2015 (18:47)

W podejściu do kwestii życia premier Ewy Kopacz i ministra Bartosza Arłukowicza nie widzę logiki i konsekwencji. Ta sama pani premier i ten sam minister są za antykoncepcją, a więc za patologicznym wpływaniem na cykl miesiączkowy kobiety, aby nie powstało życie. Te same osoby są także za aborcją i pigułką „dzień po”. Z drugiej strony te same osoby są za in vitro, o którym wiadomo, że jeżeli jedno życie ma powstać, to kilkadziesiąt innych musi być unicestwionych. Jest to więc życie okupione śmiercią sióstr i braci.  

Od lutego zabrano pieniądze, które mogły przedłużyć życie chorych na raka czerniaka. Ciągle jesteśmy dalecy od europejskich standardów leczenia guza piersi. Polki mogłyby żyć znacznie dłużej, gdyby tylko znalazły się pieniądze. Podobnie jest z mukowiscydozą. Chory Polak rekordowo może dożyć 26 lat, a w Europie Zachodniej dożywa 50. Wirusowe zapalenie wątroby typu C kończy się marskością wątroby albo jej rakiem. Dzieje się tak, bo nie ma pieniędzy na nowoczesną terapię. Wiele chorób nowotworowych nie jest skutecznie leczonych, bo nie ma pieniędzy na nowoczesną terapię. Proszę sobie wyobrazić, że na nadczynność tarczycy nie mamy w Polsce żadnego leku refundowanego! A jest to jedna z najczęstszych chorób tarczycy!

W pierwszym roku trwania rządowego programu in vitro spowodowano 2599 ciąż, a urodziło się 217 dzieci. Program ten kosztował nas 72,5 mln złotych! Ludzkie życie nie ma ceny, ale patrząc na sprawę statystycznie, procedura narodzin jednego dziecka z in vitro kosztowała nas 330 tys. zł. Rząd Ewy Kopacz przeznacza więc pieniądze na nowe istnienia, zapominając o tym, że wiele osób już żyje i bardzo cierpi. Każdy z chorych oczekuje od rządu, że dzięki skutecznym programom jego cierpienie się zmniejszy albo zostanie uratowane jego życie. Z jednej strony ktoś cierpi i umiera, a z drugiej powołuje się życie kosztem innych istnień.

Parlament brytyjski opublikował raport, według którego w latach 1998-2006 dla urodzenia 122 tys. dzieci trzeba było zniszczyć 4 mln zarodków! U nas przy 217 urodzeniach unicestwiono 43 tys. zarodków. Zwróćmy więc uwagę na proporcje. Tej skuteczności w ogóle nie da się porównać do naprotechnologii. Ale o tym nikt nie mówi…

Czesław Hoc