Nie składamy broni
Piątek, 26 października 2012 (03:00)Sejm w trybie nadzwyczaj pilnym odrzucił w środę projekt ustawy likwidującej tak zwaną przesłankę eugeniczną w obowiązującej ustawie aborcyjnej.
Oznacza to, że nadal aborterzy będą mogli zabijać dzieci z zespołem Downa (i inne dzieci niepełnosprawne) do momentu osiągnięcia przez nie zdolności do przeżycia poza organizmem matki.
Przed dwoma tygodniami projekt niespodziewanie uzyskał większość w pierwszym czytaniu (89 głosów za odrzuceniem, 207 za przesłaniem do komisji).
Doszło do tego, gdyż poparło go wówczas 40 posłów PO, a 27 wstrzymało się od głosu. Wynik głosowania w pierwszym czytaniu wywołał wściekłość proaborcyjnych mediów w rodzaju "Gazety Wyborczej" i TVN.
Również Donald Tusk publicznie wyraził niezadowolenie z wyników głosowania. Wcześniejsze deklaracje, że klub pozwala głosować posłom PO zgodnie z sumieniem, ustąpiły surowym napomnieniom, że głosowanie przeciw zabijaniu niepełnosprawnych dzieci jest "nieroztropne".
Donald Tusk obiecał Tomaszowi Lisowi, że "skandaliczny błąd" jego posłów zostanie naprawiony w ciągu kilku tygodni, i rzeczywiście jego przepowiednia się spełniła. Okoliczności, w jakich do tego doszło, były bardzo pouczające.
Podczas posiedzenia połączonych komisji Zdrowia oraz Polityki Społecznej i Rodziny już po kwadransie obrad jeden z posłów Ruchu Palikota zgłosił wniosek o zamknięcie dyskusji, bo "przecież nikt tu nikogo nie przekona, a wszyscy wszystko wiedzą".
Prowadzący obrady poseł Sławomir Piechota poddał wniosek pod głosowanie, choć dla zachowania pozorów uznał, że kilkunastu posłów zapisanych wcześniej do głosu będzie mogło przedstawić swoje stanowisko.
Wniosek o zamknięcie debaty został poddany pod głosowanie i przyjęty głosami posłów PO, Ruchu Palikota i SLD. Wśród tych, którzy mieli możność się wypowiedzieć, znalazł się poseł Jarosław Katulski z PO.
Z pewnością siebie zapewnił, że zespół Downa nie jest traktowany jako przesłanka do dokonania aborcji eugenicznej, choć media (z "Gazeta Wyborczą" na czele) pełne są informacji, że jest wręcz przeciwnie. Poseł Katulski przedstawił się jako ginekolog, trudno więc podejrzewać go o ignorancję, było to raczej świadome kłamstwo.
Przewodniczącemu Piechocie nie wystarczyło okrojenie debaty. Często przeszkadzał posłom opowiadającym się za prawem do narodzin niepełnosprawnych (choć sam jest niepełnosprawny), komplementował za to tych, którzy opowiadali się za możliwością ich zabijania.
Mimo że przedstawiciele organizacji społecznych jeszcze na początku posiedzenia prosili o możliwość zabrania głosu, przewodniczący Piechota był nieugięty i do głosu nas nie dopuścił. Aborcyjny kłamca, poseł Katulski, został w nagrodę wyznaczony do zreferowania stanowiska komisji przed Sejmem.
Już następnego dnia głosowanie w sprawie dalszych losów projektu zostało wprowadzone na obrady plenarne Sejmu, choć regulamin przewiduje, że na zapoznanie się z pisemną informacją o stanowisku komisji posłowie powinni mieć co najmniej tydzień.
Marszałek Kopacz skorzystała z punktu regulaminu, który mówi, że w sytuacjach nadzwyczajnych można ten termin skrócić. Nie potrafiła jednak odpowiedzieć na pytania posłów, którzy pytali, na czym polegała nadzwyczajność tej konkretnej sytuacji. Przedstawiciele klubów dostali tylko 5 minut na przedstawienie swojego stanowiska, a zwykli posłowie zostali całkowicie wykluczeni z debaty.
W głosowaniu za odrzuceniem projektu opowiedziało się 245 połów, przeciw było 184, 10 wstrzymało się od głosu. Wśród posłów PO znalazło się tym razem tylko 14 sprawiedliwych. Projekt poparły kluby PiS, Solidarnej Polski i 20 posłów PSL.
Kierownictwu PO z pomocą partii Palikota i SLD udało się zablokować debatę na forum Sejmu. Widać było, że panicznie się jej boją. Ale aborcjonistom nie uda się zablokować debaty społecznej.
Organizacje społeczne, którym odmówiono prawa głosu w Sejmie, są bardzo aktywne w całej Polsce. Wystawy przedstawiające prawdę o aborcji będą kontynuowane.
Pikiety ilustrujące mordercze nastawienie konkretnych posłów będą organizowane w kolejnych miastach. Prawdy nie udało się ukryć nawet za czasów PRL, nie uda się tym bardziej dzisiaj.
Kolejny projekt społeczny i rzetelna debata społeczna demaskująca kłamstwa aborcjonistów to tylko kwestia czasu. Haniebna zgoda na zabijanie najsłabszych musi zostać wymazana z polskiego prawodawstwa. Polska czeka na aktywność ludzi sumienia. Nie powinna czekać zbyt długo. Każdy dzień zwłoki to dwoje zamordowanych dzieci.
Mariusz Dzierżawski