• Sobota, 9 maja 2026

    imieniny: Grzegorza, Kareny, Beginy

Kurator do wymiany

Wtorek, 17 marca 2015 (19:59)

Próba wyciszenia skandalu z politycznym wykorzystaniem dzieci dyskwalifikuje kujawsko-pomorskiego kuratora oświaty.

W ocenie posła Łukasza Zbonikowskiego (PiS), kurator oświaty Anna Łukaszewska źle zareagowała na fakt zaangażowania prawie 500 dzieci ze szkół do agitacji politycznej na spotkaniu wyborczym prezydenta Bronisława Komorowskiego w Aleksandrowie Kujawskim.

Kurator po przeprowadzonej kontroli problem zbagatelizował, a sprawa zakończyła się sformułowaniem przypomnienido dyrektorów szkół, że działalność polityczna nie jest działalnością statutową szkół, a na ich terenie nie wolno prowadzić agitacji politycznej.

W ocenie posła, kurator nie wypełniła swoich obowiązków polegających na nadzorowaniu przestrzegania prawa oświatowego. A to – jak wskazał – zostało złamane. Dlatego chce, by wojewoda kujawsko-pomorski doprowadził do odwołania Łukaszewskiej.

– Pani kurator wykorzystała swoją funkcję do tego, by arbitralnie usprawiedliwić partyjniackie działania, wykorzystujące nieświadome dzieci do kampanii wyborczej jednego z kandydatów na urząd prezydenta RP – powiedział nam poseł Łukasz Zbonikowski.

Jak zauważył, kilka dni wcześniej na wizytę Komorowskiego we Włocławku przyszło zaledwie 30 osób i najwyraźniej lokalni działacze PO znaleźli łatwy sposób na niską frekwencję. Tyle że, w ocenie parlamentarzysty, wciskanie 7-8-letnim dzieciom, które nie rozumiały, co się dzieje, transparentów „Popieram Komorowskiego” i robienie z nich tła do wizyty jest, delikatnie ujmując, nadużyciem. W ocenie posła, nijak nie można takich zachowań tłumaczyć wychowaniem obywatelskim.

– W ramach takiego wychowania można informować, co to jest samorząd, parlament, jakie są kompetencje głowy państwa. Czym innym jest przyprowadzanie dzieci na wiec wyborczy, na którym kandydat nawołuje do popierania go, na którym dzieciom wciska się oznakowane materiały komitetu wyborczego. Nie ma tu żadnego punktu zaczepienia, by mówić, że jest to lekcja obywatelskości – dodał.

Aktualnie incydent z Aleksandrowa Kujawskiego jest badany przez Wydział Nadzoru i Kontroli Urzędu Wojewódzkiego Województwa Kujawsko-Pomorskiego. Jednak Zbonikowski obawia się, że sprawa zostanie wyciszona. Jak zauważył, wprawdzie w pierwszej reakcji wykorzystanie dzieci do agitacji politycznej krytycznie oceniła Joanna Kluzik-Rostkowska, minister edukacji narodowej, ale później nie zrobiła kolejnych kroków, pozostawiając sprawę lokalnym władzom.

Wizyta Bronisława Komorowskiego w Aleksandrowie Kujawskim odbyła się 10 marca. W wiecu, według ustaleń kuratora, udział wzięło 439 uczniów z miejscowych szkół: podstawówki, dwóch gimnazjów i dwóch szkół ponadgimnazjalnych. Jak ustalono, dwie szkoły miały zgody rodziców, a z jednej placówki na spotkaniu byli uczniowie pełnoletni. Kurator uznała zatem, że przedmiotem zainteresowania jej służb będą dwa przypadki, gdzie zgód zabrakło. Łukaszewska wskazywała też, że całoroczne zgody rodziców, jakie składają w szkołach, dotyczą „wyjść i wycieczek realizowanych w ramach realizacji podstawy programowej i wykorzystywania wizerunku dzieci do promowania szkoły”. Jak podniósł Zbonikowski, to, czy rodzice wyrazili zgodę na udział dzieci w wiecu wyborczym Bronisława Komorowskiego oraz czy szkoły mają zgody rodziców na wykorzystanie wizerunku dzieci w kampanii wyborczej, kurator już nie interesowało.

Marcin Austyn