Dokument mijający się z prawdą
Środa, 11 marca 2015 (19:01)Z Jadwigą Wiśniewską, europoseł Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia Rafał Stefaniuk
Czym jest raport Tarabelli?
– Kolejną odsłoną ideologicznej walki przeciwko życiu i rodzinie. Sprawozdanie, które rzekomo ma być poświęcone wyrównywaniu szans między kobietami i mężczyznami, koncentruje się na promowaniu ideologii gender i aborcji. To kolejny przykład, jak pod pięknym tytułem ukrywa się zupełnie inne, niezgodne z nim treści.
Jakie ma Pani do niego największe zastrzeżenia?
– Po pierwsze, raport próbuje ingerować w kompetencje państw członkowskich. Na szczęście zostały przegłosowane 3 poprawki zgłoszone przez grupę EKR, do której należy partia Prawa i Sprawiedliwości, stanowiące, że prawa reprodukcyjne i seksualne (w tym również aborcja) powinny być regulowane przez państwa członkowskie. Po drugie, raport promuje aborcję, która ma być uznana za prawo kobiety i podstawowe prawo człowieka oraz ideologię gender. Takie zapisy nie mają nic innego na celu, jak tylko wprowadzenie lewicowej rewolucji kulturowej, która rozbija tradycyjne struktury społeczne, godząc w wartości chrześcijańskie wyznawane przez miliony obywateli UE.
Co oznacza przyjęcie dokumentu?
– Dokument nie ma mocy prawnie wiążącej, więc w teorii nie ma najmniejszego wpływu. W praktyce jednak jest sposobem wywierania nacisku na państwa w nadziei, że te się ugną. A jak słaby jest nasz rząd w opieraniu się takiej presji, wszyscy wiemy. Niektórzy europosłowie PO głosowali za lub się wstrzymali, nie byli przeciwni temu tekstowi.
Dlaczego dokument nie podnosi realnych problemów kobiet?
– Nie jest tak, że nie odnosi się do żadnych realnych problemów. Podnosi kwestie urlopów macierzyńskich, łączenia życia zawodowego z rodzinnym, niskich zarobków kobiet czy przemocy. Wszystko to jest jednak przysłonięte tą ideologiczną walką o dostęp do aborcji, antykoncepcji, albo nawet realne problemy, jak kwestia przemocy, są uwikłane w ideologiczne spory. Rezolucja wzywa do przyjęcia konwencji stambulskiej, która źródeł przemocy wobec kobiet dopatruje się w tradycyjnych strukturach rodzinnych i społecznych nawet w religii, a nie tam, gdzie one rzeczywiście występują. To bardzo smutne.
Tekst został przyjęty przez zdecydowaną większość europosłów. Parlament europejski jest głuchy na argumenty?
– Myślę, że większość europarlamentarzystów po prostu płynie z prądem. Większość ma do tego zapewne stosunek dosyć obojętny, ale daje się wodzić za nos bardzo rozgadanej mniejszości, która ma za sobą poparcie liberalnych mediów. I dla świętego spokoju nie mają ochoty dochodzić prawdy. Konwencja stambulska jest tu świetnym przykładem. Ten punkt przyjęto przygniatającą większością prawie sześciuset głosów. Nie chce mi się wierzyć, że aż tylu wierzy szczerze w założenia konwencji stambulskiej, ale skoro media głównego nurtu ją popierają, to nie chcą się jej przeciwstawiać.