In vitro realizacją programu politycznego
Środa, 11 marca 2015 (12:15)To jest bardzo konsekwentna realizacja programu politycznego, która abstrahuje od bardzo poważnych problemów natury społecznej, etycznej, antropologicznej - powiedział ks. abp Henryk Hoser. Przewodniczący Zespołu KEP ds. Bioetycznych skomentował w ten sposób przyjęcie wczoraj przez rząd projektu ustawy o leczeniu niepłodności, który poświęcony jest głównie legalizacji procedury in vitro.
– To jest bardzo konsekwentna realizacja programu politycznego, która abstrahuje od bardzo poważnych problemów natury społecznej, etycznej, antropologicznej – stwierdził ks. abp Hoser.
– Ten program polityczny jest czymś uwarunkowany i stawiam teraz zagadkę, czym? Jakie są głębokie motywacje, by upierać się przy tak niedobrym projekcie? – zastanawiał się przewodniczący Zespołu KEP ds. Bioetycznych.
Przyjęty wczoraj przez Radę Ministrów dokument nazwał „jednym z gorszych wśród projektów, jakie zostały przyjęte przez inne kraje”.
- Rząd nie rozumuje długą perspektywą, ale kategoriami „od wyborów do wyborów” – podkreslił ks. abp Hoser.
Ksiądz arcybiskup zastanawia się też, dlaczego Polska do tej pory nie ratyfikowała Konwencji Bioetycznej z Oviedo z 1997 r.
– Jest to konwencja bazowa, powiedzmy niedoskonała, ale ona ustanawia główne punkty odniesienia dotyczące różnic między wartością człowieka w jego pierwszych fazach istnienia w stosunku do innych komórek i tkanek – powiedział ks. abp Hoser.
Jego zdaniem, z ustawą o in vitro wiąże się ogromna lista nieprzewidzianych do końca problemów, a społeczne i psychologiczne konsekwencje jej przyjęcia będą bardzo poważne.
– Dzieci, które są poczęte z in vitro, gdy dojdą do późniejszego wieku, będą dochodziły swojej genealogii, kto jest ojcem i matką, tym bardziej że ustawa dopuszcza zapłodnienie heterologiczne, a więc od dawców trzecich – przestrzegł ks. abp Hoser.
Jak zauważył przewodniczący Zespołu KEP ds. Bioetycznych, proponowana przez rząd ustawa więcej problemów stwarza, niż rozwiązuje.
RS, KAI