• Sobota, 9 maja 2026

    imieniny: Grzegorza, Kareny, Beginy

Gazoport pod obstrzałem NIK

Wtorek, 3 marca 2015 (18:08)

Wreszcie ukazał się długo oczekiwany raport Najwyższej Izby Kontroli (NIK) dotyczący realizacji jednej z najważniejszych strategicznych inwestycji w Polsce, tzn. budowy Gazoportu w Świnoujściu.

Raport nie zostawia suchej nitki na rządowych instytucjach realizujących tę inwestycję, zarówno na poszczególnych resortach (skarbu, infrastruktury, gospodarki), podmiotach im podległych (np. Transportowym Dozorze Technicznym), spółkach będących inwestorami (GAZ-SYSTEM, Polskie LNG), wreszcie na wykonawcach, w tym włoskiej spółce Saipem.

Z raportu wyłania się wręcz niesłychany chaos organizacyjny i kompetencyjny związany z realizacją tej inwestycji (w tym także niezwykła przychylność rządzących dla generalnego wykonawcy, czyli Saipem), co świadczy o kompletnym braku nadzoru nad państwowymi instytucjami ze strony poszczególnych ministrów.

NIK zwraca uwagę, że jeżeli do końca tego roku inwestycja nie zostanie oddana do użytku i rozliczona, to Polska będzie musiała zwrócić środki z budżetu UE, które były przeznaczone na realizację tego projektu (około 450 mln zł).

Przypomnijmy tylko, że decyzję w sprawie budowy terminalu LNG w Świnoujściu podjął jeszcze rząd Jarosława Kaczyńskiego pod koniec 2006 r. i przygotował program jej finansowania ze środków krajowych i unijnych, ale rząd Tuska niestety przez parę kolejnych lat się wahał, czy projekt ten kontynuować.

Sama budowa Gazoportu w Świnoujściu została fizycznie rozpoczęta dopiero w marcu 2011 r. (a więc z ponad 3-letnim opóźnieniem), a kamień węgielny wmurował sam premier Donald Tusk.

Jak to ma w zwyczaju, na zwołanej wtedy na placu budowy konferencji prasowej podkreślał, że harmonogram realizacji inwestycji został tak przygotowany, aby zdążyć pod już zamówione dostawy gazu z Kataru.

Przypomnijmy także, że nowy minister skarbu Włodzimierz Karpiński w połowie 2013 r., po opracowaniu przez firmę Ernst & Young audytu dotyczącego stanu prac na budowie terminalu, przedłużył realizację tej inwestycji do początku 2015 roku.

Zgodnie z podpisaną umową w drugiej połowie tego roku do Polski powinny już płynąć gazowce z Kataru ze skroplonym gazem, a nie mając terminalu, nie jesteśmy w stanie tego gazu w Polsce odebrać.

Co więcej, za dostawy trzeba płacić, a ponieważ roczna wartość kontraktu to około 550 mln USD, to koszty zakupu poniesie PGNiG i w oczywisty sposób rozliczy to na każde przedsiębiorstwo i każde gospodarstwo domowe w Polsce korzystające z dostaw gazu.

PGNiG wynegocjowało wprawdzie przesunięcie realizacji tego kontraktu na 2015 r., tyle tylko, że będzie musiało dopłacić Katarczykom różnicę pomiędzy ceną wynikającą z kontraktu a ceną, po jakiej sprzedadzą na wolnym rynku przeznaczony dla Polski gaz.

Wszystko wskazuje na to, że realizacja Gazoportu w Świnoujściu będzie dalej przebiegała tak, jak zostało to przedstawione w słynnej podsłuchanej rozmowie byłych ministrów Sławomira Nowaka i Andrzeja Parafianowicza (opublikowanej w tygodniku „Wprost”).

Wiceminister Parafianowicz od początku 2013 r. znalazł się w zarządzie spółki PGNiG w randze wiceprezesa (jakiś czas temu rada nadzorcza spółki w obliczu skandalu, jaki wybuchł po opublikowaniu fragmentów tej rozmowy, odwołała go z tej funkcji) i jak się okazuje, bardzo się „martwił” brakiem postępów w jej realizacji.

Wprawdzie publicznie ministrowie rządu Tuska ogłosili, że inwestycję zakończą w drugiej połowie 2015 r., ale Parafianowicz żartował, że „na mieście” mówi się, że równie dobrze może się ona zakończyć w 2017 r.

Także żartem mówił do ministra Nowaka, że pierwszy statek z gazem LNG dla Polski już jest tankowany w Katarze i niedługo może się pojawić na Morzu Bałtyckim.

Określił to tak: „Będzie sobie pływał po Bałtyku. To duży tankowiec, nie wiem, czy da radę zawrócić. Zanim się złamie, to tak od Szwecji do…”.

NIK także poinformowała, że od września współpracuje z Prokuraturą Okręgową w Warszawie w sprawie przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy publicznych odpowiedzialnych za realizację Gazoportu w Świnoujściu.

Widać w tym wszystkim pewne zdecydowanie prezesa NIK (choć wywodzi się z Platformy), który, jak się okazuje, musiał się także sprzeciwić żądaniu przez ministra skarbu utajnienia raportu pokontrolnego.

Specjalnie nie wierzę, żeby prokuratura w tej sprawie wyegzekwowała jakąkolwiek odpowiedzialność rządzącej ekipy Platformy i PSL za ten inwestycyjny skandal, ale po zmianie rządu w październiku sprawa ta na pewno znajdzie szybko swój finał w sądach.

Dr Zbigniew Kuźmiuk