Głos przeciw totalitaryzmowi
Poniedziałek, 22 października 2012 (06:06)W jakich warunkach dokonuje się alienacja człowieka? Odpowiedź na to pytanie jest prosta i wskazuje na system polityczny o znamionach dyktatury totalitarnej.
Totalitarne wykorzenienie czy wyizolowanie oznacza odcięcie od kontaktów rodzinnych, przyjacielskich, ze znajomymi. Tak przecież czyniono i czyni się w koszmarnie żenującym działaniu państwa wobec rodzin tragedii smoleńskiej. Zrobiono wiele, by zbrukać pamięć o ofiarach, a nawet - najdelikatniej ujmując - zaniedbać godziwego pochówku.
Wykorzenienie oznacza także pozbawienie poczucia wspólnoty z jakąkolwiek grupą społeczną. Wyraża się w pozbawieniu sensu posiadania starych, tradycyjnych wartości. Czyż nie stygmatyzowano w swoim czasie nas, "moherowych beretów", jako zacofanych i archaicznych, skazanych na nieobecność?
Wyizolowanie i wyobcowanie ma swój strategiczny sens. Taki "wyprany" z tradycji człowiek wykazuje znaczną łatwość w podporządkowaniu się partii totalitarnej. W konsekwencji tego utożsamienia dokonuje się bezwzględne podporządkowanie władzy, pozbawienie instynktu oporu i wolności, całkowita plastyczność, niezdolność do własnego wyboru, a także permanentna relatywizacja wartości.
System totalitarny dąży do tego, by zarówno rządzący i rządzeni, jak i zniewoleni wykazywali brak własnej woli, możliwości myślenia i działania, całkowite uzależnienie od wodza.
Chodzi o to, by ludzi cechował brak racjonalnego myślenia i postępowania, by jedynie konieczne było stałe przystosowywanie się do zmiennej woli wodza. Można dostrzec w tym pewien zaprogramowany schemat: potrzeby g wola wodza g możliwości ich zaspokajania + wola wodza g działania g nagroda lub kara.
Wskazany układ staje się wszechobecny, nawykowy, trwały. Motorem działania są nieracjonalność i konformizm. Władza jest tutaj utożsamiona z dobrem. Natomiast jej przeciwnicy - ze złem.
Ostatecznie jest to całkowite wyrugowanie moralności: zanika bowiem kryterium dobra moralnego, czemu towarzyszy niezdolność posługiwania się nim. Wyłączną normą jest odtąd podporządkowanie się władzy i żądza jej posiadania.
Według Theodora Adorno ("The Authoritarian Personality", New York 1950), syndrom totalitarny odznacza się najpierw autorytatywną podległością, brakiem krytycyzmu wobec wyidealizowanych autorytetów, agresywnym wyszukiwaniem autorytetów w razie ich braku, a dalej - ostracyzmem i wyłączaniem z grupy tych, którzy nie szanują uznawanych norm, wiarą w przesądy i myślenie stereotypami, siłą i brutalnością przy jednoczesnym identyfikowaniu się z osobami i symbolami, wreszcie - destrukcyjnością i cynizmem oraz transformacją własnych popędów w świat zewnętrzny.
Właśnie w tym miejscu widać najdobitniej zagrożenie dla systemu, jakie niesie to wszystko, co skupia się konkretnie i symbolicznie zarazem w Telewizji Trwam.
Jej misja, jej rola to przede wszystkim działanie ewangelizacyjne. To znaczy działanie na rzecz wyzwolenia człowieka (taki jest przecież rdzeń Dobrej Nowiny o Jezusie Chrystusie, Odkupicielu człowieka).
Działanie ewangelizacyjne dokonuje się poprzez kulturę. Religia i kultura to jednocześnie w sposób czytelny przywołanie fundamentów tożsamości narodowej - odsłonięcie ich w wymiarze kultury. W czerwcu 1979 r. Ojciec Święty wskazał nam, że nasza rodzima ojczysta kultura - to podstawowy sposób bytowania Narodu.
Przypomniał, że rdzeniem tej kultury jest christianum. I podkreślił zarazem, że właśnie ta kultura stanowi z jednej strony wyraz suwerenności Narodu, a z drugiej - jest czynnikiem otwarcia na świat i swoistą legitymacją uczestnictwa Narodu Polskiego w rzeczywistości europejskiej.
Drugi ogólnopolski marsz w obronie Telewizji Trwam zgromadził ludzi protestujących przeciw ubezwłasnowolnieniu, upominających się o godność i tożsamość, o demokrację. Bo demokracja nie jest - wbrew niektórym mediom - tym, co ma na myśli pewien emerytowany elektryk czy nieczynny zawodowo specjalista od owadów - prostym wrzucaniem kartek do urn wyborczych. Demokracja to system większościowy, ale i system praworządności zakotwiczony w państwie prawa. Marsz wrześniowy był głosem wydobywającym się spod zakamuflowanego totalitaryzmu, wołającym o państwo prawa.
Ks. prof. Paweł Bortkiewicz TChr