Co dalej z Ukrainą?
Piątek, 20 lutego 2015 (14:07)Z Andrzejem Maciejewskim, ekspertem w obszarze polityki z Instytutu Sobieskiego, rozmawia Rafał Stefaniuk
Na Ukrainie obchodzona jest rocznica walk na Majdanie Niepodległości, gdzie 20 lutego 2014 r . w starciu z siłami rządowymi zginęło 80 osób. Tymczasem pojawiają się głosy z Zachodu, by Ukraina oddała Rosji część Donbasu…
– Ktoś chce iść na skróty. Powraca zasada oddajmy sporne tereny, to silniejszy się uspokoi i nie będzie wojny. Terytorium Donbasu w zdecydowanej większości zamieszkuje ludność pochodzenia rosyjskiego. Myśląc tym torem, należy podzielić również Litwę, Łotwę i Estonię, w końcu tam występuje podobny problem etniczny. Sytuacja ta jest bardzo niebezpieczna.
Zachód znudził się już „kryzysem ukraińskim”?
– Dopóki Rosjanie nie wchodzą na teren Niemiec, Francji i Anglii to ten temat będzie obserwowany z bezpiecznego dystansu. Tak długo jak rosyjscy żołnierze będą daleko od granic państw zachodnich, tak długo wśród społeczeństw tych krajów będzie panował spokój. Ale to jest bardzo złudne. To zapominanie o lekcjach, które Rosja udziela państwom Unii Europejskiej.
Ukraina jest pozostawiona sama sobie?
– Tak. Jeżeli przykład Krymu i pisanie na nowo historii Europy przez prezydenta Rosji Władimira Putina został przyjęty milczeniem przez państwa zachodnie, łącznie z drukowaniem nowych map, to sprawa dalszego podziału terytorium Ukrainy jest kwestią czasu. Bo czym jest strefa buforowa? Już to przerabialiśmy w 2008 r. na przykładzie Gruzji. Na Ukrainie dzieje się zupełnie to samo.
Co więc czeka Ukraińców?
– Myślę, że Ukraina będzie podzielona. Scenariusz podziału z każdym dniem staje się coraz bardziej realny. Pytania, które trzeba teraz postawić, to jak mocno będzie podzielona i gdzie przebiegnie jej granica z Rosją.
Dlaczego w negocjacjach pokojowych nie uczestniczy nieoficjalny prezydent Unii Europejskiej – Donald Tusk?
– Uczestniczą w nich te osoby, które realnie rządzą Unią Europejską. Mówiąc inaczej tzw. prezydent UE jest fikcją i trzeba to jasno powiedzieć. Jest urzędnikiem, który nie ma nic do powiedzenia i nie jest zapraszany na najważniejsze spotkania. Musimy to powiedzieć wyraźnie – Unią rządzą Niemcy i Francuzi. Anglicy funkcjonują we wspólnocie jako outsiderzy. To pokazuje, czym jest Unia Europejska. My się cieszymy i myślimy, że wspólnota ma większe możliwości, że ma struktury… A tak naprawdę decydują dwie stolice: Berlin i Paryż, i nie jest to na pewno Bruksela.
Dziękuję za rozmowę.
Rafał Stefaniuk