Bóg spełnił daną mu obietnicę
Wtorek, 10 lutego 2015 (10:43)Z Jakubem Blycharzem, autorem hymnu ŚDM, rozmawia Małgorzata Pabis
Hymn „Błogosławieni miłosierni” został zaprezentowany światu na zakończenie krakowskiego Orszaku Trzech Króli...
– Bardzo się cieszę, że ta prapremiera mogła się odbyć w takich warunkach. Miało być 28 października w jakiejś małej salce dla wybranych, a okazuje się, że gramy na krakowskim Rynku dla tak licznych rzesz ludzi. Coś niesamowitego, bardzo się cieszę.
Jakie jest przesłanie hymnu ŚDM?
– Przesłanie wyraża się refrenem: „Błogosławieni miłosierni, albowiem miłosierdzia dostąpią”. Proszę zwrócić uwagę, to jest niesamowite: Pan Jezus powiedział jedno zdanie, a do tych słów powstało już wiele utworów. Słowa te rozważamy od dwóch tysięcy lat. Myślę, że to jest przesłanie tej piosenki dla każdego, ale też każdy osobiście musi odkryć, co te słowa dla niego znaczą.
Zanim hymn został odśpiewany publicznie, wokół niego było dużo zamieszania. Mówiło się, że Papieska Rada ds. Świeckich nie zaaprobowała tekstu. W uroczystość Objawienia Pańskiego jednak hymn usłyszeliśmy. Jak duże zmiany zostały dokonane w tekście?
– Szczerze powiedziawszy, poza pierwszą zwrotką to chyba nic nie zostało z tego, co zgłosiłem na konkurs. Bardzo duże zmiany wprowadziłem przed samym nagraniem w Alwerni. Uważam, że były to bardzo dobre zmiany.
Muszę jednak przyznać, że na początku było to dla mnie bardzo trudno przyjąć krytykę i niezadowolenie z tekstu, który przekazałem. Kiedy jednak zastanowiłem się i pomyślałem, że Duch Święty tchnie w Kościele, zobaczyłem jednocześnie braki tekstu.
To jest niesamowite – dostałem obietnicę i Bóg ją spełnił pomimo tego, że tekst pozostawiał wiele do życzenia. Ten, który powstał ostatecznie – w mojej ocenie – jest bardzo dobry i bardzo się z niego cieszę. Jest mój, napisałem go od początku do końca.
Czy to będzie sacro hit?
– Udaje mi się czasem popełnić piosenkę, która jest w stanie serce złamać czy podkruszyć. Czy tak się stanie z hymnem, nie wiem. Poczekajmy. Mam nadzieję, że tak.
Kiedy rozbrzmiały pierwsze takty hymnu, miał Pan bardzo poważną minę, a potem pojawił się na twarzy uśmiech...
– Choć na scenie nie śpiewałem i nie grałem na żadnym instrumencie, pełniłem tam ważną rolę – jak Mojżesz trzymałem ręce w górze. Modliłem się... Wstawiałem się u Pana za całym zespołem, by jak najpiękniej wyśpiewali chwałę Pana, byśmy także my potem mogli Mu ją oddać.
To nie jest prosta melodycznie piosenka. Jak Pan myśli, podchwycą tę pieśń młodzi z całego świata?
– Ja bardzo mocno wierzę w lud. Zdarza mi się pisać piosenki liturgiczne na Mszę św. One niejednokrotnie są bardzo trudne, mają dość spory ambitus. I nigdy się nie zawiodłem – ludzie naprawdę śpiewają, są niesamowicie zdolni i potrafią śpiewać.
Jeśli chodzi o sam hymn, to nie przesadzajmy. Nie jest jakoś bardzo skomplikowany i ludzie dadzą radę. Mamy do ŚDM jeszcze dużo czasu.
Dziękuję za rozmowę.
Jakub Blycharz – kompozytor i autor hymnu Światowych Dni Młodzieży Kraków 2016, tuż po ogłoszeniu zwycięskiego utworu wspomniał, że zanim zasiadł do napisania hymnu, szukał inspirującego Słowa w Piśmie Świętym. Otrzymał wtedy obietnicę zawartą w 31. rozdziale Księgi Powtórzonego Prawa o tytule Hymn jako świadek: „Zapiszcie teraz sobie ten oto hymn. Naucz go Izraelitów, włóż im go w usta, aby pieśń ta była dla Mnie świadkiem przeciwko synom Izraela”.
Małgorzata Pabis