• Piątek, 8 maja 2026

    imieniny: Stanisława, Wiktora, Lizy

Najtrudniejszy czas dla osób bezdomnych

Sobota, 31 stycznia 2015 (11:35)

Zima, to szczególnie trudny czas dla osób bezdomnych, których niestety jest coraz więcej. O „wyobraźnię miłosierdzia” i nieprzymykanie oczu na potrzeby tych osób szczególnie w tym czasie apeluje Caritas Polska.

W Polsce, według wciąż jeszcze aktualnyh danych z 2013 r., żyje ok. 30,7 tysiąca osób bezdomnych, ale wszystko wskazuje, że stale ich przybywa. Wspierani przez organizacje pomocowe i dobroczynne radzą sobie z różnym skutkiem. O ile lato stwarza więcej możliwości do przeżycia, to przetrwanie zimy dla wielu bezdomnych, zwłaszcza tych, którzy z różnych względów nie chcą skorzystać ze schronisk czy noclegowni, bywa czasem wielkiej próby.

W akcję pomocy bezdomnym włącza się także Caritas Polska wraz z zespołami Caritas na terenie całego kraju. W całej Polsce funkcjonuje też sieć noclegowni, jadłodajni, punktów wydawania odzieży i schronisk Caritas przeznaczonych dla osób bezdomnych i ubogich. Jest to niezwykle cenna pomoc, często na wagę życia.

– Obserwujemy, że zgłaszający się bezdomni są w coraz gorszym stanie zdrowia i wymagają bardziej kompleksowej opieki. Miejsc w schroniskach brakuje już nie tylko w zimie – ocenia sytuację Joanna Kaup-Markiewicz, kierownik schroniska Caritas Archidiecezji Warszawskiej „Przystań”.

Dlatego Caritas apeluje o zwrócenie uwagi na osoby bezdomne przebywające w miejscach publicznych, a w szczególności w miejscach odosobnionych, takich jak np. pustostany, piwnice, węzły ciepłownicze, altanki działkowe czy szałasy, gdzie bezdomni próbują przetrwać zimę. Jednak jak przypomina Paweł Kęska, rzecznik prasowy Caritas Polska, bezdomni nie są jedyną grupą zagrożoną w okresie zimy, której niestety bywają ofiarami.

– Zwracajmy również uwagę na sytuację osób starszych, mieszkających samotnie. W Polsce z wyziębienia od października ubiegłego roku do tego czasu zmarły już 64 osoby, z czego 5 w województwie mazowieckim. W wielu przypadkach można było temu zapobiec – zauważa Paweł Kęska.

Od jednego telefonu do straży miejskiej lub policji może zależeć ludzkie życie.

Mariusz Kamieniecki