Szukają winnych usunięcia „Lenina”
Wtorek, 16 października 2012 (14:48)W postępowaniu dotyczącym usunięcia przez członków Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” napisu „im. Lenina” oraz metalowego Orderu Sztandaru Pracy ze słynnej Bramy Stoczni Gdańskiej zostanie łącznie przesłuchanych nawet sto osób. Tymczasem IPN wraz z „Solidarnością” przygotowują plenerową wystawę ukazującą zbrodnie Lenina. W listopadzie zostanie ona zaprezentowana przed Bramą Stoczni.
– To żadne przestępstwo, tym bardziej żałosne jest to, że polski wymiar sprawiedliwości zajmuje się takimi sprawami, angażując siły i środki, zamiast ścigać przestępców – uważa Wojciech Buczak, przewodniczący Regionu Rzeszowskiego NSZZ „Solidarność”, który zeznawał już w tej sprawie w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie.
Przypomnijmy - w postępowaniu na wniosek prezydenta Gdańska, prowadzonym przez Prokuraturę Rejonową Gdańsk-Oliwa, przesłuchano już kilkadziesiąt osób.
– Pytano mnie m.in. o to, kto podjął decyzję, kto zdjął elementy i dlaczego. Zeznałem, że była to wspólna kolegialna decyzja podjęta przez Komisje Krajową i kolegialnie wykonana – powiedział nam Wojciech Buczak, który ubolewa, że z braku miejsca nie wszyscy przedstawiciele Komisji Krajowej mogli wyjść na dach i osobiście odpiłować napis, ale wszyscy byli obecni przed bramą i kibicowali kolegom.
Przypomnijmy, że na skandaliczny pomysł ponownego umieszczenia na Bramie Stoczni Gdańskiej napisu „im. Lenina” oraz metalowego Orderu Sztandaru Pracy wpadł prezydent Gdańska Paweł Adamowicz z PO, który tłumaczył, że jego inicjatywa miała cel edukacyjny – przywrócenie wejściu do stoczni historycznego wyglądu.
Swoich zamiarów nie konsultował jednak ani z „Solidarnością”, ani z mieszkańcami Gdańska, a umieszczenie „historycznego” napisu odbyło się pod osłoną nocy.
Związkowcy z Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” 28 sierpnia br., podczas posiedzenia w Gdańsku poprzedzającego 32. rocznicę podpisania Porozumień Sierpniowych usunęli „symbole historyczne” ze stoczniowej bramy, a poszczególne litery i order trafiły do słynnej Sali BHP w Stoczni Gdańskiej.
Na skutek interwencji władz Gdańska, które uznały to za uszkodzenie mienia i zawiadomiły policję, 3 września funkcjonariusze z nakazem weszli do siedziby Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”, zarekwirowali odpiłowany napis i ściągnęli odciski palców. Brakowało jednak litery „i”, którą policja ma za zadanie znaleźć.
Jako jeden z pierwszych w sprawie „Lenina” we wrześniu zeznawał przewodniczący „Solidarności” Piotr Duda, który zadeklarował, że jeżeli napis ponownie pojawi się na stoczniowej bramie, co zresztą zapowiedział prezydent Gdańska, to zostanie ponownie usunięty, pocięty i trafi na złom, a pieniądze zostaną przeznaczone na cel charytatywny.
Tymczasem gdański oddział IPN wraz z „Solidarnością” przygotowują plenerową wystawę ukazującą sylwetkę i zbrodnie Lenina. W listopadzie zostanie ona zaprezentowana przed Bramą Stoczni.
Mariusz Kamieniecki