Ruch obrony praw
Piątek, 5 października 2012 (06:05)Nigdy z królami nie będziem w aliansach, nigdy przed mocą nie ugniemy szyi, bo u Chrystusa my na ordynansach, słudzy Maryi". Tak Juliusz Słowacki widział przesłanie i ducha konfederacji barskiej.
Słowa te brzmiały w uszach wolnych Polaków zgromadzonych na placu Trzech Krzyży przed Mszą Świętą, poprzedzającą marsz ulicami Warszawy 29 września 2012 roku.
Pod hasłem "Obudź się, Polsko!", owładnięci jednym duchem i zamiarem uzdrowienia instytucji państwa dotkniętych patologią, połączeni obywatelską troską o praworządność, broniący przed dyskryminacją Telewizji Trwam, w poczuciu swej niezbywalnej podmiotowości narodowej, przybyli ze wszystkich stron kraju Polacy potwierdzili swoją tożsamość.
Potwierdzali ją, zanim przybyli do Warszawy, w 117 marszach lokalnych w miastach na terenie całej Polski, aby wobec głupoty władz partyjno-rządowych zjednoczyć swój ruch w obronie prawa 29 września w Warszawie.
Pomni wezwania księdza Piotra Skargi, wolni od obcych zwierzchności i nakazów, połączeni miłością Boga i Ojczyzny ruszyli kilkusettysięczną rzeszą pod Zamek Królewski na placu Zamkowym.
Odczucie zawodu wobec nadziei na państwo sprawne, uczciwe i praworządne obudziło w nas potrzebę masowego ruchu jego naprawy. Wolni Polacy wobec bezwładu, utracjuszostwa, sobiepaństwa, korupcji i prywaty władz państwowych i jej przedstawicieli brali tok spraw publicznych w swoje ręce, zawiązywali konfederację.
Konfederacje oznaczały w dziejach dawnej Polski te chwile, kiedy w życiu wewnętrznym państwa następowało przesilenie i szukano nowych dróg, kierunków i sił do pracy społecznej w poczuciu obywatelskiej powinności. Były to ograniczone w czasie przejściowe związki ludzi, sfederowanych poprzez swoje odrębnie istniejące samorządy, stowarzyszenia, partie, w organizację o współpracującej i wspólnie kierowanej strukturze dla osiągnięcia lub wywalczenia wspólnie określonych celów.
W przeciwieństwie do zatomizowanych form protestu na drodze tzw. obywatelskiego nieposłuszeństwa konfederacje miały charakter różnorodnej konstruktywnej aktywności.
W Polsce miały miejsce liczne konfederacje, począwszy od średniowiecza, kiedy to rycerstwo całego kraju wchodziło w ściślejszy czasowy związek dla zabezpieczenia lub rozszerzenia swoich praw.
Konfederacja stawała się organizacją aktywnego społeczeństwa obywatelskiego, świadomego swych naturalnych praw wolnościowych.
Nic dziwnego, że ograniczanie przez Rosję suwerenności Polski, dokonane w 1717 roku na tzw. Sejmie niemym przez "zakaz na zawsze" wszelkich konfederacji - wymuszone przemocą i przeciwne wyrobionemu przez wieki obyczajowi - doprowadziło do zawiązania konfederacji barskiej (1768-1771) występującej w imię przywrócenia ładu ustrojowego opartego na przyrodzonych wolnościach obywatelskich i etosie rycerskim, pod sztandarami Matki Bożej Królowej Polski.
29 września w Warszawie poczuliśmy powiew ducha tej konfederacji.
Duch Juliusza Słowackiego, Kazimierza Pułaskiego, Tadeusza Kościuszki, Jana Pawła II, ks. Jerzego Popiełuszki zdawał się ożywiać przybyłych z całego świata Polaków, świadomych konieczności naprawy Rzeczypospolitej i uzdrowienia sposobu funkcjonowania państwa.
Duch ten ożywiał i umacniał naszą wolę konstruktywnych działań zarysowaną przez dzisiejszego męża opatrznościowego ojca Tadeusza Rydzyka, tak znienawidzonego przez zwasalizowanych klientów partyjno-rządowego aparatu władzy, chcącego uczynić nas biernymi, miernymi oraz im wiernymi ze względu na niską samoocenę polskości.
29 września w Warszawie zmaterializowała się nasza nadzieja. Pozostaje nadać jej trwalsze formy organizacyjne. Bo jak uczył Ojciec Święty Jan Paweł II - wolności się nie posiada, wolność się co dzień zdobywa w duchu prawdy i nieustannej woli działania, gdyż gorsza od działalności złych jest bezczynność dobrych. Polska się obudziła.
Piotr Łukasz Juliusz Andrzejewski