• Wtorek, 23 stycznia 2018

    imieniny: Rajmunda, Ildefonsa

Nie odstąpię od zasad

Sobota, 23 grudnia 2017 (02:37)

Z premier Beatą Szydło rozmawiają Ewa Nowina Konopka i Beata Falkowska

Pani Premier, czas świąt Bożego Narodzenia wyzwala dobro i niezmiennie wzrusza. Jakie wspomnienia przywołują w Pani święta?

– Najbardziej charakterystyczne dla świętowania Bożego Narodzenia w mojej rodzinie jest to, że odkąd pamiętam, od dzieciństwa, Wigilia zawsze wyglądała u nas tak samo – najpierw w domu mojej babci, potem u moich rodziców, a teraz u mnie. Potrawy wigilijne przygotowywała zawsze babcia, która przejęła je od swojej mamy i od swojej babci. Do dziś tak samo przyrządzone dania, w oparciu o te same receptury, znajdują się na naszym stole.

Jakie potrawy składają się na wigilijną wieczerzę?

– Obowiązkowo jest karp. Pochodzę z regionu, gdzie karpie hoduje się od zawsze. Jest barszcz z uszkami, pierogi, kapuśniak z fasolą, kompot z suszu, który u nas – na pograniczu Śląska i Małopolski – przygotowuje się z fasolą. Podajemy także żurek gotowany na głowach ryb. Wszystko oczywiście jest postne.

W tym roku uda się Pani Premier włączyć w świąteczne przygotowania? Te święta przyniosą więcej czasu wolnego niż w ostatnich latach?

– W ostatnich dwóch, a nawet trzech latach, bo przecież wcześniej była jeszcze kampania wyborcza, tego czasu wolnego było bardzo mało. Cieszę się, że w tym roku ten świąteczny okres będzie luźniejszy. Mam nadzieję, że uda mi się upiec makowca.

Wieczerza w domu Pani Premier jest wielopokoleniowa?

– Jest cała rodzina. Nasze świętowanie zawsze przebiega tak samo – jest śpiewanie kolęd, dzielenie się opłatkiem, czytanie Pisma Świętego, potem oczywiście Pasterka.

Obydwaj synowie będą na Wigilii?

– Tak, będzie to szczególna Wigilia, bo przyjedzie ksiądz Tymoteusz, który poświęci nam opłatki i nas pobłogosławi.

Kapłaństwo syna zmieniło jakoś Państwa relacje?

– Mamą jest się zawsze dla swojego dziecka tak samo. Jest to przede wszystkim nasz syn. Oczywiście to, że jest księdzem, jest wielkim przeżyciem dla całej rodziny.

Rodzina była dla Pani Premier wspar-ciem w wypełnianiu obowiązków szefa rządu? Tak intensywna praca nie osłabiła więzi?

– Dzięki temu, że moja rodzina wykazywała bardzo dużo cierpliwości, wyrozumiałości i takiego zwykłego codziennego wsparcia – było mi łatwiej. Dzięki nim to wszystko się powiodło. Ten okres wręcz jeszcze bardziej nas wzmocnił, choć był to trudny czas dla rodziny.

Cena sprawowania władzy bywa wysoka. Dla Pani oznaczało to także poważny wypadek samochodowy. Jakie myśli wówczas się rodziły? Czuła Pani Bożą opiekę?

– To był trudny moment. Zawsze takie zdarzenia powodują, że człowiek zaczyna się zastanawiać, co jest najważniejsze w życiu. Ludziom wierzącym w takich chwilach jest łatwiej.

Kierowanie przez dwa lata rządem zmie-niło, pogłębiło Pani rozumienie dobra wspólnego? Co jest jego fundamentem?

– Od 12 lat jestem posłem, wcześniej brałam udział w różnych formach działalności, ale piastując funkcję premiera, ten wymiar służby publicznej był znacznie szerszy, bardziej pogłębiony. Cieszę się, że tak dużo udało się nam zrealizować w sprawach społecznych. Wykorzystaliśmy te dwa lata, aby przywracać poczucie godności polskim rodzinom, by dać im poczucie, że żyjąc w Polsce, są u siebie. Gospodarka, rozwój – to wszystko jest potrzebne, bez tego Polska nie będzie silnym państwem. Ale najważniejsze jest, aby nie zapominać przy tym o wartościach. Mam dużą satysfakcję z tego, że w wielu miejscach na świecie spotykałam się ze sporym zainteresowaniem Polską jako państwem, które tak bardzo mocno wspiera rodzinę, prowadzi programy prorodzinne. To oznacza, że z naszym przesłaniem udało nam się dotrzeć do ludzi i do polityków, także tych za granicą. Z tego też powodu postanowiłam pozostać w rządzie, aby pilnować, by ta ścieżka rozwojowa była pielęgnowana, by dalej przekładać rozwój gospodarczy na podnoszenie standardów życia rodzin.

Pochyleniem się nad rodziną, problemami zwykłych ludzi podbiła Pani serca Polaków. Tak ogromna społeczna sympatia była dla Pani Premier zaskoczeniem?

– Przez cały okres urzędowania spotykałam się z pozytywnym odbiorem, sygnałami od ludzi, że modlą się za mnie, wspierają mnie. Natomiast te gesty sympatii szczególnie uzewnętrzniły się w momencie, gdy było wiadomo, że odchodzę. To było duże i jednocześnie bardzo miłe zaskoczenie. Ktoś zażartował, że jestem chyba jedynym polskim premierem, który odchodzi i ludzie po nim płaczą. To jest piękne, a dla mnie to najlepsza ocena mojej pracy.

I kapitał na przyszłość?

– To jest efekt pracy nie tylko przecież mojej, ale całego zespołu ludzi. To też wielkie zobowiązanie. Ludzie doceniają naszą pracę i tego zaufania zawieść po prostu nie możemy. Jestem byłym premierem zwykłych ludzi i chcę nadal być z tymi zwykłymi ludźmi. Życzyłabym sobie, aby nadal rozwijała się klasa średnia, która już teraz wychodzi z bardzo ciekawymi inicjatywami dla Polski. Liczę szczególnie na młodzież. Nie możemy zapominać o tych, którzy nie zawsze dobrze radzą sobie w życiu. Przecież to ogromny, jak mówi wielu wręcz cywilizacyjny sukces, że praktycznie zlikwidowaliśmy w Polsce biedę wśród dzieci.

Celem jest zatem prawdziwy solidaryzm społeczny?

– Bez solidaryzmu nie ma dobrego państwa. To dobre państwo musi opierać się na tym, że dostrzega każdego, różne role, jakie mamy do odegrania w społeczeństwie, różne możliwości, szanse, talenty. Musimy dbać o to, aby to wszystko było dobrze wykorzystane.

Olbrzymie zaufanie, jakim darzą Panią Premier Polacy, to szansa na promowanie konserwatywnych wartości, wciąż zbyt słabo obecnych w debacie publicznej? Polacy czekają na kolejne etapy „dobrej zmiany”.

– Poprawiliśmy poziom materialny życia Polaków, a poprzez to ludzie odzyskali poczucie własnej godności, nabrali przekonania, że państwo ich dostrzega. Nasze działania nie sprowadziły się tylko do „500+”. Podnieśliśmy płacę minimalną, przywróciliśmy oczekiwany przez społeczeństwo wiek emerytalny, ograniczony zostanie handel w niedzielę. Ale godna praca nie sprowadza się tylko do zarobków. Nie chodzi o to, żeby rozdawać pieniądze, ale żeby budować poczucie bezpieczeństwa i godności Polaków.

Uważam, że Polska ma do odegrania w Europie ważną rolę. Europa boryka sią dziś z ogromną ilością różnego rodzaju problemów, gdzie odejście od wartości jest bardzo silne i stanowi pewien trend polityczny. Jesteśmy państwem, które ma szanse odbudować Europę wartości. To nie jest łatwe, ale ktoś musi się o wartości upomnieć.

Konkretnym krokiem, który stanowiłby sygnał dla Europy, byłaby eliminacja przesłanki eugenicznej z polskiego prawodawstwa chroniącego życie?

– Na pewno tak. Również w sferze forsowania gender wielokrotnie podczas dyskusji na forum europejskim nasz rząd zwracał uwagę, aby eliminować elementy ideologii gender z dokumentów unijnych.

Są szanse na wypowiedzenie przez Polskę konwencji stambulskiej, która obliguje polskie szkoły do wdrażania gender?

– Będziemy stać na straży, by gender nie przeniknęło do polskiej szkoły. Musimy jednak zdawać sobie sprawę, jakie są uwarunkowania i kłopoty polityczne Polski w Europie. Jesteśmy ukazywani jako państwo łamiące Konstytucję, nietolerancyjne. To akcja z rozmysłem prowadzona przez środowiska, które nie akceptują silnej Polski. Niestety, co z przykrością stwierdzam, uczestniczą w tym również polscy politycy z ugrupowań opozycyjnych. Prowokacji i ataków będzie pewnie jeszcze dużo, ale poradzimy sobie z tym wszystkim.

 

Nie ma obawy, że te naciski unijne przystopują konserwatywną odnowę?

– Obawa jest, ale póki rządzi Prawo i Sprawiedliwość, jest ona mniejsza. Te naciski będą. Pytanie, czy wszyscy politycy, którzy odpowiadają za państwo, będą mieli wystarczająco dużo determinacji i odporności psychicznej, by się temu nie poddać. Nie jest to łatwe. Jesteśmy w bardzo specyficznym momencie historii – z jednej strony dla Polski jest to czas przemodelowania systemu funkcjonowania państwa, tak by było sprawiedliwe dla wszystkich obywateli. Europa z kolei musi dziś walczyć, by ocalić swą tożsamość i chrześcijańskie korzenie. Dziś jeszcze wielu liderów opinii publicznej boi się o tym głośno mówić. Ale tę dyskusję trzeba podjąć i odważnie prowadzić, bo czas najwyższy wybierać, w którym kierunku chcemy pójść – czy Unia Europejska ma być taką, jaką widzieli ją ojcowie założyciele, czy też pójdziemy w kierunku przeciwnym.

Dobre i odważne wybory polityków to chyba nie tylko kwestia ich odporności psychicznej, ale kręgosłupa moralnego, wierności prawdzie także w publicznej służbie.

– Polityka to specyficzna forma funkcjonowania, ale nie da się rozdzielić tego, jakim się jest w polityce, od postawy w życiu prywatnym.

 

Jest się jednym człowiekiem.

– Myślę, że Polacy docenili we mnie właśnie autentyzm. Nie gram, nie udaję kogoś, kim nie jestem. Mam silne poczucie wartości, zasad, od których nigdy nie odstąpię. Może to naiwne z mojej strony, ale uważam, że można prowadzić politykę inaczej, niż sprowadzając ją do bycia graczem politycznym. Ja nie jestem graczem politycznym i nie chcę nim być. Życzyłabym sobie, żeby polityka stała się nieco inna, by było mniej gry politycznej, wojen i podchodów. Takie podejście uzdrowiłoby wiele relacji.

Mamy na to szanse w naszej polskiej polityce i na forum UE?

– Wszystko zależy od ludzi. Jeśli znajdą się tacy, którzy w ten sposób będą rozumieli politykę i będą starali się tak postępować, to mamy szanse. Myślę, że pokazałam choć trochę, że można coś osiągnąć, funkcjonując w ten sposób. Szczególnie młodym ludziom, którzy wejdą do polityki, musimy pokazywać, że są zasady, którym należy być wiernym.

Jak wychowywać młodych, by stawali się takimi politykami?

– Wszystko zależy od wychowania w domu. Ja pochodzę z małej miejscowości, z normalnej polskiej rodziny. Wszystko było podporządkowane naszemu wykształceniu i wychowaniu. Większość z nas pochodzi z podobnych środowisk. Musimy nadal budować taki klimat i więzi, ten fundament – że ważna jest mama, tata, drugi człowiek. Wiele osób wybiera dziś przeciwną drogę – są mocno nastawieni na własne potrzeby, konsumpcję. Nie można się na to obrażać, tylko spokojnie, powoli budować postawy, które to odwrócą.

Dom rodzinny w procesie wychowania wspiera szkoła. Edukacja powinna być naszą wielką wspólną troską?

– Ideałem jest nowoczesna szkoła konserwatywna, która będzie otwierać przed młodzieżą różne możliwości edukacyjne, ale przede wszystkim będzie uczyć krytycznego myślenia, umiejętności wybierania z zalewu informacji tego, co jest dobre i buduje człowieka.

Potrzeba promocji wśród młodych wolontariatu, postawy służby innym?

– Wszystkie inicjatywy, które mają charakter wspólnej służby na rzecz innych, stanowią ogromną wartość, bo odrywają młodych od internetu, mediów społecznościowych, włączają we wspólne działanie, uczą budowania porozumienia. Światowe Dni Młodzieży w Krakowie pokazały, jak wielki jest potencjał polskiej młodzieży, która chce tej wzajemnej miłości, relacji, spotykania się, aby robić razem coś dobrego. Trzeba to podsycać.

Zjeździła Pani przez te dwa lata cały kraj, spotkała się z tysiącami rodaków, którzy pielęgnują w lokalnych społecznościach naszą tożsamość. Tą Polską lewica straszy Europę.

– Ja tę Polskę kocham. Przez ostatnie lata spotykałam wspaniałych ludzi, którzy są szczerzy, otwarci, mają swoje małe ojczyzny, o które dbają, czasem się spierają, jak w życiu, ale są to piękni, cudowni ludzie. Cieszę się, że udało nam się przez ten czas obudzić takiego ducha patriotyzmu, który kocha i docenia miejsce, w którym się żyje. To bycie ludzi ze sobą, organizowanie lokalnych uroczystości przekłada się na budowanie wspólnoty. Polska jest piękna, o Polskę trzeba dbać. Polska ma ogromny potencjał i trzeba go jeszcze bardziej wyzwalać, budując dobre, sprawne państwo.

Czego możemy życzyć Pani Premier na święta i nowy rok?

– Na święta – odpoczynku. Wśród bliskich, rodziny, znajomych. Z dobrą książką i filmem. W nowym roku stawiam sobie kolejne wyzwania – z panią minister Elżbietą Rafalską będziemy pracować nad kolejnym programem wsparcia dla emerytów, bo to grupa, która w ostatnich latach została bardzo pokrzywdzona. Dalej chcemy rozwijać wsparcie dla rodzin. Proszę mi życzyć wytrwałości, pomysłowości, opieki Bożej, żeby ten entuzjazm, który udało nam się wyzwolić, nie zgasł. Życzę także siły moim koleżankom i kolegom, abyśmy to wszystko doprowadzili do końca, nie tracąc spokoju i wzajemnej sympatii.

Możemy prosić Panią Premier o specjalne życzenia dla Czytelników „Naszego Dziennika”?

– Życzę wszystkim Czytelnikom „Naszego Dziennika” błogosławionych świąt Bożego Narodzenia oraz wszystkiego dobrego w nowym roku. Żeby te święta były czasem spokoju, spędzonym w rodzinnym gronie. A w nowym roku niech spełniają się te marzenia, które są dla nas najważniejsze.

Dziękujemy za rozmowę.

Drogi Czytelniku,

zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w sklepie elektronicznym