• Wtorek, 23 stycznia 2018

    imieniny: Rajmunda, Ildefonsa

Szóstka plus Pilch

Piątek, 22 grudnia 2017 (14:48)

Sześciu reprezentantów Polski wystąpi we wszystkich konkursach 66. Turnieju Czterech Skoczni, w co najmniej jednym, w Innsbrucku, pojawi się dodatkowo Tomasz Pilch.

TCS, najważniejsza impreza pierwszej części sezonu, zbliża się wielkimi krokami. Poprzednia jego edycja okazała się wręcz nadzwyczajna dla naszych reprezentantów, którzy osiągnęli w niej niewiarygodne wyniki. Kamil Stoch ją wygrał, na drugim miejscu uplasował się Piotr Żyła, a na czwartym – Maciej Kot (a gdyby nie pewne sędziowskie kontrowersje, byłby trzeci). Powtórzyć te sukcesy będzie oczywiście niebywale trudno, ba, wydaje się to niemal niemożliwe, biorąc pod uwagę aktualną dyspozycję wszystkich zawodników – i naszych, i ich rywali – ale Polacy z czekającymi ich zmaganiami wiążą i tak ogromne nadzieje i chcieliby pokusić się o kolejne miłe niespodzianki.

Trener Stefan Horngacher kadrę na 66. TCS podał już dziś. Zrobił zatem to, co zapowiadał, bo już wcześniej mówił, że nie ma sensu odwlekać tej decyzji. Chciał tylko jeszcze przyjrzeć się na spokojnie podopiecznym podczas zajęć w Zakopanem (a miał wówczas do dyspozycji nie tylko kadrę A, ale i jej zaplecze), ale było niemal pewne, że postawi na żelazną szóstkę – czyli tych skoczków, na których konsekwentnie stawia od początku obecnego sezonu. I tak się stało, co oznacza, że w turnieju wystąpią Stoch, Żyła, Kot, Stefan Hula, Dawid Kubacki i Jakub Wolny. Horngacher miał jednak prawo posłać do boju siedmiu zawodników. Dodatkowe miejsce znakomitymi występami w Pucharze Kontynentalnym wywalczył bowiem Tomasz Pilch.

To nowa postać w polskim świecie skoków. 17-latek jest siostrzeńcem Adama Małysza i w ostatnich tygodniach udowadniał, że posiada naprawdę duży talent i potencjał. Wygrał dwa konkursy PK, został liderem klasyfikacji generalnej tego cyklu. Skakał tak dobrze i tak dojrzale, że natychmiast pojawiły się głosy, że powinien dostać szansę od Horngachera. Austriak odpowiadał na nie spokojnie, przekonując, że z młodymi zawodnikami trzeba postępować rozważnie. Dostrzegł oczywiście talent Pilcha, ale postanowił oszczędzić mu stresów związanych ze startem w pełnym TCS. Pozwoli zdolnemu młodzianowi poczuć smak emocji związanej z tą imprezą, ale nie od początku. Dwa pierwsze turnieje, w Oberstdorfie i Garmisch-Partenkirchen, opuści, pojawi się w trzecim, w Innsbrucku. W tym miejscu zadebiutuje w Pucharze Świata i w zależności od wyników i okoliczności dostanie lub nie kolejną szansę na start w Bischofshofen.

Horngacher postanowił, że na inauguracyjne konkursy turnieju nie powoła dodatkowego, siódmego zawodnika. To dość smutna decyzja, świadcząca tylko o słabości zaplecza kadry A. Gdyby bowiem Austriak dostrzegł w nim zawodnika prezentującego odpowiedni poziom, gwarantującego walkę, to z pewnością by go nie pominął. Tak się jednak nie stało, co tylko potwierdza, że między najlepszymi a resztą istnieje obecnie przepaść. Nadzieję, że to się zmieni, że pojawi się ktoś nowy-zdolny, daje dopiero Pilch.

Piotr Skrobisz