• Wtorek, 23 stycznia 2018

    imieniny: Rajmunda, Ildefonsa

Innowacyjna Polska to nie tylko hasło

Wtorek, 12 grudnia 2017 (14:06)

Z dr. Krzysztofem Kaszubą, prezesem Zarządu Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego, Oddział Wojewódzki w Rzeszowie, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Przed jakimi wyzwaniami stoi teraz Mateusz Morawiecki, premier, minister finansów i rozwoju w jednej osobie?

– Najważniejsze zadanie, jakie stoi teraz przed rządem premiera Morawieckiego, to poprawa jakości kapitału społecznego w Polsce. Haniebne zachowania tzw. totalnej opozycji nie dają takiego komfortu i spokoju do dobrych zmian i rozwoju społeczno-gospodarczego, jakie mieli chociażby twórcy tzw. cudu gospodarczego Niemiec czy Japonii. Tam po przegranych wojnach wszyscy działali w interesie rozwoju własnego kraju. W Polsce grupa polityków antynarodowych nieustannie prowokuje i rozpowszechnia w świecie antypolskie kłamstwa, które niestety mają wartość miliardów dolarów i euro. Te mniej i bardziej widoczne czy niewidoczne europoselskie ręce i głosy antypolskiej propagandy pozbawiają Polskę i Polaków realnych korzyści i dochodów. Musimy mieć świadomość, że celem opłacanej targowicy jest świadome, w interesie innych, poniżanie i niszczenie silnej Polski i dostatnio żyjących we własnym państwie Polaków. W sferze gospodarczej najważniejsze wyzwanie to przyspieszenie budowy silnych polskich firm zdolnych do podboju słabnącej Europy i zdolnych do oferowania na światowych rynkach produktów finalnych. Kolejne wyzwanie, a właściwie zadanie to przejście od fazy retuszu systemu podatkowo-prawnego do fazy totalnej likwidacji ustaw, przepisów i urzędników, nie tylko tych w sędziowskich togach, hamujących rozwój przedsiębiorczości w Polsce i bogacenie się Polaków.

Czy podporządkowanie resortów gospodarczych jednemu ośrodkowi decyzyjnemu to dobre rozwiązanie, nie nazbyt obciążające?

– Przed 80 laty wicepremier Eugeniusz Kwiatkowski bez internetu, ipada, smartfona i autostrad w nieprawdopodobnym tempie tworzył i wprowadzał w życie 15-letni plan rozwoju kraju. Koncentracja decyzji sprzyjała szybkim, racjonalnym, kreatywnym decyzjom. Była dobrym rozwiązaniem i nie zaszkodziła. A pomocników do wykonywania poleceń twórca Centralnego Okręgu Przemysłowego miał nieporównywalnie mniej, niż ma ich do dyspozycji premier Mateusz Morawiecki.

Udział inwestycji w PKB jest najniższy od 21 lat. Czy w tym kierunku pójdą też działania rządu Morawieckiego?

– Faktycznie, według danych za 2016 r. nakłady brutto na środki trwałe wyniosły w Polsce prawie 336 miliardów złotych (udział w PKB 18,1 proc.) i były niższe o ponad 25 miliardów złotych w stosunku do 2015. Jeśli przeanalizujemy wyniki pierwszego półrocza 2017 r., to okazuje się, że według danych GUS nakłady inwestycyjne podmiotów gospodarczych zatrudniających 10 i więcej osób wyniosły 52,8 miliarda złotych i były niższe o 905 milionów złotych w stosunku do I półrocza 2016 r. Ale w I półroczu 2017 r. nakłady na wartości niematerialne i prawne wyniosły 6,6 miliarda złotych, a rok wcześniej za I półrocze 13,5 miliarda złotych. Warto o tym pamiętać, bo inwestycje w budynek czy linię technologiczną to coś innego niż inwestycja w wartości „trudno mierzalne i trudno porównywalne”. Co ciekawe, liczba nowo rozpoczętych środków trwałych w budowie w pierwszym półroczu 2013 r. wynosiła 83 841, w 2015 r. – 98 171, a w 2017 r. – 111 407, o ponad tysiąc więcej niż w roku 2016. A zatem więcej niż w poprzednich latach przedsiębiorców uruchamia nowe przedsięwzięcia. I już tylko jako ciekawostkę można podać, że tak ważny dla firm wskaźnik rentowności obrotu netto w 2013 r. wynosił 3,8 proc, a w pierwszym półroczu 2016 r. i 2017 r. 4,8 proc. Nie ulega wątpliwości, że wspieranie racjonalnych, prorozwojowych inwestycji będzie najważniejszym obszarem działalności rządu Morawieckiego. 

Mimo spekulacji nowy-stary rząd pod nowym przewodnictwem pozostaje właściwie w niezmienionym stanie. Jak długo może potrwać ten okres przejściowy?

– Stan przejściowy w wielu krajach bez rządu trwał nawet kilka lat, a jednak państwo funkcjonowało. Pytanie zasadnicze brzmi: jaki sens ma zmiana rządu w roku wyborczym? Przecież pojedynczych ministrów można zastąpić innymi w każdej chwili.

Rekonstrukcja podobno ma być w styczniu. Kto może spać spokojnie, a kto nie i co, Pana zdaniem, należałoby zmienić, co poprawić, co szwankowało dotychczas?

– Polska poniżana nieustannie przez polityków typu Cohn-Bendit, Schulz, von Thun czy Timmermans oraz antypolskie, światowe, lewacko-nowojorskie media potrzebuje polityków odważnych, potrafiących godnie zwalczać antypolskie oszczerstwa.  Potrzebuje polityków, którzy nie będą oddawać hołdów miłośnikom ludobójców z OUN-UPA. W gospodarce jest już najwyższy czas na sprawiedliwy, prosty i tani system podatkowy. A w systemie prawa najwyższy czas na uczciwych urzędników. Rząd premiera Morawieckiego to być może także ostatnia szansa na przełamanie inercji w relacjach nauka-biznes.

Da się przekształcić polską gospodarkę z montowni na bardziej innowacyjną?

– Jest to ogromnie trudne, bo niestety ponad 20 lat polityki oddawania wszystkiego, co najlepsze, innym za darmo czy półdarmo stworzyło pustynię w przemyśle. Zniknęło tysiące technologów, konstruktorów, patentów, polskich produktów. Szansą są inteligentne specjalizacje i Gospodarka 4.0. Kolejna, czwarta rewolucja przemysłowa to ogromna szansa dla ambitnych i kreatywnych Polaków. Sukcesy w świecie nowych technologii są szansą na duże pieniądze, a te umożliwią – być może kiedyś – najbogatszym przejęcie cząstki tego, co tak bezkarnie specjaliści od Narodowych Funduszy Inwestycyjnych, Programu Powszechnej Prywatyzacji i Otwartych Funduszy Emerytalnych ukradli Polsce i Polakom. Na przykład na Podkarpaciu produkujemy w Mielcu elektryczne meleksy, a w Sanoku autobusy Autosan. Z całą pewnością to nie są montownie. Zwiększenie produkcji np. 10 razy jest możliwe. Przecież w latach 70. XX wieku produkcja popularnych sanosów była znacznie większa. Innowacyjna Polska to nie tylko hasło i wyzwanie dla rządu Morawieckiego, to misja wszystkich, no, może prawie wszystkich, Polaków. 

NSZZ „Solidarność” jednak nie otwiera korków z szampanem i bardzo wstrzemięźliwie odnosi się do zmiany na stanowisku premiera. Są ku temu powody?

– Warto na ten aspekt spojrzeć nieco szerzej. Gospodarka obok aspektu społecznego ma niestety także aspekt dochodowy. Obecnie według ocen wielu uznanych światowych ekonomistów 99 proc. światowego bogactwa należy do 1 proc. najbogatszych ludzi globu. W świecie gospodarki potrzebna jest wiedza, spryt i sztuka kreatywnego przewidywania zagrożeń. Sztuka zabezpieczenia się przed ryzykiem, np. stopy procentowej czy kursu waluty. Roman Dmowski czy Ignacy Paderewski dzięki swojej wiedzy i kreatywności znakomicie przyczynili się do odzyskania niepodległości przez Polskę. Premier Morawiecki ma szansę na przeprowadzenie korzystnej dla Polski i Polaków zmiany. Warto, by to osiągnął, ale sam tego nie uczyni. Prawie sto lat temu Polacy z trzech podzielonych części kraju, wykształceni w Wiedniu, Berlinie i Petersburgu czy Moskwie rozpoczęli odbudowę niepodległej Rzeczypospolitej. Chociażby z tego powodu warto zaufać nowemu premierowi.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki