• Poniedziałek, 11 grudnia 2017

    imieniny: Damazego, Daniela

Hamilton bliżej tytułu

Niedziela, 8 października 2017 (19:18)

Brytyjczyk Lewis Hamilton (Mercedes), wygrywając dziś Grand Prix Japonii, praktycznie zapewnił sobie tytuł mistrza świata Formuły 1. Możliwe, że kropkę nad i postawi już w najbliższej eliminacji, w Austin (USA).

Jeszcze pod koniec sierpnia, po Grand Prix Belgii, w której Hamilton rozpoczął swój imponujący, zwycięski marsz, liderem cyklu pozostawał Vettel (Ferrari). Brytyjczyk prowadzenie odebrał mu niedługo później, podczas zmagań na Monzie, ale obu kierowców nadal dzieliła nieznaczna różnica punktowa. Wydawało się, że stoczą między sobą fantastyczną batalię, która może potrwać nawet do ostatniego wyścigu sezonu. Wszystko się jednak pozmieniało w Azji, gdzie Hamilton jeździł jak na skrzydłach, a Vettel przeżywał frustrację za frustracją. A to musiał wycofać się z rywalizacji już na pierwszym okrążeniu (Singapur), a to z powodu awarii bolidu nie przystąpił do kwalifikacji, musiał ruszać z ostatniego miejsca i tylko dzięki kapitalnym umiejętnościom zajął na mecie czwarte (Malezja), a to… Dziś, w GP Japonii, Niemiec zapowiadał pościg za Hamiltonem. Wierzył w powodzenie, jednak już po pięciu okrążeniach musiał zrewidować wszelkie plany. Tylko taki dystans pokonał bowiem jego czerwony bolid, zanim mechanicy poddali się, informując kierowcę, że z powodu awarii zasilania dalej nie pojedzie. Vettel już na drugim kółku informował zresztą zespół przez radio, że jego silnik nie ma mocy. Już wtedy wiedział, że na Suzuce niczego nie ugra.

Kłopoty najgroźniejszego rywala Brytyjczyk z Mercedesa wykorzystał perfekcyjnie. Prowadził od początku do końca, jechał świetnie, choć widać było, że nie chce podejmować specjalnego ryzyka – czyli na szaleństwa sobie nie pozwalał, bo nie musiał. Dopiero w końcówce, gdy w jego bolidzie mocno zużyły się opony, szansę na sprawienie niespodzianki wyczuł Holender Max Verstappen z Red Bulla, mocno przyspieszył, zbliżył się do lidera, jednak nie dał rady Hamiltona wyprzedzić. Zajął drugie miejsce, na trzecim metę minął jego partner z teamu, Australijczyk Daniel Ricciardo, a na czwartym kolega z zespołu Hamiltona, Fin Valtteri Bottas.

– Na starcie nieco zabuksowałem kołami, ale potem wszystko miałem już pod kontrolą. Wygrana nie przyszła mi jednak łatwo, w końcówce widziałem w lusterku, jak Max się zbliża, jego bolid robił się coraz większy i większy, ale udało mi się utrzymać prowadzenie, na które ciężko zapracowałem. Przed wyścigiem byłem podekscytowany wizją ścigania się z Sebastianem, jednak jemu zabrakło szczęścia. Nie czuję się już mistrzem, przed nami bardzo długa droga, podczas której trzeba utrzymać mobilizację i formę na sto procent – powiedział Hamilton.

Brytyjczyk ma już jednak ogromną przewagę nad Vettelem, wynoszącą 59 punktów. Teoretycznie tytuł może sobie zapewnić już po kolejnej eliminacji, GP USA w Austin 22 października. Co na to Niemiec? – Nadal mamy szanse, jednak nie mamy już wpływu na to, co się wydarzy, bo nie mamy nad tym kontroli – podkreślił. Zespołu i bolidu starał się nie krytykować. – Mieliśmy problemy, ale tak bywa – przyznał.

Wyniki GP Japonii: 1. Lewis Hamilton (W. Brytania/Mercedes) 1:27.31,193 godz., 2. Max Verstappen (Holandia/Red Bull) strata 1,211 s, 3. Daniel Ricciardo (Australia/Red Bull) 9,679, 4. Valtteri Bottas (Finlandia/Mercedes) 10,580, 5. Kimi Raikkonen (Finlandia/Ferrari) 32,622, 6. Esteban Ocon (Francja/Force India) 1.07,788 min, 7. Sergio Perez (Meksyk/Force India) 1.11,424, 8. Kevin Magnussen (Dania/Haas) 1.28,953, 9. Romain Grosjean (Francja/Haas) 1.29,883, 10. Felipe Massa (Brazylia/Williams) 1 okrążenie.

Piotr Skrobisz