• Poniedziałek, 11 grudnia 2017

    imieniny: Damazego, Daniela

Polska potrzebuje Różańca

Sobota, 7 października 2017 (03:05)

Z ks. abp. Andrzejem Dzięgą, metropolitą szczecińsko-kamieńskim, rozmawia Beata Falkowska

 

„A dziś któż powstanie, by walczyć dla Boga? Któż się odważy, nie mając innej broni jak różaniec i Najświętsze Serce?” – mówił w jednej z niedawnych homilii ks. kard. Robert Sarah, wzywając chrześcijan do przywołania w sercach ducha Wandei i przeciwstawienia się ateizmowi. Różaniec do Granic to płomienne świadectwo polskiego Narodu, że nie tracimy ducha i pokładamy ufność w Bogu?

– Bóg, nasz Pan, ciągle czeka na swój lud. W swoim miłosierdziu daje nam kolejne szanse, jak gospodarz zapraszający robotników do swojej winnicy. Rozumny człowiek takiej szansy nie lekceważy, lecz podejmuje ją z wdzięcznością. Podobnie czyni rozumna wspólnota ludzi, także rozumny naród. Święty Jan Paweł II, jeszcze jako Karol Wojtyła, mówił o nadchodzącym czasie wielkiej konfrontacji duchowej. Dzięki pontyfikatowi tego Wielkiego Papieża w naszym pokoleniu, także w naszym Narodzie wiele jest otwartych i żywych obszarów nadziei i powracającej normalności. Trzeba je widzieć i chronić. Trzeba też za nie dziękować Bogu i ludziom. Niestety, ciągle wiele jest również zwykłego niszczenia prawdy i miłości, dobra i godności człowieka. To też trzeba widzieć i po Bożemu zmieniać.

Nie ma skuteczniejszej broni niż modlitwa?

– Ludzkie programy i wysiłki wydają się zbyt małe na to wielkie duchowe zmaganie o ducha i o dusze. Dlatego narasta w sercach prostych ludzi wołanie o pomoc Bożą. Narasta modlitwa za Ojczyznę. Dlaczego my, jako Naród chrześcijański, potrzebujemy dzisiaj wielkiej modlitwy za Ojczyznę? Ponieważ potrzebujemy najpierw Bożego światła i Bożej siły do skutecznego podjęcia pracy organicznej nad nami samymi. Różaniec do Granic to inicjatywa na ten maryjny rok, która wyrasta z ducha Fatimy, a przygotowuje nas do duchowego przeżywania setnej rocznicy odzyskania niepodległości Ojczyzny.

Jak zawsze w naszej historii upraszamy Niebo przez dłonie i Serce Maryi, Królowej Korony Polskiej.

– W przedziwny sposób Polska przez całe duchowe dzieje jest związana z Maryją. Pierwsze kościoły na naszych ziemiach były maryjne i pierwszy w naszej historii jednoczący, narodotwórczy śpiew o randze hymnu to „Bogurodzica”. Szczególnym momentem naszych dziejów jest królowanie Jadwigi i przybycie do Polski obrazu Matki Bożej Częstochowskiej. Dotykamy tu prawdopodobnie newralgicznego wydarzenia, gdy Jadwiga musiała dokonać zawierzenia tej części Europy Niebu i Maryi, kiedy zrezygnowała z prywatnych planów małżeńskich i skierowała się w stronę Litwy i Jagiełły. Niebo przyjęło tę ofiarę i to wotum, bo Jadwiga wcześnie umarła, ale żyło dzieło przez nią rozpoczęte, tak jakby to samo Niebo dalej pilnowało tej sprawy. Gdy dzieje się coś trudnego w dziejach Polski, Maryja zawsze daje pewien sygnał.

Ten maryjny rys polskiej duchowości potwierdza szereg innych postaci i wydarzeń.

– Uwieńczeniem były oczywiście śluby Jana Kazimierza. To żyje w duszy Narodu. Potwierdziło się to w roku 1920. Czas po II wojnie światowej co dziesięć lat znaczą nam wydarzenia maryjne – poświęcenie Polski Niepokalanemu Sercu Maryi w 1946 r. przez kard. Hlonda, w 1956 r. – Śluby Jasnogórskie, w 1966 r. – śluby milenijne. Po kolejnych 12 latach przeżywaliśmy wybór kard. Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową i jego zawołanie „Totus Tuus”. To wszystko jest w nas. My to akceptujemy. Skoro Naród odpowiada „kolanami”, to znaczy, że czujemy to w duszy. To nie jest nic nadzwyczajnego, to zwyczajna droga duchowości maryjnej, ale to nie jest też nic płytkiego. Maryja pokazała najgłębszą i najbardziej mistyczną drogę zawierzenia Bogu. Kto idzie tą drogą, zmierza bezpiecznie prosto do Chrystusa.

Modlitewne zjednoczenie Polaków wokół Maryi, które obserwujemy w ostatnim czasie, to znak duchowego przebudzenia naszego Narodu?

– Dzisiaj znów mamy coś z tego zwrócenia się do Maryi, zawierzenia Jej na nowo. Za pontyfikatu Jana Pawła II to on nas prowadził maryjną drogą, wcześniej czynił to kard. Stefan Wyszyński. Teraz my sami jako Naród, pewną wewnętrzną intuicją, zwracamy się do Maryi. Tak było rok temu podczas Wielkiej Pokuty na Jasnej Górze. Tak było przy Jubileuszowym Akcie Przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana, który po raz pierwszy w wymiarze ogólnopolskim został odczytany przez ks. abp. Stanisława Gądeckiego 15 października ub.r. na Jasnej Górze, to był taki jasnogórski prolog do intronizacji. Teraz w tym pokoleniu odkrywamy Gietrzwałd. I ludzie tego chcą, „kolanami” głosują na „tak”.

„Kolanami” Polacy obalają mit, jakoby Różaniec był modlitwą płytką. Nadal musimy odkrywać jego głębię?

– Szczerze zachęcam do ponownej lektury dokumentu, mającego charakter bardzo osobistej medytacji, a jednocześnie listu do wiernych, jakim jest „Rosarium Virginis Mariae” św. Jana Pawła II. Dnia 16 października minie piętnaście lat od ogłoszenia tego szczególnego dokumentu. W roku stulecia objawień fatimskich Maryi i Jej prośby o Różaniec, w roku setnej rocznicy założenia Rycerstwa Niepokalanej przez św. Maksymiliana, w roku rocznicy objawień w Gietrzwałdzie, gdzie Maryja też prosiła o Różaniec, gdy stajemy na Jasnej Górze trzysta lat po pierwszej koronacji tego Cudownego Obrazu Królowej Polski, warto odnowić refleksję o Różańcu i ożywić nadzieję Różańca. Różaniec nie jest płytki. To prosta, ale skuteczna metoda modlitwy medytacyjnej, biblijnej, chrystocentrycznej, wspólnotowej, a także osobistej, nawet głęboko mistycznej, doskonała dla poszukujących pogłębienia duchowego. Dla duchowych dzieci Maryi. To wielka szansa duchowego rozwoju dla wszystkich na dzisiejsze czasy.

Różaniec do Granic to nie kolejny zwykły epizod w ciągu zdarzeń, ale duchowy zasiew na wieczność, jakieś ogniwo w ratowaniu świata razem z Fatimską Panią?

– Dzień 7 października Roku Pańskiego 2017 pozostanie wpisany w duchowe dzieje naszej Ojczyzny. Różaniec do Granic to wielkie poruszenie modlitewne Narodu. Nie tylko dotyczy przecież wielkiej liczby Polaków, ale jest faktycznie dziełem Narodu. Zaczęło się od inicjatywy oddolnej polskich serc, którą pobłogosławił Episkopat Polski. Uczestnicy mają pełną świadomość, że chodzi o modlitwę za Ojczyznę, za nasz Naród, idący przez dzieje wespół z innymi narodami oraz pośród innych narodów. Więcej, właśnie ta okoliczność, że chcemy modlić się za Polskę oraz za inne narody, jest okolicznością skłaniającą każdego do włączenia się do modlitwy. Polska potrzebuje tej modlitwy. My wszyscy jej potrzebujemy.

Co zrobić, by Różaniec do Granic nie stał się dla nikogo z nas „akcją wyjazdową”, ale był wydarzeniem prawdziwie duchowym?

– Moim zdaniem, wystarczy zadbać o czystą intencję, dokładnie zgodnie z prośbą organizatorów i koordynatorów tej modlitwy. Jestem przekonany, że na granicy, a także w wielu miejscach duchowego czuwania w tej samej intencji wewnątrz kraju, a także po całym świecie będą wierni liczeni w miliony i że wszyscy zachowają tę samą czystą intencję. Dlatego Pan Bóg przyjmie tę modlitwę Narodu przez dłonie i Serce Niepokalanej – Królowej Różańca Świętego – Zwycięskiej Królowej Polski.

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Beata Falkowska