• Poniedziałek, 11 grudnia 2017

    imieniny: Damazego, Daniela

Felieton - W Stronę Realnego Świata

Gorzkie zwycięstwo Angeli Merkel

Wtorek, 3 października 2017 (11:16)

Jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, że CDU-CSU wygra wybory w Niemczech z olbrzymią przewagą i być może w ogóle nie będzie potrzebować koalicjanta, zwłaszcza że notowania SPD pikowały w dół. I rzeczywiście socjaldemokraci ponieśli klęskę. Angela Merkel ma jednak ból głowy. Wynika to nie tylko z trudności rozmów koalicyjnych z FDP i Zielonymi. Chodzi o to, że CDU straciła ponad milion wyborców dla antyislamskiej Alternatywy dla Niemiec. Zwycięska CDU uzyskała ledwo ponad trzydzieści procent, a co będzie dalej – nie wiadomo.

Dlaczego Niemcy zmienili swe preferencje wyborcze? Nie dlatego, że źle się dzieje w gospodarce. Gospodarka niemiecka najbardziej korzysta z przewag, jakie osiąga dzięki funkcjonowaniu strefy euro. Niemcy mają się z czego cieszyć. Nie mogą jednak tego czynić ze względu na ogromny wzrost poczucia zagrożenia. A to jest prostą konsekwencją wpuszczenia ogromnej ilości islamskich imigrantów w granice kraju. Mimo skondensowanej propagandy liberalnej obywatele niemieccy widzą, co się dzieje na ulicach. Ekspertyza prawników Bundestagu, że decyzja o otwarciu granic sprzed dwóch lat była nielegalna, z pewnością uruchomiła jeszcze bardziej wyobraźnię przeciętnego wyborcy.

Dlaczego zatem Niemcy zagłosowali na AfD? Wielu mówi, że znajdują się tam środowiska głoszące pochwałę drugowojennych dokonań Wehrmachtu. Niemcy zagłosowali na AfD, bo na scenie politycznej była to jedyna poważna siła głosząca wprost sprzeciw wobec islamizacji kraju. Zatem wybory stały się dobrą okazją na „odreagowanie” dla setek tysięcy zwykłych obywateli.

Pozostaje pytanie o skutki takich decyzji. Niektórzy twierdzili, że Niemcy z większą siłą będą naciskać na relokację, by uspokoić nastroje u siebie. Tymczasem ostatnia decyzja Komisji Europejskiej mówiąca o dobrowolności przyjęcia dalszych pięćdziesięciu tysięcy imigrantów pokazuje nam coś innego. Merkel musi zwolnić. Każde działanie idące w tym kierunku spowoduje zwielokrotnioną krytykę ze strony AfD. Nie można zatem zbyt mocno podnosić tych kwestii ani u siebie, ani w Unii Europejskiej. Biurokracja unijna pozostaje pod przemożnym wpływem Berlina, nawet dziecko to wie, zatem wszystko, co będzie się w UE dziać, będzie przedmiotem krytyki polityków AfD. Tak więc wynik wyborów w Niemczech będzie musiał mieć swoje przełożenie na ogólną politykę UE. Być może dalsza eskalacja polityki spod znaku multi-kulti ustanie. Eurokraci muszą sobie zdawać sprawę, że wzrost sił antyislamskich i eurosceptycznych w Niemczech może pociągnąć analogiczne procesy we Francji, w Holandii i innych krajach zachodniej Europy.

Wniosek tutaj nasuwa się sam. W wielkim sporze o sposób pomocy uchodźcom rację miała Europa Środkowa. O wiele sensowniej jest pomagać ludziom w miejscu ich zamieszkania. Uchodźców zaś łatwiej mogą przyjąć kraje sąsiednie, zbliżone kulturowo. Projekt budowy multikulturalnej Europy ma podłoże utopijne, zatem musi zbankrutować. Do pewnego stopnia to bankructwo widać już po wyborach parlamentarnych w Niemczech.

Drogi Czytelniku,

zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w sklepie elektronicznym

Prof. Mieczysław Ryba