• Poniedziałek, 11 grudnia 2017

    imieniny: Damazego, Daniela

Według jednolitych zasad

Środa, 27 września 2017 (20:48)

Ścisłe integrowanie planów bojowych Polski i USA to jeden z tematów rozmów, jakie zostały poruszone podczas niedawnej wizyty Antoniego Macierewicza w Stanach Zjednoczonych.

Współpraca byłaby prowadzona już od poziomu batalionu po strategiczne plany ewentualnościowe na wypadek wojny. Chodzi o to, żeby w przypadku konfliktu zbrojnego nasze siły zbrojne i stacjonujące w regionie wojska amerykańskie działały według jednolitych zasad. Łączy się to z programem intensywnych szkoleń polskich żołnierzy w obsłudze zaawansowanych systemów rakietowych, takich jak patrioty.

Koordynacja planów między sojusznikami powinna według polskiego stanowiska odbywać się także na poziomie NATO. Z Jamesem Mattisem Macierewicz omawiał propozycje reform w strukturach paktu. Polsce chodzi zwłaszcza o zagwarantowanie umiejscowienia w łańcuchu dowodzenia tworzonego przez Polskę dowództwa dywizji w Elblągu oraz międzynarodowego dowództwa korpusu w Szczecinie. Dowództwo w Elblągu osiągnęło wstępną gotowość bojową, a w czerwcu przyszłego roku ma osiągnąć pełną gotowość i przejść pełną certyfikację. W założeniu natowskie batalionowe grupy bojowe na wschodniej flance NATO powołane decyzją szczytu w Warszawie będą dowodzone z Elbląga, który z kolei podlegać będzie pod korpus w Szczecinie, a ten bezpośrednio centralnym strukturom Sojuszu.

Według planów Pentagonu w Polsce powstanie przynajmniej jedna baza materiałowa amerykańskich sił zbrojnych. To rozwiązanie z czasów zimnej wojny. W krajach sojuszniczych (Norwegia, Niemcy i Belgia) magazynowano pełne wyposażenie całych brygad amerykańskich wojsk. Dzięki temu w razie potrzeby można łatwo przerzucić duże oddziały żołnierzy, którzy już w Europie zabiorą swój sprzęt i szybko odtworzą gotowość bojową, podczas gdy transport wyposażenia, zwłaszcza ciężkich pojazdów, trwałby bardzo długo.

Minister, oprócz sekretarza obrony gen. Jamesa Mattisa, spotkał się w USA z przedstawicielami największych koncernów zbrojeniowych. Wszystkie one oferują Polsce swoje produkty. Jednym z rozmówców był prezes Raytheona Thomas Kennedy, z którym omawiano plany pozyskania zestawów obrony powietrznej Patriot w programie „Wisła”.

– Rozmowy z Raytheonem otworzyły drogę do zasadniczego przyspieszenia. Przedstawiono nam ofertę, w wyniku której, jeśli ją przyjmiemy, dostawy tej broni zostaną skrócone o co najmniej rok i w takiej sytuacji pierwsze baterie patriotów byłyby dostarczone w ciągu 3 lat od momentu zawarcia umowy, czyli w roku 2020 – powiedział Antoni Macierewicz.

Według ministra, jest to bardzo interesująca oferta. Jak relacjonował, zakłada ona, że nie zmieni się cena ani dalszy harmonogram dostaw baterii Patriot. Problemem jest opóźnienie programu nowego systemu sterowania ICBS, nad którym pracuje firma Northrop Grumman. Raytheon proponuje, by tymczasowo zstąpić ICBS jego własnym rozwiązaniem. Docelowo ICBS ma sterować nie tylko patriotami, ale też innymi systemami obrony powietrznej. Jest to też docelowy system sterowania armii amerykańskiej. Pentagon zgodził się, by w Polsce był wdrażany równolegle z siłami zbrojnymi USA, co jest rzadkim przywilejem nawet wobec biskich sojuszników. Ale i tak opóźnienie programu blokowało także plan dostaw zestawów Patriot do Polski.

– Jeśli ta oferta zostanie przyjęta i dostawy będą przyspieszone w zasadzie o dwa lata, byłby to duży postęp w zakresie osiągnięcia gotowości operacyjnej przez polską obronę przeciwlotniczą. Ale najważniejszym pytaniem pozostaje, jak będzie w przyszłości wyglądała integracja naszej przejściowej „Wisły” z systemem IBCS. To jest kluczowe zagadnienie, które może stać na przeszkodzie dla przyjęcia propozycji Raytheona przez Polskę – uważa Juliusz Sabak, ekspert portalu Defence24.pl.

Oficerowie Inspektoratu Uzbrojenia w tym tygodniu mają otrzymać dokładną pisemną ofertę Raytheona, która ma zostać rozpatrzona do końca roku. Polsce zależy, by kontrakt przyniósł jak najwięcej korzyści także polskiemu przemysłowi zbrojeniowemu. Liczymy więc na inwestycje, przekazanie pewnych technologii i przeniesieni części produkcji do Polski. W tej sprawie toczą się negocjacje nie tylko z producentami uzbrojenia. Do pokonania jest bowiem także druga bariera w postaci amerykańskich restrykcji w udostępnianiu zaawansowanych technologii wojskowych za granicę. W niektórych wypadkach potrzebna jest aż zgoda Kongresu. – Generał Mattis stwierdził, że rząd Stanów Zjednoczonych zaangażuje się we wsparcie Polski w tym zakresie – poinformował szef MON.

Macierewicz rozmawiał także z przedstawicielami koncernu Lockheed Martin na temat oferty sprzedaży Polsce systemu HIMARS w ramach programu „Homar”. Chodzi o 56 wyrzutni rakiet o zasięgu do 300 km z opcją na kolejne sztuki. Pierwsze baterie systemu HIMARS pojawiłyby się w Polsce już w 2019 roku.

W sprawie programów „Wisła” i „Homar” decyzje mają zapaść jeszcze w tym roku i podpisane zostaną pierwsze umowy.

Antoni Macierewicz prowadził też rozmowy z trzecim z największych amerykańskich koncernów zbrojeniowych, czyli Boeingiem. Szef MON spodziewa się wyboru oferowanych przez tę firmę śmigłowców szturmowych Apache w programie „Kruk”, choć jest to propozycja najdroższa. W przetargu biorą udział także oferty amerykańskiego Bella, francusko-niemieckiego Airbusa oraz tureckiego TAI.

Tematem rozmów była również nowa strategia USA w Afganistanie. Polska gotowa jest na dodatkowe zaangażowanie, ale jedynie w misje niekinetyczne, a więc np. doradcze, szkoleniowe. Pentagon nie przedstawił na razie konkretnych oczekiwań w tej kwestii.

Minister obrony narodowej rozmawiał też o możliwości włączenia się polskiego wojska w program pomocy charytatywnej dla Sudanu Południowego we współpracy z Amerykanami. Pośrednikiem w tej kwestii ma być zajmujący się w Konferencji Katolickich Biskupów USA pomocą charytatywną dla Afryki emerytowany arcybiskup Waszyngtonu ks. kard. Theodore McCarrick.

Piotr Falkowski