• Poniedziałek, 11 grudnia 2017

    imieniny: Damazego, Daniela

Dramat Milika

Poniedziałek, 25 września 2017 (20:55)

Cztery do sześciu miesięcy będzie pauzował Arkadiusz Milik po zerwaniu więzadła w prawym kolanie i operacji, jaką przeszedł dziś w jednej z rzymskich klinik.

To kolejny taki dramatyczny zwrot w karierze młodego polskiego piłkarza. Poprzedni miał miejsca niemal dokładnie rok temu, podczas meczu eliminacji mistrzostw świata z Danią. Milik również zerwał wówczas więzadła w kolanie, tyle że lewym. Zawodnik znajdował się wtedy w szczególnym okresie swej kariery. Po bardzo udanym Euro 2016 przeszedł z Ajaksu Amsterdam do Napoli za rekordowe w historii naszego futbolu przeszło 30 milionów euro. W nowym klubie miał zastąpić „niezastępowalnego”, czyli Argentyńczyka Gonzalo Higuaina i ze swej roli, niemal od razu, zaczął wywiązywać się doskonale. Strzelał gole, grał świetnie, błyskawicznie zdobywając trybuny. Ciężka kontuzja przerwała jego doskonałą passę, ale Milik się nie załamał. Rozpoczął żmudną rehabilitację i na boisko wrócił szybciej, niż przewidywali optymiści – już po czterech miesiącach. Niektórzy specjaliści uważali co prawda, że po takiej kontuzji i operacji zawodnik powinien być wolniej wprowadzany do treningu i gry, ale wielki futbol, z wielkimi pieniędzmi na swoje „reguły”.

W tym sezonie Milik rozpoczął walkę o odzyskanie miejsca w składzie. Do tej pory zwykle wchodził na boisko z ławki, tylko jeden mecz – z Szachtarem Donieck – spędził na nim od pierwszej do ostatniej minuty. Strzelił w nim zresztą jedną z dwóch bramek – drugą zanotował już w Serie A. W sobotnim spotkaniu z zespołem SPAL pojawił się na murawie w końcowych fragmentach, zastępując Piotra Zielińskiego. W 88. minucie, nagle, nieatakowany przez rywala padł na trawę, łapiąc się za prawe kolano. Kamery telewizyjne błyskawicznie wychwyciły zaniepokojone twarze jego kolegów, wiedzących, że musiało stać się coś bardzo złego. Polak co prawda, po udzieleniu mu pierwszej pomocy przez klubowych lekarzy, zszedł z boiska, utykając, na własnych nogach, pierwsze diagnozy nie brzmiały aż tak czarno, jednak szybko sprawdziły się te złe. Najgorsze.

W niedzielę Milik przeszedł badania, Napoli długo nie informowało o szczegółach, poza faktem, że w poniedziałek zawodnik odwiedzi profesora Piera Paolo Marianiego w jego rzymskiej klinice – tego samego, który zajmował się nim rok temu. Lekarz, niestety, tylko potwierdził fatalne diagnozy – napastnik zerwał więzadła krzyżowe i musi położyć się na operacyjnym stole. Zabieg został wykonany już dziś, przebiegł bez komplikacji, ale oczywiście Milika czeka teraz długie leczenie i rehabilitacja. „Kolano zostało wzmocnione, a napastnik powróci na boisko po podobnej przerwie, jak po poprzedniej kontuzji” – poinformowało Napoli. Mówi się o czteromiesięcznej pauzie, choć realna wydaje się jeszcze dłuższa, nawet półroczna. Włoskie media podawały, że Polak może znów pojawić się na boisku pod koniec lutego.

Ciężka kontuzja to dramat Milika, ale i reprezentacji Polski, której jest ważnym ogniwem. W październiku Biało-Czerwonych czekają dwa ostatnie, arcyważne mecze w eliminacjach mistrzostw świata: z Armenią i Czarnogórą. Decydujące o tym, czy pojadą do Rosji. Milik został na nie oczywiście powołany przez Adama Nawałkę, miał w nich spełnić istotną rolę, jednak kolegom nie pomoże. Patrząc realnie i optymistycznie – wróci na początku przyszłego roku, by powalczyć o miejsce w kadrze na mundial (nie dopuszczamy scenariusza, że nasi na nim nie zagrają).

Piotr Skrobisz