• Poniedziałek, 11 grudnia 2017

    imieniny: Damazego, Daniela

Musimy wrócić na właściwe, Boże tory

Sobota, 12 sierpnia 2017 (19:52)

Z księdzem biskupem Edwardem Kawą OFM, biskupem pomocniczym archidiecezji lwowskiej, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Który to już raz pielgrzymi z archidiecezji lwowskiej biorą udział w pielgrzymce na Wielki Odpust Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Kalwarii Pacławskiej?

– W tym roku jest to już 26. Pielgrzymka Archidiecezji Lwowskiej do sanktuarium w Kalwarii Pacławskiej. Tegoroczną pielgrzymkę tworzą dwie grupy. Pierwsza to grupa z Mościsk, której patronuje św. Józef, uformowana przez wiernych z dekanatu mościckiego, a więc z moich rodzinnych stron, liczy ok. 120 osób, ale stale wzrasta, bo dojeżdżają do nas kolejni pątnicy, bo nie wszyscy mogli wziąć wczoraj urlop w pracy. Drugą grupę – lwowską, liczącą ponad 120 osób, której patronuje św. Franciszek, tworzą wierni z parafii lwowskich, głównie z parafii pw. św. Antoniego oraz parafii katedralnej pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Ponadto do Matki Bożej zmierzają razem z nami wierni z innych miejscowości, takich jak Maćkowce w diecezji kamieniecko-podolskiej, gdzie pracują franciszkanie, jest kilka rodzin z Boryspola pod Kijowem, czyli z diecezji kijowsko-żytomierskiej, są z nami także pielgrzymi z Charkowa. Można powiedzieć, że jest to grupa złożona z wiernych z różnych stron Ukrainy. W odróżnieniu od grupy z Mościsk, która jest polskojęzyczna, grupa lwowska jest dwujęzyczna, a więc wierni modlą się w dwóch językach: po polsku i po ukraińsku. Duchową pieczę nad pielgrzymami sprawują osoby konsekrowane, kapłani i siostry zakonne.

Jaką część wśród pielgrzymów stanowi młodzież?

– Na Wielki Odpust Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Kalwarii Pacławskiej zmierzają ludzie w większości zahartowani już w pielgrzymim trudzie. Wielu z nich już po raz kolejny pielgrzymuje przed tron Maryi, niosąc swój hołd oraz intencje. Wśród nich jest także młodzież. Ku memu zaskoczeniu ok. 60, a może nawet 70 proc. w tej pątniczej grupie stanowią ludzie młodzi: studenci, młodzież pracująca, ale także młodzież dorastająca – uczniowie szkół średnich. To, co jest najpiękniejsze, to fakt, że młodzież idzie z własnej woli, że jest w tych ludziach pragnienie modlitwy, skupienia, budowania swojego życia w oparciu o trwałe fundamenty wiary w Boga. Co ciekawe, między tymi ludźmi widać harmonię, jedność. Młodzi nawzajem się wspierają, ale też pomagają starszym, którzy mają mniej sił. Zanim odebrałem telefon od pana redaktora, wspólnie wysłuchaliśmy konferencji i idąc wśród młodzieży, widziałem, jak w ciszy i skupieniu przeżywają słowa wypowiadane przez kapłana. Ci ludzie są spragnieni Słowa Bożego i chłoną je całymi sobą. To jest na pewno budujące.

Co takiego jest w Kalwarii Pacławskiej, że ciągle przyciąga nowe pokolenia pielgrzymów zza wschodniej granicy?

– Sanktuarium w Kalwarii Pacławskiej jest szczególne z wielu względów. Przede wszystkim jest związane zarówno ze wschodem, jak i zachodem, także ze względu na swoje położenie w bezpośrednim sąsiedztwie polsko-ukraińskiej granicy. Można powiedzieć, że Matka Boża Słuchająca łączy ludzi po obu stronach granicy. Ukraina przeżywa dzisiaj bardzo trudne chwile w związku z toczącą się wojną, z brakiem stabilności gospodarczej i poszukiwaniem własnej tożsamości narodowej. Dla Ukraińców Polacy – naród wierzący – jest przykładem, a sanktuarium w Kalwarii Pacławskiej to miejsce bardzo im bliskie. Modlitwa u stóp Matki Bożej i wiara w Jej wstawiennictwo przed Panem Bogiem pozwala im przeżywać trudne chwile i z nadzieją patrzeć w przyszłość, która dzisiaj ze względu na sytuację geopolityczną i sytuację wewnętrzną na Ukrainie jest bardzo niepewna. Każda pielgrzymka jest zawsze okazją do głębszej refleksji, do wejścia w siebie i otwarcia na Słowo Boże. Jest czasem, kiedy człowiek może wszystkie sprawy – choć na chwilę – zostawić z boku i skupić się tylko na modlitwie i relacji z nadprzyrodzoną rzeczywistością Boga Stwórcy.  

Jakie intencje niosą przed tron kalwaryjskiej Pani wierni zza wschodniej granicy?

– Główną intencją, z jaką zmierzamy do Kalwarii Pacławskiej, jest pokój, który jest zagrożony w całym współczesnym świecie, chociażby ze strony terroryzmu islamskiego. Szczególnie modlimy się o pokój na Ukrainie, którego dzisiaj brakuje, żeby wojna się skończyła. Kiedy rozmawiam z młodymi ludźmi, to wielu z nich mówi, że proszą Pana Boga o jedność między naszymi dwoma narodami, o jedność w Kościele, o jedność między obrządkami, w tych wszystkich obszarach, w których tej jedności dzisiaj brakuje – zwłaszcza na zachodniej Ukrainie. Każdy niesie też swoje indywidualne intencje, intencje swoich bliskich, w Maryi Matce upatrując orędownictwo przed Bogiem.

Pątnicy z Ukrainy są już od kilku dni w drodze, a od piątku w Polsce. Jak pielgrzymi z Ukrainy są przyjmowani w archidiecezji przemyskiej?

– W Polsce spotykamy się z wielką życzliwością ze strony parafii, które mijamy po drodze, mieszkańców poszczególnych miejscowości, za co w imieniu własnym i pątników chciałbym serdecznie podziękować. Mamy skwar, który nie ułatwia wędrówki, ale wielu ludzi podjeżdża do nas z napojami, z wodą, częstując nas słodyczami, dzieląc się z nami tym, co sami mają. To przejaw wielkiej życzliwości, braterstwa i czułości, co bardzo zbliża pielgrzymów i tych, którzy wychodzą do nas z tą jakże ważną pomocą. Słowa szczególnej wdzięczności kieruję pod adresem metropolity przemyskiego, ks. abp. Adama Szala. Za to ciepłe i bardzo serdeczne przyjęcie w Polsce z serca dziękujemy.

Czym dla Księdza Biskupa jest Kalwaria Pacławska, bo z tego, co wiem, jest Ojciec od lat związany z tym miejsce w sposób osobisty?

– Dla mnie Kalwaria Pacławska jest miejscem szczególnym. To w tym sanktuarium Pan Bóg dał mi łaskę rozpoznania powołania do kapłaństwa, zakonu i pójścia za głosem serca. To do Kalwarii Pacławskiej przychodziłem na początku lat 90. jako młodzieniec na Franciszkańskie Spotkania Młodych czy z pielgrzymkami na sierpniowy odpust Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. W 1995 r. zostałem przyjęty do Zakonu Ojców Franciszkanów Konwentualnych, a w drugim etapie formacji, w latach 1996-1997, odbyłem nowicjat w Kalwarii Pacławskiej. W tym czasie odpowiadałem za techniczną obsługę i funkcjonowanie klasztoru, paliłem w kotłowni, stąd – można powiedzieć – znam ten obiekt od podszewki. Jest to dla mnie miejsce szczególnie bliskie, dlatego tuż po nominacji na biskupa pomocniczego w archidiecezji lwowskiej, co miało miejsce 13 maja tego roku, pierwszym miejscem, do którego się udałem po trzech dniach, była właśnie Kalwaria Pacławska. Przybyłem tu, aby podziękować Maryi za tę niezasłużoną łaskę i ofiarować Panu Bogu przez Serce Matki Najświętszej tę moją nową posługę, do której zostałem powołany, aby móc w nowej roli jeszcze pełniej służyć Panu Bogu i ludziom. Przyjechałem tu również, aby spotkać się z moimi współbraćmi, którzy wówczas zgromadzili się w tym miejscu razem z ojcem prowincjałem, aby z nimi przeżyć wspólną modlitwę. Mogę zatem powiedzieć, że Kalwaria zajmuje w moim sercu szczególne miejsce, gdzie w ciszy Bóg mówi do człowieka przez swoją Niepokalaną Matkę. Trzeba tylko słuchać.    

Jak wygląda program udziału pielgrzymów zza wschodniej granicy w uroczystościach na Kalwarii Pacławskiej?

– Dzisiaj rano, zanim wyruszyliśmy w ostatni etap naszej pielgrzymki ku kalwaryjskiemu wzgórzu, uczestniczyliśmy we Mszy św. w przemyskiej archikatedrze. Teraz zmierzamy do Kalwarii, gdzie od jutra będziemy wraz z innymi grupami uczestniczyć w Dróżkach Pogrzebu Matki Bożej, a w poniedziałek w Dróżkach Pana Jezusa. Z racji swoich obowiązków będę towarzyszył naszym wiernym tylko przez dwa dni, a więc w tej pierwszej fazie pątniczego trudu. Dzisiaj wieczorem będę jeszcze przewodniczył Mszy św. na Galerii dla wszystkich pielgrzymów, którzy przybędą na uroczystości odpustowe, a jutro muszę już być we Lwowie. Dlatego przekażę pielgrzymów pod opiekę naszych duszpasterzy i ojców franciszkanów, którzy cały czas nam towarzyszą. Na razie staram się być jak najbliżej naszych braci i służyć im swoją posługą.

Czego życzyć pielgrzymom z Ukrainy, którzy uczestniczą w uroczystościach w Kalwarii Pacławskiej?

– Wędrując ku Kalwarii, spotykamy się też z innymi pielgrzymkami, które zmierzają ku sanktuarium Matki Bożej. Wszyscy idziemy w jednym celu, aby uwielbić Boga, oddając cześć Najświętszej Maryi Pannie. Wszystkim, sobie również, życzę, aby był to czas modlitwy, skupienia i wzrastania. Żeby na Kalwarii u stóp Matki Bożej, która słucha zaczerpnąć wiary, nadziei i sił do wypełniania codziennych obowiązków. To, co dzisiaj nam wszystkim jest szczególnie potrzebne, to dar pokoju, ale nie tylko takiego pokoju, który ofiaruje świat – pokoju nietrwałego, ale pokoju Bożego, który jest darem. Myślę, że dzisiaj wszystkie pielgrzymki, które z różnych stron zmierzają do sanktuariów rozsianych w całej Polsce, także na Jasną Górę, mają ogromne znaczenie dla rozwoju naszej wiary i wejścia z powrotem na właściwe Boże tory. Życzę wszystkim pielgrzymom wytrwałości, siły, ale też radości, że ten pątniczy trud przyniesie owoce zarówno w ich osobistym życiu, jak i w życiu tych, których polecają Panu Bogu w swoich modlitwach. Wierzę, że cały ten ich trud, który ofiarują Bożej Opatrzności, wyda dobre owoce. 

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki