• Wtorek, 12 grudnia 2017

    imieniny: Joanny, Aleksandra

Złość Magiery

Czwartek, 3 sierpnia 2017 (19:50)

Jestem wściekły, bo zagraliśmy dobrze, a nie awansowaliśmy – powiedział po spotkaniu z Astaną Jacek Magiera, trener piłkarzy Legii Warszawa.

Legia nie zagra w Lidze Mistrzów – to najważniejsza wiadomość po środowym meczu na Łazienkowskiej. Oczekiwania były inne, plany też, podobnie jak marzenia, bo w stolicy bardzo chciano drugi rok z rzędu znaleźć się w elicie. Przeszkodą nie do przejścia okazała się jednak drużyna z Kazachstanu. W ubiegłym tygodniu, na własnym stadionie Astana wygrała 3:1, ale na Łazienkowskiej panowało przekonanie, że te straty można z powodzeniem odrobić. I z taką myślą legioniści rewanż rozpoczęli. Walczyli, dali z siebie wszystko, tego odmówić im nie można. Przeważali, to też fakt bezsporny, bo przeciwnika interesowało niemal wyłącznie zabezpieczenie własnego pola karnego. Kazachom trzeba przy tym przyznać, że uczynili to skutecznie. Im bliżej ich bramki, tym bowiem Legia była coraz bardziej bezradna. Z przewagi nic nie wynikało, bo brakowało strzałów i sytuacji. Te można było policzyć na palcach, nie było ich wiele. Gdy w końcówce Jakub Czerwiński zdobył wreszcie gola, wydawało się, że gospodarze pójdą za ciosem, lecz tak się nie stało. Więcej bramek nie padło, bo paść nie mogło – Legia w ostatnich fragmentach rywalom nie zagroziła.

– Piłkarze zaprezentowali to, czego zabrakło w Astanie: determinację, walkę, dyscyplinę, odcinanie rywala od podań. Byłem z tego zadowolony. Z drugiej strony muszę się zgodzić, że brakowało strzałów. Astana zagęściła środek boiska, by nie znaleźliśmy na to sposobu. Uważam jednak, że rozegraliśmy naprawdę dobry mecz i z tego powodu jestem wściekły, że nie awansowaliśmy. Nie zgadzam się też z twierdzeniami, że o naszej porażce zadecydował pierwszy mecz w Astanie. Stratę dwóch bramek mogliśmy bowiem odrobić, tę drużynę było na to stać – powiedział Magiera.

Niepowodzenie drogo Legię kosztowało – bo Liga Mistrzów to grube miliony, pozwalające funkcjonować na określonym poziomie. Włodarze stołecznego klubu często jednak podkreślali, że planując budżet, zakładali „tylko” awans do fazy grupowej Ligi Europejskiej – Champions League miała być czymś „ekstra”. Stąd nie trzeba dodawać, jakie zadanie postawiono teraz przed Magierą i jego zawodnikami – i że ci będą wręcz musieli je zrealizować. – Awans do Ligi Europejskiej to nasz obowiązek. Kluby rozwijają się, gdy grają w pucharach, a my chcemy się rozwijać – przyznał szkoleniowiec.

 

Piotr Skrobisz