• Sobota, 21 października 2017

    imieniny: Jakuba, Urszuli, Hilarego

Haniebne kłamstwa

Sobota, 29 lipca 2017 (02:48)

Dlaczego wolno mi aż tak negatywnie zatytułować moją odpowiedź na – jak się okazuje – nie jedną, a dwie wersje „Listu otwartego w sprawie szkalującej wypowiedzi ks. prof. Tadeusza Guza” do Ks. Rektora KUL prof. dr. hab. Antoniego Dębińskiego, przy czym jeden „List…” jest datowany na maj 2017 r., a drugi na maj/czerwiec 2017 r.?

 

Zamiana jednego kłamstwa na inne racją dwóch wersji „Listów otwartych…”

Autorzy „Listu…” majowego (I wersja) „nie rozumieją” moich rzekomo „fałszywych, ostrych i niesprawiedliwych sformułowań” i piszą w punkcie nr 3: „Wystąpienie ks. prof. Guza zbiega się z nagrodą Człowiek Roku 2016 Polskiej Ekologii przyznaną ojcu Stanisławowi Jaromiemu, franciszkaninowi, kierującemu od czasów komunizmu ważnym Ruchem Ekologicznym Św. Franciszka z Asyżu. Wobec tego, co powiedział ks. prof. Guz, ojciec Jaromi i jego Ruch też dostali etykietę ’zielonych nazistów’”. Nie dziwię się, że Sygnatariusze, a pośród nich także niektórzy ze stopniami naukowymi „doktora” czy „doktora habilitowanego”, a nawet tytułem naukowym „profesora”, nie mogli tego zrozumieć, ponieważ ja ani w Toruniu, ani nigdzie indziej takich słów nie wypowiedziałem ani nawet nie pomyślałem. Włożenie mi w usta tych określeń jest kłamstwem – także dla samego Ojca dr. Stanisława Jaromiego i dlatego się pod nim świadomie nie chciał podpisać, bo by zdradził swój rozum i osobistą wiarę chrześcijańską w Boga jako Prawdę absolutną i wybrałby opcję „ojca kłamstwa”, czyli diabła.

W II wersji „Listu…”, czyli majowo/czerwcowej, Sygnatariusze pozostali wierni opcji kłamstwa, ale w innej postaci. Oto jej brzmienie w punkcie nr 3: „W Kościele Katolickim, tak jak i w Prawosławnym czy w Kościołach protestanckich, jeżeli pozostaniemy w świecie chrześcijaństwa, również są ekolodzy i zieloni, nawet wśród duchownych. Niektórzy są znani i zasłużeni dla ruchu ekologicznego – oni też najwyraźniej dostali etykietę ’zielonych nazistów’”. Otóż zaświadczam, iż o żadnym duchownym Bracie z wnętrza Kościoła św. ani z jakiejkolwiek innej wspólnoty religijnej w Toruniu nie przemawiałem, tak jak nie mówiłem o żadnym „ruchu ekologicznym”, lecz wyłącznie o ideologach ekologizmu, którzy – wbrew porządkowi stworzenia Bożego w interpretacji Urzędu Nauczycielskiego Kościoła – redukują ludzi do zwierząt, a zwierzęta usiłują „humanizować”, co jest absurdem i to, ale tylko to, nazwałem faktycznie „zielonym nazizmem”, ponieważ ekologizm jest pokrewny ideologicznie socjalizmowi rasistowskiemu, co przebadałem naukowo i opublikowałem pierwszą w historii Nauki Polskiej monografię o syntezie prawa III Rzeszy Niemieckiej.

Obydwa „Listy…” hołdują dewizie: „Na początku było kłamstwo”

Unisono rozpoczynają Sygnatariusze zakłamywanie mojego toruńskiego wystąpienia z dnia 13 maja br., a mianowicie słowami: „Ksiądz prof. Tadeusz Guz z KUL sformułował i uzasadniał tezę, że ’ekolodzy są gorsi niż naziści’”. Nie tylko w Toruniu, ale nigdy nie pomyślałem i nie wypowiedziałem takich słów. Ta szatańska strategia, mająca u swoich podstaw kłamstwo, napędza się jednym „paliwem”, pochodzącym od „złego ducha”, bo tylko on jest „kłamcą od początku”.

Kłamstwo kłamstwem popędza…

Nie mogłem nazwać, wbrew kłamstwu Sygnatariuszy „Listów…”, „ekologów” „marksistami”, „komunistami”, „ateistami” i „nazistami”, ponieważ ja w Toruniu o „ekologach” nie mówiłem. To nie był mój temat, lecz wyłącznie o ideologach ekologistach i ich manipulacjach godnością człowieka jako „obrazu i podobieństwa Bożego” oraz o manipulacjach na bytowości zwierząt i drzew, czyli o tych, którzy deformują zgodne z prawdą rozumienie przyrody i zgodne z przesłaniem biblijnym „czynienie jej sobie poddaną”, o czym zadecydował Pan Bóg Objawiony w Jezusie Chrystusie jako Stwórca wszechświata. Nawet przywołanie przez Sygnatariuszy prawdziwego cytatu z mojego wystąpienia nie zmienia kursu kłamstwa jako treści, metody i celu obydwu „Listów…”. Otóż prawdą jest, iż powiedziałem: „Ci ideolodzy, którzy tworzą tę ideologię ’zielonych’”, a więc jednoznacznie usytowałem moje wypowiedzi, ale okazuje się, iż Sygnatariusze nie potrafią odróżniać pomiędzy nauką a ideologią, na co wskazałem w mojej odpowiedzi na kłamstwa „Gazety Wyborczej” i „Gazeta.pl”, gdzie napisałem: „Kardynalne błędy albo świadome paktowanie z kłamstwami ’Gazety Wyborczej’ byłego Posła i Wiceministra środowiska za premiera Jerzego Buzka Radosława Gawlika (Stowarzyszenie Ekologiczne EKO-UNIA). Czyżby Radosław Gawlik w swojej racjonalności nie odróżniał pomiędzy nauką a ideologią (Sokrates nauczył nas tego już przed ok. 2400 lat temu!) oraz pomiędzy ekologami (faktycznie stróżami i miłośnikami przyrody) a ideologami (ewidentnymi niszczycielami przyrody). Przecież ja w moim przemówieniu rozprawiałem się krytycznie negatywnie tylko z ideologami i ideologiami, które niszczą środowisko, a nie z ekologami. Jeżeli Pan Gawlik ma odrobinę trzeźwego patrzenia na świat, to widzi, co wyprawiają ideolodzy, którzy domagają się aborcji na życzenie czy zabijanie myśliwych klasyfikują jako moralne dobro, a zabijanie zwierząt, na co sam Pan Bóg Objawiony w Jezusie Chrystusie zezwolił, jako moralne zło. Czyż takie postawy nie są prawdziwymi skandalami? Fałszywy wniosek wyciągnął Pan Gawlik, sądząc, że moja interpretacja ochrony środowiska jako daru Bożego, z którego należy korzystać, jak Boski Stwórca w Piśmie św. i poprzez Urząd Nauczycielski Kościoła katolickiego przykazał ludziom, jest ’kompletnym zaprzeczeniem idei chrześcijaństwa’! Wprost przeciwnie, moją wolą i konkretną działalnością naukową pragnę stale wcielać w życie naukowe i dydaktyczne cudowną pełnię nauczania Boga chrześcijańskiego i Jego Kościoła św. Prawie 500 publikacji naukowych i popularnonaukowych (także w obcych językach), wydanych w kraju i za granicą, i tysiące wykładów, przemówień, homilii, seminariów i debat z przeróżnymi środowiskami oraz tysiące godzin dyskusji na wielu kontynentach świadczą same za siebie”.

Stanowisko „ekologów” jako „diaboliczne” – akt samoświadomości intelektualnej i być może moralnej Sygnatariuszy „Listów…”

Postawienie mi zarzutu utożsamienia „stanowiska” „ekologów” z „diabolicznością” jest kłamstwem, ponieważ ani konkretnym słowem, ani też nawet kontekstem mojej wypowiedzi nie zestawiłem takich pojęć. Po prostu ja nie mówiłem o ekologach, stąd nie mogłem ich stanowisk nazwać „diabolicznymi”. Dlaczego zatem sami Sygnatariusze użyli tego pojęcia? Nasuwa się jeden i zasadniczo trudny do podważenia wniosek, iż skoro ja także tego nie wypowiedziałem, to jest to samoartykulacja tożsamości duchowej Sygnatariuszy, którzy sięgnęli po kłamstwo jako pierwsze i najważniejsze narzędzie zdyskredytowania mojej osoby i moich dokonań naukowo-dydaktycznych. A przecież wiemy, kto kłamie!

Tyle jest kłamstw w „Listach…”, że spontanicznie chciałbym z duchowej litości względem rozmiaru zakłamania Sygnatariuszy przynajmniej niektóre z nich potraktować jako Ich błąd…

Piszą Oni o moim myśleniu: „Dostrzegamy rażącą sprzeczność z naukami papieży na temat ekologii, przyrody, roli obrońców natury i Ziemi – od Jana Pawła II po obecnego Papieża Franciszka. Ks. prof. Guz stawia się ponad i poza nauczaniem najważniejszych hierarchów Kościoła Katolickiego, w tym samego Papieża Franciszka”. Po pierwsze, Sygnatariusze stawiają tę tezę bez jakiegokolwiek odniesienia do nauczania Następców św. Piotra oraz bez zacytowania moich wypowiedzi: pisemnych badź ustnych, tzn. że postulowana „sprzeczność” jest natury wirtualnej, czyli zmyślonej na użytek zapędu ideologicznego samych jej Autorów. O radosna twórczości Państwa Sygnatariuszy, która zowiesz się fałszem, a niewykluczone, że i w tym przypadku jesteś obiektywnie kłamstwem! Dlaczego?

W wystąpieniu toruńskim upomniałem się wraz z Dostojnymi Organizatorami, Celebransami, Prelegentami i Uczestnikami o „transcendentnego Boga” jako „Stwórcę”, o człowieka jako „obraz i podobieństwo Boże” oraz o właściwą dla zwierząt i roślin pozycję bytową, przypominając, że posiadają one także dusze, ale inne aniżeli ludzie.

Jeżeli Sygnatariusze „Listów…” kwestionują moją ortodoksyjność w wymiarze afirmacji i głoszenia nauki Papieży, to skoncentrujmy się zaledwie na kilku aspektach tego wielkiego i dla nas, katolików, istotnego nauczania chrześcijańskiego, bo opartego na dziedzictwie apostolskim, czego nie posiadają inni chrześcijanie i inne religie. Oczywiście chodzi o temat, który omawiałem w Toruniu, bo te nadmienione w „Listach…” zagadnienia jak np. „ekologia…, rola obrońców natury i Ziemi” nie były przedmiotem mojego wystąpienia w Toruniu i dlatego też nie mogły być naturalnie „sprzecznymi z naukami papieży”. Wprost przeciwnie, zaświadczam, iż z pieczołowitością ducha dbam o przekazywanie nauczania Papieży i sam staram się nim żyć jako człowiek, kapłan i uczony. Święty Jan Paweł II, za Nim Papież Franciszek, wzywają wszystkich zideologizowanych do „nawrócenia ekologicznego”, aby nigdy nie odrzucać Pana Boga jako Kreatora, którego każdy człowiek może poznać mocą swojego naturalnego rozumu, o czym pisze Papież Polak w encyklice „Fides et ratio”: „Niektóre ważne teksty, rzucające dodatkowe światło na to zagadnienie, znajdujemy w Księdze Mądrości. Autor święty mówi w nich o Bogu, który pozwala się poznać także poprzez przyrodę. W rozumieniu starożytnych badania przyrodnicze miały wiele wspólnego z wiedzą filozoficzną. Stwierdziwszy najpierw, że dzięki rozumowi człowiek jest w stanie ’poznać budowę świata i siły żywiołów, […] obroty roczne i układy gwiazd, naturę zwierząt i popędy bestii’ (7,17.19-20) – jednym słowem jest zdolny do myślenia filozoficznego – tekst biblijny stawia bardzo ważny krok naprzód. Przypominając tezę filozofii greckiej, do której zdaje się nawiązywać w tym kontekście, autor stwierdza, iż właśnie przez rozumowe poznawanie przyrody można dotrzeć do Stwórcy: ’Bo z wielkości i piękna stworzeń poznaje się przez podobieństwo ich Stwórcę’ (Mdr 13,5). Zostaje tutaj dostrzeżony pierwszy stopień Bożego Objawienia, czyli właśnie wspaniała ’księga natury’: odczytując ją przy pomocy narzędzi właściwych ludzkiemu rozumowi, można dojść do poznania Stwórcy. Jeżeli człowiek mimo swej inteligencji nie potrafi rozpoznać Boga jako Stwórcy wszystkiego, to przyczyną jest nie tyle brak właściwych środków, co raczej przeszkody wzniesione przez jego wolną wolę i grzech”. Także Papież Franciszek kontynuuje w encyklice „Laudato si” tamto nauczanie swojego Poprzednika i poddaje krytyce „odrzucanie idei Stwórcy”, upominając się w naszych czasach zranionych przez ideologię „ekologizmu” o akceptację Słowa Bożego Biblii jako także „Ewangelii stworzenia”, abyśmy jeszcze głębiej zrozumieli, że my, ludzie, „nie jesteśmy Bogiem” i nie jesteśmy stwórcami kosmosu, lecz to „Miłość Boga” jest „przyczyną” „wszechświata”. Stąd apel Papieża Franciszka, aby nie ulegać ideologii ekologizmu w postaci: „ubóstwiania rynku” czy „deifikacji ziemi”, co jest według Ojca Świętego Franciszka przejawem głębokiego „kryzysu ekologicznego”, sprowadzającego prawdziwą troskę człowieka o przyrodę i świat do bezsensownych „walk ideologicznych”, z czego należy ludzkość wyzwolić.

Święty Jan Paweł II zakazuje „używać i zużywać” życia ludzkiego, co właśnie czyni ideologia ekologizmu. Dlatego też Papież Franciszek w encyklice „Laudato si” trafnie diagnozuje oblicza „kryzysu ekologicznego” względem „człowieka” i „kosmosu”, twierdząc, iż mamy do czynienia dzisiaj z „odrzucaniem” chrześcijańskiej, tj. prawdziwej nauki o człowieku i dlatego Papież Franciszek apeluje do naszych sumień: „nie ma ekologii bez właściwej antropologii”, tzn. że m.in. „nie da się pogodzić obrony przyrody” z „usprawiedliwieniem aborcji” oraz nazywa wiele ideologicznych trendów we współczesności jako zagrażających człowiekowi i całej przyrodzie, które należy według Papieża Franciszka przezwyciężyć. Benedykt XVI naucza bowiem, iż taka „wolność ludzka”, która „nie ma granic”, „nie uznaje żadnej istancji ponad sobą”, tzn. nie uznaje Pana Boga nad sobą, wynaturza się i łatwo przemienia się w brutalny i tragiczny despotyzm – także w odniesieniu do Bożych dzieł przyrody. Ideologie czynią to świadomie i dlatego są zakwalifikowane przez Papieża Franciszka jako „grzech”, a ten jest świadomym i wolnym „niszczeniem” „harmonii” człowieka z „Bogiem”, „innymi” ludźmi i „przyrodą”. Poprzez rozwijanie „cnót ekologicznych” można temu negatywnemu procesowi z pewnością zapobiec. A zatem jak poprzez kłamstwo jako antycnotę człowiek nieprawy niszczy siebie, innych i wszechświat, tak poprzez „cnotę” odradza się i odnawia każda osoba ludzka i jako taka staje się dzięki „duchowości ekologicznej” szlachetnym miłośnikiem i „obrońcą dzieła Bożego” (Papież Franciszek).

Drogi Czytelniku,

zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w sklepie elektronicznym