• Niedziela, 22 października 2017

    imieniny: Filipa, Halki, Korduli

Esbecy nadal górą

Poniedziałek, 19 czerwca 2017 (19:10)

Z Januszem Olewińskim, przewodniczącym Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Internowanych i Represjonowanych z siedzibą w Siedlcach, rozmawia Adam Kruczek 

Sejm znowelizował ustawę o działaczach opozycji antykomunistycznej oraz osobach represjonowanych z powodów politycznych. Był Pan tego dnia w Sejmie. Prawie wszyscy posłowie głosowali za. Proszę się podzielić swoimi wrażeniami.

– Siedziało nas wtedy na galerii sześcioro byłych opozycjonistów Po przegłosowaniu tej ustawy marszałek Marek Kuchciński po kilku miłych słowach pod adresem wszystkich internowanych wstał, zwracając się w naszą stronę, zaczął bić brawo, a po nim chyba wszyscy posłowie wstali i też zaczęli klaskać. To rzeczywiście był bardzo wzruszający moment.

A jeśli chodzi o samą nowelizację? Znosi ona progi dochodowe i zapewnia każdemu, kto otrzyma status działacza opozycji antykomunistycznej lub osoby represjonowanej z powodów politycznych, m.in. dożywotnie świadczenie w wysokości ok. 400 zł, przyjmowanie poza kolejnością w zakładach opieki zdrowotnej i aptekach, a także możliwość leczenia specjalistycznego bez obowiązujących dotychczas skierowań. Satysfakcjonują Państwa te przywileje?

– Niestety, tu już euforii nie ma. Choć trzeba przyznać, że jest to pierwsza ustawa, która coś realnie daje, i zapewne znajdą się ludzie, których te 400 zł ucieszy, ale nam chodzi o osoby w naprawdę trudnych warunkach życiowych, dla których faktycznie tych przywilejów jest tyle, co kot napłakał. To jest taki gest ze strony władz po prawie 30 latach III RP, który – szczerze mówiąc – niewiele poprawi byt żyjącym jeszcze opozycjonistom z czasów PRL. Jeżeli przy najniższej emeryturze lub rencie na rękę otrzymuje się 830 zł – a wielu z nas właśnie tyle dostaje – to nie oszukujmy się, gdy ta kwota wzrośnie do 1200 zł, to człowiek jak był dziadem, tak dalej będzie. Ale najważniejsze, że już coś jest, jest jakiś punkt oparcia, do którego można się odwoływać przy dalszych staraniach.

 

Czy to jest opinia podzielana szeroko w kręgach byłych opozycjonistów?

– Oczywiście, w liście otwartym z 22 lutego br. napisaliśmy jasno i wyraźnie – a podpisały się pod nim 34 organizacje i ponad 150 osób – że uchwalona w marcu 2015 roku przez Sejm ustawa wniesiona przez Platformę Obywatelską jest legislacyjnym bublem, a jej planowana w tym kształcie nowelizacja stanowić będzie tego bubla okrasę. Dla nas, tzw. beneficjentów, ta nowelizacja będzie urągowiskiem. Nie poprawi ona w sposób istotny bytu byłych opozycjonistów, nie pozwoli im godnie żyć, a jedynie, co może sprawić, to dobre samopoczucie parlamentarzystów.

Czy te oczekiwania nie idą za daleko?

– Trzeba jasno powiedzieć, że art. 19 Konstytucji RP z 1997 roku wyraźnie nakłada na państwo obowiązek otoczenia specjalną i stałą opieką i troską osób, które na wcześniejszym etapie swojego życia aktywnie uczestniczyły w walce o niepodległość Polski. Konstytucja mówi, że pomoc tym osobom powinna mieć wymiar specjalny i zapewniać im godny poziom życia. A więc pomoc państwa dla tych osób powinna się odróżniać in plus od powszechnego zakresu świadczeń. Tak więc ta nowelizacja stanowi tylko jakiś krok w kierunku wypełnienia przez państwo tych konstytucyjnych zapisów.

Z czego wynika zła sytuacja bytowa byłych opozycjonistów?

– Działacze opozycji, którzy w tamtych czasach pracowali, bo przecież nie byli to ludzie bezrobotni, nieźle zarabiali, wskutek prześladowań, represji, uwięzienia, często utraty zdrowia, a ostatnio dyskryminacji rentowo-emerytalnej, dostają najniższe renty i emerytury i żyją często w bardzo trudnych warunkach. Im te 400 zł bytu nie poprawi.

Te 400 zł wynika z woli ustawodawcy, aby to były podobne uprawnienia, jakie mają kombatanci walczący o niepodległość w latach 1939-1956. Chcą Państwo więcej niż oni?

– Pomysł, aby działacze opozycyjni nie mogli dostać więcej niż kombatanci, jest, moim zdaniem, dziwolągiem myślowym. Przypomnijmy, że ustawa przyznająca kombatantom po te około 400 zł została uchwalona w 1991 roku. Wtedy były inne warunki, inna wartość pieniądza. Za tym stoi takie myślenie: skoro oni są dziadami, to i wy nimi bądźcie, bo prawdziwy patriota nie może żyć w godziwych warunkach, na godnym poziomie. On musi nie dojadać, być ubogi, skromnie żyć i nie korzystać z dobrodziejstw cywilizacji. Bo on ma żyć dla idei. A jaki jest stan zamożności naszych członków, świadczy choćby fakt, że gdy w maju br. odbyła się pielgrzymka na Jasną Górę zorganizowana przez kolegów z Częstochowy, wielu z nas nie pojechało z powodu braku funduszy.

Podnoszony jest też argument, że trzeba brać pod uwagę możliwości finansowe państwa.

– Nasze stowarzyszenie zwracało uwagę, że straszenie wielkimi tłumami, dziesiątkami tysięcy ludzi, którzy rzucą się i ogołocą Skarb Państwa, okazało się lipą. Status działacza opozycji, bo o tych ludziach jest mowa, przez dwa lata funkcjonowania ustawy i wielkiej otwartości Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych, a zwłaszcza jego szefa ministra Jana Józefa Kasprzyka, uzyskało raptem niespełna 2,7 tys. osób. Moim zdaniem, docelowo ta liczba nie będzie większa niż kilkanaście tysięcy osób. Tłumu nie było w opozycji, a więc na te świadczenia nie są potrzebne jakieś ogromne pieniądze. Zresztą ja tylko przypomnę, że Marszałek Józef Piłsudski, który ma tak wielu zwolenników wśród obecnych elit władzy, nawet najniższego rangą ciury obozowego z czasów walk o niepodległość nie pozostawił na pastwę losu. Wszyscy zostali w odpowiedni sposób nagrodzeni za swój wkład w uzyskanie niepodległości. A w jak tragicznej sytuacji gospodarczej była Polska po 120 latach niewoli! A tu nam się opowiada bzdury, że prawie 30 lat po transformacji nie ma pieniędzy w budżecie. Jakoś nie słyszałem, żeby rządzący mówili, że świadczenia dla ubeków rujnują nasz budżet.

Nowelizacja ustawy o działaczach opozycji antykomunistycznej niemal zbiegnie się w czasie z wejściem w życie ustawy dezubekizacyjnej radykalnie obniżającej uprzywilejowane renty i emerytury esbeków. Czyż nie jest to akt dziejowej spra-wiedliwości?

– Na pewno to dobry krok w tym kierunku. Mieliśmy cichą nadzieję – co zresztą było zgłoszone przez panią poseł Małgorzatę Zwiercan i Kornela Morawieckiego – żeby najniższe świadczenie dla byłych opozycjonistów już z tym dodatkiem wynosiło 2 tys. 100 zł, ciut więcej niż od października br. mają mieć esbecy. Ta propozycja nie przeszła i niestety oni nadal mają i będą mieli więcej niż działacze opozycji. Chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na pewien paradoks. Otóż komendanci wojewódzcy MO skazani prawomocnymi wyrokami za zbrodnie przeciwko ludzkości – bo za takie nasze sądy uznały internowanie w grudniu 1981 roku działaczy „Solidarności” – pobierają do dziś ogromne emerytury. W głowie się nie mieści, żeby skazani przestępcy, którzy w ramach swojej pracy łamali prawo, korzystali z uprzywilejowanych emerytur.

Nowelizację ustawy o opozycjonistach musi jeszcze zatwierdzić Senat i podpisać prezydent RP. Czy zamierzają Państwo jakoś ingerować jeszcze w jej kształt?

– Nie będziemy przedłużali tego procedowania, bo jednak wielu kolegów liczy na tę pomoc. Ale po Nowym Roku jakieś nowe próby zapewne będą podejmowane. Musi jednak być do tego wola polityczna, której przez 28 lat ewidentnie brakowało.

Dziękuję za rozmowę.

Drogi Czytelniku,

zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w sklepie elektronicznym

Adam Kruczek